Feministyczna teoria stopy zwrotu

opublikowano: 11-08-2019, 22:00

Nowe prawo rynkowe mówi, że potencjał inwestycyjny podnosi estrogen. Dzieła sztuki autorstwa kobiet w sześć lat zdrożały o 73 proc.

Rymowanka mogłaby zakrawać na śmiesznostkę, a statystyka na wybujałe baśnie, jednak tym razem za wyliczeniami stoją nie domysły, tylko sprzedażowe dane — spośród dzieł trafiających ponownie na aukcje prace pań dały przeciętnie zarobić więcej niż te od panów.

Jedne z najcenniejszych kobiecych prac na rynku to pająki Louise
Bourgeois — warte nawet ponad 100 mln zł odlewy z brązu mają przywodzić na myśl
nie fobie, tylko poczucie bezpieczeństwa i tkania z przędnych nici domu
Zobacz więcej

BABIE LATO:

Jedne z najcenniejszych kobiecych prac na rynku to pająki Louise Bourgeois — warte nawet ponad 100 mln zł odlewy z brązu mają przywodzić na myśl nie fobie, tylko poczucie bezpieczeństwa i tkania z przędnych nici domu christie's

Jak podają autorzy raportu z Sotheby’s Mei Moses, przewaga była miażdżąca: w latach 2012-18 średnie stawki dla męskiej sztuki wzrosły o 8 proc., podczas gdy dzieła z warsztatów kobiet zdrożeć miały aż 73 proc.

Gdyby wizja pełnej harmonii przesłoniła jednak inwestorom rynkową prozę, trzeba natychmiast zderzyć te wieści z raportem podsumowującym, jaki udział mają drożejące damskie dzieła w ogólnym obrocie. Jak wskazuje wspólne zestawienie UBS i Art Basel, w minionym roku stanowiły zaledwie 8 proc. wylicytowanych obiektów, natomiast testosteron przebijał przez pełne 95 proc. łącznej sprzedaży na aukcjach. Chociaż nad Wisłą panie również nie wyprosiły jeszcze panów z wielu kartek w opasłych katalogach, tendencja światowa wydaje się wkradać również w lokalne tabele rekordów — w 2018 r. zanotowano najwyższe ceny za obrazy Erny Rosenstein czy Teresy Pągowskiej, a grupa figur Magdaleny Abakanowicz osiągnęła na nowojorskiej aukcji Sotheby’s próg 380 tys. USD (1,5 mln zł).

— W końcu nastąpiło przewartościowanie i na rynek sztuki zstąpił parytet. Ostatnio klienci kupujący dzieła chcą, aby dla równowagi polecać im prace artystek. Skoro dorobek Szapocznikow i Abakanowicz tak zyskuje na wartości, to koniecznie muszą uzupełnić zbiory o twórczość autorek wciąż niedocenionych, a utalentowanych. Abstrakcyjne prace Urszuli Broll — proszę bardzo, mieszczą się w kategorii, zsyntezowane zwierzęta Barbary Jonscher — jak najbardziej, geometrie Zofii Artymowskiej — podobnie — komentuje Adam Chełstowski z Ad-Arte, przytaczając autorki, w których prace zainwestować da się już od kilku tysięcy złotych.

Jak wysoko sięgnąć może w tej kategorii poprzeczka, jeśli rozejrzymy się szerzej w damskim gronie? W ubiegłym roku padły dwa osobliwe aukcyjne rekordy: sprzedano najcenniejsze dzieła żyjącej artystki oraz wciąż siwiejącego artysty i chociaż obie transakcje nasyciły sensacyjne prasowe nagłówki, jedna była ponadsiedmiokrotnie wyższa od drugiej. Pani namalowana przez Brytyjkę Jenny Saville przebiła próg 12,4 mln USD (47,9 mln zł), podczas gdy obraz Davida Hockneya — 90 mln USD (347,3 mln zł), mimo że kraulem minął brudny stereotyp: był basen i wzrok rozgrzany do białości, ale występowali tylko panowie, w tym jeden odziany aż po stopy.

5 artystek, których dzieła osiągnęły w 2018 r. najwyższą aukcyjną sprzedaż

1. Yayoi Kusama, obrót: 102,5 mln USD

Chociaż nietrudno zauważyć, że łączny aukcyjny obrót pracami Kusamy nie jest zbyt daleki stawce za pojedyncze dzieło Hockneya, japońska autorka otwiera zestawienie już po raz czwarty, tym razem w towarzystwie 21 obiektów z cenami powyżej 1 mln USD. Powątpiewających w jej możliwości Kusama mogłaby skierować do ośrodka, w którym mieszka i tworzy dobrowolnie, podczas gdy inni leczą w nim poważne schorzenia głowy.

2. Joan Mitchell, obrót: 83,9 mln USD

Brnąc w stereotypizację, dorobek Kusamy sprowadzić można byłoby do kropek, a Mitchell do rozbryzganych maźnięć, pozwalających jednak na wyliczenie wdzięcznej korelacji. Z początkiem maja ubiegłego roku prestiżowa galeria Davida Zwirnera zakomunikowała wyłączną współpracę z fundacją abstrakcjonistki, a już w połowie miesiąca wystawiona na aukcji praca przekroczyła kilkumilionową estymację o okrągłe 10 mln USD.

3. Georgia O’Keeffe, obrót: 66,7 mln USD

O ile w pierwszych dwóch przypadkach przypisanie dorobku pań do abstrakcji udałoby się nawet inwestorom najmniej czułym na podobne tematy, obrazy Georgii O’Keeffe stanowiłyby wyzwanie: malowała główki kwiatów, rozwijające się muszle i krajobrazy, piętrząc przy okazji mniej przyrodnicze skojarzenia z anatomią damskiego ciała. Najcenniejszy z wystawionych na aukcję pąków rozkwita ceną 39,5 mln USD (152,5 mln zł) i teoretycznie przedstawia gatunek znany jako bieluń dziędzierzawa.

4. Cecily Brown, obrót: 32,5 mln USD

Płótno przypominające poszatkowane kadry z kawałkami zgubionych twarzy ma trafiony tytuł „Nagle ubiegłego lata” — w zeszłym roku ciepłą porą osiągnęło na nowojorskiej aukcji w Sotheby’s pułap 5,8 mln USD (22,4 mln zł), dając analitykom pożywkę do komentowania hucznej odsprzedaży. Przed 8 laty przepastny na niecałe 3 m obraz również zagościł na aukcji, kończąc jednak z jedną szóstą aktualnej stawki.

5. Louise Bourgeois, obrót: 24,6 mln USD

Z czym najprędzej kojarzymy kobiecy artystyczny dorobek? Rodzime malarstwo Meli Muter — z rekordowym aukcyjnym obrotem w ubiegłym roku — sugerowałoby temat o zapachu mlecznym: kameralne sceny domowe bliskości matki z dzieckiem. Wbrew pozorom Louise Bourgeois również dobrze czuła się w obszarze, chociaż jej wizja macierzyństwa obejmowała przestrzeń aż ośmioma kończynami, bo symbolem jej twórczości jest pająk skali kiosku. Najcenniejszy matczyno-pajęczy odlew z brązu osiągnął cenę 28 mln USD (108 mln zł) i osiągnął 7,5 m — to rozstaw odnóży koloru smoły.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika A. Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu