Po ostrej przecenie na finiszu wtorkowych notowań w USA, w środę spadki przeniosły się na największe giełdy europejskie. Wymusiły je ostrzeżenia przedstawicieli amerykańskiego banku centralnego (Fed), którzy sugerowali dalsze podwyżki stóp procentowych.
Nastrojów nie były w stanie poprawić całkiem dobre dane makro. Zarówno wzrost wskaźnika aktywności przedsiębiorstw we wrześniu, jak i sprzedaży detalicznej miesiąc wcześniej okazały się wyższe, niż oczekiwali ekonomiści. Trwała zła passa BP, brytyjskiego koncernu paliwowego. Po 3-proc. spadku dzień wcześniej akcje spółki w środę traciły kolejne 2 proc. Korektę pogłębiło obniżenie rekomendacji przez bank Citigroup oraz zredukowanie przez Goldman Sachs prognozy wyniku netto dla BP o 6,6 proc. Po spadku cen złota i miedzi, w dół podążały notowania spółek górniczych. Szczególnie słaby dzień miały Rio Tinto i Anglo American. Obniżenie prognozy finansowej bardzo boleśnie uderzyło w akcjonariuszy niemieckiej spółki budowlanej Belfinger Berger. Kurs momentami spadał o blisko 7 proc. Po przeciwnej stronie rynku znalazły się walory TDC. Według doniesień WSJ, duński teleoperator otrzymał propozycję przejęcia przez grupę 4 funduszy private equity za 12 mld dolarów. Wyróżniały się też akcje Sodexho Alliance. Potentat usług kateringowych potwierdził osiągnięcie w IV kwartale prognozowanego wzrostu sprzedaży.
Od spadków rozpoczął się też handel za oceanem. Gracze woleli zamykać pozycje i czekać na prezentację indeksu aktywności w sektorze usług oraz dane o zapasach paliwowych. Presję podażową wzmacniały komunikaty kolejnych spółek (np. La-Z-Boy) o obniżeniu prognoz finansowych.