Finansowanie dla Kowalskiego

opublikowano: 14-11-2012, 00:00

Nowej formie finansowania stanęły na drodze niejasne przepisy prawne i niewielka wiedza Polaków na jej temat.

Leasing konsumencki to usługa finansowania środków trwałych, głównie pojazdów, skierowana do klienta indywidualnego.

— Polega na tym, że firma leasingowa oddaje mu do użytkowania samochód z możliwością wykupienia go po zakończeniu umowy. Suma rat i ceny ewentualnego zakupu musi być co najmniej równa jego cenie początkowej. W okresie trwania kontraktu konsument płaci leasingodawcy raty — tłumaczy Mariusz Włodarczyk, dyrektor zarządzający BZ WBK Leasing. Poza finansowaniem klient może liczyć także na dostęp do usług dodatkowych takich jak np. serwisowanie auta czy jego ubezpieczenie.

— Może też skorzystać z wymiany i przechowywania opon, pakietu kart paliwowych czy auta zastępczego — dodaje Witold Potocki, dyrektor ds. rozwoju w Masterlease. Jak podkreślają eksperci, koszt finansowania samochodu w leasingu konsumenckim jest przeważnie niższy niż w kredycie.

— Firmy leasingowe współpracują z producentami, dzięki czemu mogą uzyskać nawet kilkunastoprocentowe upusty na nowe modele. Raty leasingowe mogą być więc naliczane od niższej wartości samochodu — dodaje Witold Potocki. Zaletą leasingu konsumenckiego jest także to, że wymaga on od klienta minimum formalności.

— Umowę może podpisać po okazaniu dwóch dokumentów tożsamości i wpłacie już od 10 proc. wartości samochodu. Co 3-4 lata może natomiast wymienić auto na nowy model — wyjaśnia ekspert Masterlease.

Co więcej, to firma leasingowa weryfikuje pojazd, kupuje go u dealera, a następnie rejestruje i ubezpiecza. Wadą leasingu jest natomiast to, że przez cały okres umowy przedmiot finansowania należy do leasingodawcy.

— Polacy mają często trudność z zaakceptowaniem faktu, że płacą za coś, co przez długi czas formalnie nie jest ich własnością — zauważa Mariusz Włodarczyk.

Bez regulacji

Leasing konsumencki wszedł na polski rynek półtora roku temu, jednak zainteresowanie nim jest nadal śladowe. Zdaniem przedstawicieli firm leasingowych przyczyny takiej sytuacji należy szukać w zapisach prawnych.

— Nowelizacja ustawy o kredycie konsumenckim, która weszła w życie 18 grudnia 2011 r. nie spełniła oczekiwań branży. Przy odpowiedniej konstrukcji umowy z klientem firmy leasingowe miały nie podlegać m.in. przepisom dotyczącym okresu na odstąpienie klienta od umowy. Tak się jednak nie stało — tłumaczy Olaf Rurak, dyrektor departamentu marketingu w Europejskim Funduszu Leasingowym. Problem w prawie dostrzega także Mariusz Włodarczyk.

— Choć zmieniły się przepisy podatkowe, regulacje dotyczące kwalifikowania leasingu jako kredytu konsumenckiego są nadal niejasne. Firmy leasingowe nie chcą więc przeznaczać czasu i kapitału na opracowanie takiego produktu i propagowanie go wśród klientów — mówi przedstawiciel BZ WBK Leasing. Ich niechęć wynika także z tego, że klient indywidualny byłby dla nich nowym odbiorcą.

— Musiałyby więc dostosować do niego zarówno sprzedaż, jak i politykę posprzedażową — wyjaśnia Olaf Rurak.

Opcja nieznana

Niewielka popularność leasingu konsumenckiego jest spowodowana także brakiem wiedzy Polaków na jego temat.

— Edukacją powinny zająć się zarówno firmy leasingowe, jak i pozostali uczestnicy tego rynku, czyli importerzy i dilerzy — uważa Jarosław Szczepaniak, dyrektor ds. rozwoju leasingu w Raiffeisen — Leasing Polska. Zdaniem Mariusza Włodarczyka, na upowszechnieniu się tego produktu skorzystałoby wielu.

— Po drogach jeździłyby nowsze, a przez to bardziej ekologiczne samochody. Podniosłoby się też bezpieczeństwo — dodaje Mariusz Włodarczyk.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Gołasa

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu