Feroco znów na krawędzi

opublikowano: 31-07-2014, 00:00

Spółka z grupy Zbigniewa Jakubasa złożyła wniosek o upadłość. Z funkcji prezesa zrezygnował Jerzy Kowalski.

Do poznańskiego sądu wysłany został wniosek o upadłość Feroco, spółki modernizującej linie kolejowe.

Zobacz więcej

Zbigniew Jakubas. Fot. WM

— Niestety. Musieliśmy chronić się przed wierzycielami — mówi Zbigniew Jakubas, główny akcjonariusz. Winą obarcza Pomorskie Przedsiębiorstwo Mechaniczno- -Torowe (PPMT) oraz właściciela tej spółki — PKP Polskie Linie Kolejowe.

Kością niezgody jest kontrakt na modernizację linii między Warszawą Zachodnią a Skierniewicami, wykonywany przez PPMT. Feroco było podwykonawcą, ale kilka miesięcy temu zeszło z placu budowy nie mogąc porozumieć się z pomorską spółką.

— PPMT zatrzymało 28 mln zł gwarancji, a jednocześnie nie zapłaciło Feroco 24 mln zł za wykonane prace. W tej sytuacji zarząd musiał złożyć wniosek o upadłość — mówi Zbigniew Jakubas.

Jednocześnie zapewnia, że nie oznacza to zaprzestania realizacji przez spółkę kontraktów, zwłaszcza kluczowej modernizacji linii Tarnów — Dębica.

— Będę wspierał Feroco finansowo, by na bieżąco wykonywało zlecenia. Wniosek o upadłość jest jedynie zabezpieczeniem przed komornikami. Oczywiście wiele zależy także od strony publicznej i tego, czy nadal będzie chciała z nami współpracować. Jeśli PLK wypowie nam kontrakty, będzie to znak, że państwo chce nas zniszczyć — uważa Zbigniew Jakubas.

Kolejowa spółka do czasu zamknięcia wydania nie skomentowała, jak wniosek o banctructwo Feroco przełoży się na kontrakty. Zbigniew Jakubas sprawę Feroco od kilku tygodni łączy natomiast w tzw. operacją „załatwić Jakubasa”, czyli ujawnionymi z mediach nagraniami z rozmowy Bartłomieja Sienkiewicza z Markiem Belką. Ma za złe państwowym spółkom i instytucjom, że na przykład wspierają Polimex-Mostostal.

— A Feroco pomóc nikt nie chce — zżyma się Zbignew Jakubas. Feroco już drugi raz złożyło wniosek o upadłość. Pierwszy — także będący wynikiem sporu z PPMT i PLK — trafił do sądu w kwietniu — jednak w maju został wycofany. Spółka znanego inwestora tłumaczyła wówczas, że dzięki udanym negocjacjom odzyskała część należności. To jednak nie wystarczyło, więc znów grozi jej bankructwo. Wraz ze złożeniem wniosku o upadłość ze stanowiska prezesa Feroco zrezygnował Jerzy Kowalski. Zastąpił go Leszek Klamecki, dotychczasowy dyrektor produkcji w spółce. Z informacji „PB” wynika, że łatwiej niż poprzednikowi może mu przyjść porozumienie się z PLK i pomorskim przedsiębiorstwem. Uratowanie Feroco zależy jednak nie tylko od kolejowych firm, ale także od fiskusa. „PB” pisał niedawno o tym, że urzędnicy skarbowi zaczynają domagać się podatków od firm, które przed laty weszły w opcje walutowe. Jak postąpią z Feroco, na razie nie wiadomo. Z pewnością jednak ich decyzja będzie mieć wpływ na losy spółki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy