Zarabianie na niepożyczaniu

10-12-2015, 22:00

Fundusz QAD miał organizować firmom dofinansowanie inwestycji, m.in. z UE. Prokuratura bada, czy nie oszukał ponad 100 z nich na kilkadziesiąt milionów złotych

Dobry zwyczaj — nie pożyczaj, jeszcze lepszy — nie oddawaj. To znane powiedzenie, dzięki szefom Quality All Development — Funduszu Kapitałowego (QAD-FK), nabiera nowego znaczenia. Okazuje się bowiem, że można niczego nie pożyczyć, a i tak czegoś nie oddać… QAD-FK to firma, która od 30 września 2015 r. jest w stanie upadłości likwidacyjnej (patrz tekst obok), a której obligacje jeszcze niedawno były notowane na rynku Catalyst.

BEZ KOMENTARZA:
Zobacz więcej

BEZ KOMENTARZA:

Jeszcze niedawno Tadeusz Góralski, były prezes, właściciel i szef rady nadzorczej Quality All Development — Funduszu Kapitałowego, chętnie wypowiadał się dla mediów jako „ekspert od funduszy unijnych”. Obecne zarzuty licznych kontrahentów spółki zbywa milczeniem. GPW

W dokumentach informacyjnych przedstawiała się jako „fundusz organizujący finansowanie inwestycji na rzecz podmiotów z segmentu małych i średnich przedsiębiorstw do 7 mln zł oraz jednostek samorządu terytorialnego do 15 mln zł”. Renomę i rozpoznawalność spółki wzmacniał Tadeusz Góralski, właściciel i do 2013 r. prezes, a potem szef rady nadzorczej QAD-FK, który często wypowiadał się w mediach jako „ekspert od funduszy unijnych”.

Pełne ręce śledczych

Tymczasem prokuratura sprawdza, czy szefowie QAD-FK nie byli ekspertami w zupełnie innej dziedzinie. Jak ustalił „PB” — prowadzone jest duże śledztwo, dotyczące możliwości popełnienia przez przedstawicieli funduszu wielomilionowego oszustwa na szkodę ponad 100 podmiotów.

— Wyjaśniamy, czy nie doszło do niekorzystnego rozporządzenia mieniem przy zawieraniu umów pożyczek, poprzez wprowadzenie pożyczkobiorców w błąd, co do zamiaru wywiązania się z zawartych umów — mówi Przemysław Nowak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Na razie w śledztwie nikomu nie przedstawiono zarzutów. O jego skali świadczy jednak fakt, że w ciągu dwóch lat przesłuchano około 200 świadków z całego kraju, a ponad 100 podmiotom prokuratura przyznała status pokrzywdzonych.

Z informacji „PB” wynika, że łączna potencjalna szkoda to aż kilkadziesiąt milionów złotych. Oprócz podejrzenia oszustwa prokuratura weryfikuje, czy nie doszło do innych przestępstw, takich jak niezłożenie na czas wniosku o upadłość, spłacanie wybranych wierzycieli, prowadzenie nierzetelnej księgowości czy podawanie nieprawdy w dokumentach informacyjnych, związanych z emisją obligacji.

Kokosy z prowizji

Z ustaleń „PB” wynika, że QAD-FK ofertę kierowała do małych i średnich firm, planującychnp. budowę niewielkich hoteli, małych galerii handlowych czy prywatnych przychodni lekarskich, a także do szykujących się do inwestycji jednostek zarządzanych przez samorządy (głównie towarzystw budownictwa społecznego, ale też np. przedsiębiorstw komunikacji miejskiej czy szpitali). Fundusz i spółki z nim powiązane (m.in. QAD i QAD-FK-Budownictwo) oferowały cały pakiet usług — od doradztwa i przygotowania biznesplanów oraz studiów realizacji inwestycji przez pomoc w pozyskaniu dofinansowania w postaci pożyczki oraz dotacji unijnej po generalne wykonawstwo robót budowlanych.

Wszystko za odpowiednią prowizją. Jak dużą? Z dokumentów, do których dotarł „PB”, wynika, że tylko w latach 2011-13 z tytułu „prowizji od pośrednictwa finansowego i umów pożyczek” grupa QAD-FK zainkasowała, bagatela, około 80 mln zł! Z ostatniego dostępnego w KRS sprawozdania funduszu wynika, że w 2012 r. było to 28 mln zł. Tymczasem w tym samym roku pozycja „udzielone pożyczki” wynosiła niespełna 52 mln zł, z czego ponad 30 mln zł stanowiły te dla innych spółek kontrolowanych przez Tadeusza Góralskiego. Na zewnątrz fundusz pożyczył więc mniej niż… zainkasował z tytułu prowizji, związanych m.in. z udzielaniem pożyczek.

Pożyczać, nie pożyczyć

Jak to możliwe? Odpowiedzi udzielają liczni kontrahenci funduszu, którzy nie mają wątpliwości, że zostali oszukani.

— Faktycznym celem spółek z grupy QAD-FK nie było pozyskanie finansowania dla kontrahentów, ale wyłudzanie od nich pieniędzy, najpierw pod pozorem wynagrodzenia za przygotowanie montażu finansowego wraz z promesą finansowania dla inwestycji, a potem z tytułu kaucji mającej zabezpieczać pożyczkę na jej realizację — mówi Małgorzata Kuriata, prezes dwóch pokrzywdzonych firm, która założyła na Facebooku stronę „Uwaga na QAD” i jako jedna z nielicznych odzyskała prawie wszystkie pieniądze.

Jej słowa potwierdzają inni poszkodowani rozmówcy „PB”, którzy woleli zachować anonimowość. W ich relacjach powtarza się ten sam schemat: spółki z grupy QAD-FK najpierw obiecują pozyskanie pożyczki, a potem jej nie udzielają. Z jakich powodów? Choćby takiego, że kontrahent w księdze wieczystej nieruchomości nie wpisał hipoteki QAD-FK na pierwszym miejscu, gdy to właśnie z pożyczki od funduszu miała zostać spłacona wcześniej widniejąca w księdze hipoteka. Czy też takiego, że nie udało się uzyskać gwarancji lub poręczenia od funduszu poręczeniowego, czyli spółki… powiązanej z QAD-FK. Zdarzają się jeszcze bardziej kuriozalne przypadki. Szpital Barlinek, spółka należąca do powiatu myśliborskiego i gminy Barlinek, ustanowiła na rzecz QAD-FK hipotekę na 15 mln zł, która miała zabezpieczać pożyczkę wysokości 8,1 mln zł na rozbudowę i modernizację szpitala. Fundusz jednak pożyczki nie pozyskał, podobnie jak obiecanej dotacji z UE. A hipoteka została. I obciąża szpitalną nieruchomość do dziś.

Kokosy z kaucji

Brak wypłat pożyczek to nie wszystko. Z relacji rozmówców „PB” wynika, że QAD-FK nie chciał też zwracać kontrahentom (lub zwracał małą część) kaucji, stanowiącej zazwyczaj równowartość kilku rat przyszłej pożyczki. Choć taki obowiązek miał wynikać wprost z umowy! Fundusz argumentował to potrąceniem kosztów, poniesionych rzekomo przy organizowaniu finansowania.

Ze sprawozdania QAD-FK za 2012 r. wynika, że fundusz przyjął kaucję pod umowy pożyczki od 45 kontrahentów na łączną sumę 13 mln zł. Jednocześnie wykazał, że podmiotom niepowiązanym udzielił dziewięciu pożyczek, z czego źródłem dwóch, wartych łącznie jedynie 254 tys. zł, były własne pieniądze. W siedmiu pozostałych przypadkach QAD-FK był jedynie pośrednikiem, a pieniądze pochodziły z trzech banków spółdzielczych, w tym SK Banku, który niedawno zbankrutował. Zatrzymywanie kaucji, często wartych po kilkaset tysięcy złotych, nie mogło pozostaćbez reakcji. Kontrahenci QAD-FK wytaczali funduszowi kolejne procesy, a sąd wydawał na ich rzecz nakazy zapłaty. Tylko niewielkiej części firm i jednostek samorządowych udało się odzyskać pieniądze. Większość odeszła z kwitkiem, bo kasa QAD-FK okazała się pusta.

Papierowy tygrys

To mogło wydawać się zaskakujące. Na papierze grupa QAD-FK od kilku lat wykazywała bowiem stabilne, kilkumilionowe zyski, a jej kapitał własny i aktywa stale rosły, by na koniec 2014 r. sięgać odpowiednio 33,3 mln zł i prawie 100 mln zł. Prawda o kondycji grupy była jednak inna. Syndyk, który przejął spółkę we wrześniu, szybko ustalił, że tylko za 2014 r. QAD-FK powinna wykazać ponad 20 mln zł strat. To nie koniec kontrowersji. W lipcu 2014 r. w dokumencie informacyjnym związanym z emisją obligacji zarząd funduszu zapewniał, że „nie toczą się postępowania sądowe i egzekucyjne, których wynik ma lub może mieć istotne znaczenie dla działalności emitenta”. Tymczasem „PB” dotarł do dokumentu, z którego wynika, że już w październiku 2014 r. przeciwko QAD-FK, na podstawie wykonalnych wyroków, pochodzących nawet z 2013 r., toczyło się kilkadziesiąt egzekucji komorniczych, które były nieskuteczne, bo konto firmy było puste. Sytuacja spółek powiązanych funduszu była, i jest, podobna. Nie składają sprawozdań finansowych, są bezskutecznie ścigane przez komorników z całej Polski, a zaległości mają nawet wobec ZUS i fiskusa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Zarabianie na niepożyczaniu