Finryan pod lupą prokuratury

09-08-2017, 22:00

Fundusz QAD zbankrutował w niesławie, ale ludzie z nim związani za to nie odpowiedzieli. I znów oferują firmom pomoc w uzyskaniu dotacji z UE

Przed wakacjami ujawniliśmy, że śledztwo w sprawie spółki Quality All Development — Fundusz Kapitałowy (QAD-FK), która obiecywała firmom pomoc w organizowaniu dofinansowania inwestycji, m.in. z UE, ślimaczy się już cztery lata. Pisaliśmy również, że choć ponad 100 jej kontrahentów ma w postępowaniu status pokrzywdzonych, a poszkodowanymi są też fiskus, ZUS i obligatariusze, to nikt z szefów QAD-FK do dziś nie usłyszał zarzutów. To tylko część historii — okazuje się, że ludzie związani z funduszem QAD wciąż działają w branży doradztwa unijnego, tyle że pod innymi szyldem — firmy Finryan. Część jej kontrahentów również czuje się oszukana.

Zobacz więcej

Tylko konsultant: Tadeusz Góralski, założyciel i przez długi czas właściciel Finryana, bagatelizuje swój wpływ na spółkę i zapewnia, że sporadycznie pojawia się na organizowanych przez nią seminariach czy późniejszych spotkaniach z kontrahentami. Przedstawia się jako „konsultant” Finryana, działający na rzecz współpracującej z nim instytucji naukowo- -badawczej, której nazwy nie podaje. Fot. GPW

Bezpłatne seminaria

Emitując obligacje notowane na Catalyst, QAD-FK przedstawiał się jako „organizator finansowania inwestycji na rzecz podmiotów z segmentu małych i średnich przedsiębiorstw do 7 mln zł oraz jednosteksamorządu terytorialnego do 15 mln zł”. Renomę i rozpoznawalność spółki wzmacniał Tadeusz Góralski, jej właściciel i do 2013 r. prezes, a potem szef rady nadzorczej, który często wypowiadał się w mediach jako „ekspert od funduszy unijnych”. Prokuratura wciąż sprawdza, czy on i inne osoby związane z QAD-FK nie były ekspertami w innej dziedzinie: oszukiwania klientów — łącznie na kilkadziesiąt milionów złotych (pochodzących głównie z prowizji i kaucji od pośrednictwa finansowego oraz pożyczek, których później nie udzielano). QAD-FK zbankrutował we wrześniu 2015 r., jednak nie był to koniec aktywności Tadeusza Góralskiego i jego współpracowników. Już w 2012 r. były szef funduszu QAD założył spółkę Finryan, którą pierwotnie zarządzał sam, by potem przekazać ster bliskim współpracownikom: najpierw Mariuszowi Laskowskiemu, a potem Adamowi Michalskiemu. Z ustaleń „PB” wynika, że co najmniej od 2014 r. Finryan organizuje „bezpłatne seminaria i warsztaty” dla firm zainteresowanych pozyskaniem dotacji z UE, odbywające się co tydzień w biurowej części budynku, w którym mieści się warszawski Hotel Marriott. Chętnych napędzają m.in. samorządy,do których spółka rozsyła informacje o bezpłatnych spotkaniach, a także domena www.dotacjeeuropejskie.org, której Finryan jest „patronem”.

Trzy razy po 12 tys. zł

Z tej strony internetowej (własnej, co ciekawe, Finryan, nie ma) można dowiedzieć się m.in., że „Finryan jako Grupa Kapitałowa działa od 1989 r.”, składa się z pięciu różnych spółek, „świadczy usługi poprzez licencjonowanych księgowych, doradców podatkowych, biegłych rewidentów, radców prawnych, analityków finansowych, prawników i konsultantów branżowych (architekci, kosztorysanci, budowlańcy)”, a „nadzór nad jakością działalności doradczej sprawuje pięciu partnerów zarządzających”. Sam Finryan ma zaś być przygotowywany do debiutu na GPW. Tyle teoria.

A praktyka? Większość spółek z grupy Finryan od lat nie prowadzi działalności i nie składa sprawozdań finansowych w KRS (chyba że zmusi je do tego sąd), mają też zaległości podatkowe i w stosunku do ZUS, nie posiadają natomiast realnych siedzib. Bezpłatne seminaria, na których prelegentami są panowie Góralski, Michalski i Laskowski, to wabik, podobnie jak późniejszebezpłatne konsultacje. Ich rezultatem są umowy, w których Finryan zobowiązuje się do doradztwa w pozyskaniu dotacji w zamian za wynagrodzenie, rozłożone zazwyczaj na trzy raty po 12 tys. zł netto.

— Do momentu wpłacenia pieniędzy przedstawiciele Finryana byli aktywni, zapewniali o swojej skuteczności i o tym, że dotację uda się pozyskać. Potem jednak okazało się, że przygotowane przez nich „opracowania” to proste kopie dostarczonych przez nas materiałów, dodatkowo zawierające liczne błędy. Kiedy to podnieśliśmy, kontakt zrobił się coraz gorszy i w końcu zrezygnowaliśmy — mówi szef jednego z byłych kontrahentów Finryana.

— Ich doradztwo ma charakter pozorny, jest nieprofesjonalne i służy jedynie zainkasowaniu prowizji. To dlatego odstąpiłem od umowy i wystąpiłem o zwrot wpłaconych pieniędzy, a kiedy to nie nastąpiło, zawiadomiłem prokuraturę — dodaje kolejny z niezadowolonych klientów.

Zmiany adresów

Na jego wniosek dochodzenie w sprawie podejrzenia oszustwa w czerwcu 2017 r. wszczął, działający pod nadzorem prokuratury, wydział ds. przestępczości gospodarczej Komendy Stołecznej Policji.

— W naszej prokuraturze mieliśmy jeszcze trzy inne postępowania z zawiadomienia kontrahentów Finryana, wszystkie prowadzone w kierunku oszustwa. Dwa zostały prawomocnie umorzone, a jedno przekazane do innej prokuratury — informuje Karina Sobków, zastępca szefa Prokuratury Rejonowej Warszawa-Śródmieście.

Z ustaleń „PB” wynika, że jedno z umorzeń nastąpiło po tym, jak kontrahent Finryana i związanej z nią spółki QGM podpisał z nimi ugodę, bo nie widział innych możliwości, by zwolnić hipoteki ustanowione na jego nieruchomościach pod obiecane, ale nieudzielone finansowanie inwestycji. Śledczy uznali, że to dobry pretekst, by umorzyć sprawę. Tajemnicą poliszynela jest przy tym, że prokuratura woli nie zajmować się sporami między firmami, szczególnie że zapisy umów mogą być różnie interpretowane. Odsyła więc czujących się pokrzywdzonymi do sądu cywilnego. Ta ścieżka jednak w przypadku sporu z Finryanem jest drogą przez mękę.

— Pozew złożyłem ponad rok temu, a do dziś nawet nie przesłuchano świadków. Powód? Nikomu nie można dostarczyć wezwań, bo Finryan nie odbiera korespondencji — mówi jeden z kontrahentów doradczej spółki.

A jego słowa potwierdzają inni nasi rozmówcy, którzy bezskutecznie próbowali dostarczać Finryanowi wypowiedzenia umów czy zawezwania do próby ugodowej. Te problemy nie dziwią w sytuacji, gdy od 2012 r. spółka już pięć razy zmieniała siedzibę, a obecna, mieszcząca się w warszawskim biurze wirtualnym, nie widnieje w KRS. M.in. dlatego większość z kontrahentów, z którymi rozmawialiśmy, również ze względu na stosunkowo niewielkie kwoty (w zależności od tego, kiedy współpraca została przerwana, to 12, 24 lub 36 tys. zł netto) rezygnuje z wytaczania powództw czy zawiadamiania prokuratury.

— Na prawomocny wyrok czekałbym pewnie co najmniej dwa lata, a jego egzekucja i tak byłaby nieskuteczna. A prokuratura? Trudno na nią liczyć, szczególnie widząc, jak załatwiana jest sprawa QAD-FK, w której straty firm były przecież znacznie większe. Szkoda czasu, nerwów i pieniędzy — tłumaczy prezes kolejnej spółki, niezadowolonej ze współpracy z Finryanem.

