Zapowiedzi włoskiego koncernu o zwiększeniu produkcji w Polsce i tym samym zatrudnienia okazały się prawdziwe.
Borykający się od wielu miesięcy z problemami finansowymi FIAT postawił wszystko na jedną kartę. Nowe modele samochodów, takie jak produkowany w Polsce Fiat Panda, mają uzdrowić włoski koncern.
Ich większa produkcja oznacza też większe zatrudnienie. W samej fabryce aut w Tychach od początku roku wzrosło ono o 560 osób (na koniec ubiegłego roku wynosiło 3074). Powiększy się też liczba etatów w całej grupie FIAT-a, która na koniec ubiegłego roku zatrudniała w Polsce 8764 osoby.
— Łącznie grupa FIAT-a w Polsce przyjęła do pracy 700 osób. Znalazły one pracę także w naszych spółkach zależnych takich jak Magnetti Marelli czy FIAT Business Solutions. W tym przypadku wiąże się to ze zwiększeniem przez te firmy sprzedaży eksportowej — wylicza Enrico Pavoni, prezes FIAT Polska i FIAT Auto Poland.
Ponadto w tym roku około 100 osób zatrudniła produkująca silniki spółka FIAT-GM Powertrain z Bielska Białej.
Podstawą pozycji ekonomicznej FIAT-a pozostaje jednak produkcja aut. W tym roku tyski zakład FIAT Auto Poland ma opuścić ponad 200 tys. samochodów, z czego około 81 proc. trafi na eksport. FIAT chce więc powstrzymać notowany od kilku lat spadek produkcji w Polsce. Poziom prognozowany na ten rok będzie wyższy niż w 2002 r., kiedy osiągnął 158,5 tys. sztuk, ale też znacznie niższy niż w 1998 r. (337 tys.).
— Tylko w samym październiku wyprodukujemy ponad 30 tys. samochodów, z czego około 25 tys. trafi na eksport — zapewnia prezes Pavoni.
Sprzedaż za granicę ma się zwiększyć o prawie 38 proc. Dla porównania, w 2002 r. na rynki unijne trafiło 119,8 tys. sztuk.
Produkcja nowej Pandy wyniesie około 86 tys. sztuk, z tego 85 proc. trafi na eksport. We wrześniu, pierwszym miesiącu produkcji, na rynku krajowym sprzedano 3252 sztuki.
— Październik będzie zapewne nieco słabszy, bowiem na wrześniowe wyniki złożyły się zamówienia z kilku miesięcy. Sądzę jednak, że produkt zostanie dobrze przyjęty zarówno w Polsce, jak i na rynkach unijnych — ocenia Wojciech Drzewiecki, szef firmy Samar.