Zadowolony właściciel

Tak on, jak i pozostali nasi rozmówcy, nie chcą wypowiadać się pod nazwiskiem i podawać nazw swoich firm. Część zastanawia się jednak nad podjęciem kroków prawnych przeciwko doradczej spółce. Przeszkodą może być nie tylko niewłaściwy adres w KRS. W rejestrze spółki widnieje też nieaktualny skład jej zarządu (brakuje prezesa — Lecha Wiśniewskiego) i rady nadzorczej (jest w niej Łukasz Maj, który rezygnację złożył ponad rok temu). Jako jedyny akcjonariusz wpisana jest natomiast spółka TF-Góral’s, należąca w całości do Tadeusza Góralskiego. Tymczasem on sam twierdzi, że sprzedał akcje Finryana już w połowie 2016 r. Dziś jego akcjonariuszami są dwie inne firmy Finryan (łącznie mają 40 proc. akcji) i spółka AT-P Aviation (60 proc.). Zajmująca się pracami projektowymi nad wdrożeniem do produkcji dwóch samolotów turystycznych firma przejęła większościowy pakiet w maju 2017 r., czyli wtedy, gdy „PB” zaczął przyglądać się działalności Finryana. — Moja decyzja o zakupie 60 proc. akcji wynikała m.in. z wieloletniej dobrej współpracy z Finryanem, w ramach której AT-P otrzymała pieniędze z programu Jeremie, Narodowego

Centrum Badań i Rozwoju oraz Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości. Żadne zastrzeżenia kontrahentów Finryana do mnie nie dotarły — mówi Tomasz Antoniewski, prezes AT-P. Podkreśla, że współpracował również z QAD-FK, z którym współpraca „przebiegała zgodnie z umową”. — Nigdy żaden z podmiotów nie został oszukany, a spółka nie prowadziła działań noszących znamiona celowego wprowadzania w błąd — wtóruje mu Adam Michalski, członek zarządu Finryana. O tym, że nikt nie został oszukany, zapewnia też Mariusz Laskowski, który przedstawia się jako „konsultant” Finryana, a jednocześnie jest prezesem współpracującej z nim spółki QGM. Zgodnie z KRS, jej jedynym właścicielem także jest TF-Góral’s, choć Tadeusz Góralski zapewnia, że tych akcji też pozbył się w 2016 r. Z naszych rozmów z klientami Finryana wynika, że QGM to spółka, która z częścią z nich miała współpracować przy organizowaniu finansowania inwestycji, m.in. jako poręczyciel czy pożyczkodawca.

— Nas QGM zapewniał, że może załatwić brakujące do spięcia inwestycji kilka milionów złotych. Tymczasem po sprawdzeniu w Krajowym Rejestrze Dłużników okazało się, że nie jest w stanie spłacić długu rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych — wspomina powody rozstania z Finryanem i QGM ich były kontrahent. W aktach rejestrowych QGM znaleźliśmy informację z połowy 2016 r. o umorzeniu prowadzonej przeciwko spółce egzekucji komorniczej (jak napisał komornik — „nie odnaleziono majątku, z którego można dalej prowadzić skuteczną egzekucję”).

Referencje i pretensje

Tymczasem w przekazanym nam oświadczeniu, podpisanym przez zarząd Finryana, można przeczytać m.in., że spółka „realizuje ponad 200 projektów dla 84 podmiotów”, „samodzielnie lub we współpracy z innymi podmiotami, pozyskała dotacje dla 48 podmiotów” oraz że pod jej adresem „nie są toczone w chwili obecnej ani postępowania komornicze, ani prokuratorskie, ani inne cywilnoprawne”. Na naszą prośbę Adam Michalski okazał też referencje od dziesięciu firm, które są zadowolone z obecnie trwającej współpracy z Finryanem, oraz listę pięciu podmiotów, które dzięki pomocy spółki otrzymały dotacje. Udało się nam dotrzeć do większości, jednoznacznie zadowolony był tylko jeden — AT-P Aviation. Pozostali albo twierdzili, że współpraca jest na zbyt wczesnym etapie, by ją ocenić, albo mieli różnego rodzaju zastrzeżenia. Jeden wręcz stwierdził, że czuje się oszukany i również rozważa złożenie zawiadomienia do prokuratury.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Prawo / Finryan pod lupą prokuratury