Pokrzywdzeni czekają, urzędnicy mają czas

11-08-2016, 22:00

Ponad 100 klientów funduszu QAD nie może doczekać się sprawiedliwości — przez opieszałość sądów, prokuratury i fiskusa

„Państwo polskie istnieje teoretycznie” — słynne słowa Bartłomieja Sienkiewicza, byłego ministra spraw wewnętrznych, idealnie ilustrują działania organów państwa w stosunku do spółki Quality All Development — Fundusz Kapitałowy (QAD-FK), o której podejrzanych interesach „PB” pisał w grudniu 2015 r.

Zobacz więcej

Piotr Kamionka/Reporter

Śledczy śledzą i śledzą

Emitując obligacje notowane na rynku Catalyst, fundusz QAD przedstawiał się jako „organizator finansowania inwestycji na rzecz podmiotów z segmentu małych i średnich przedsiębiorstw do 7 mln zł oraz jednostek samorządu terytorialnego do 15 mln zł”. Jego renomę i rozpoznawalność wzmacniał Tadeusz Góralski, właściciel i do 2013 r. prezes, a potem szef rady nadzorczej QAD-FK, który często wypowiadał się w mediach jako „ekspert od funduszy unijnych”.

W ubiegłym roku napisaliśmy, że prokuratura już od ponad dwóch lat sprawdza, czy szefowie QAD-FK nie byli ekspertami w zupełnie innej dziedzinie: oszukiwania swoich klientów na łącznie kilkadziesiąt milionów złotych (głównie przez inkasowanie prowizji i kaucji od pośrednictwa finansowego i pożyczek, których później nie udzielano). Co dzisiaj dzieje się w tym śledztwie? Dlaczego trzy lata to za mało, by się zakończyło? Nie można się dowiedzieć, bo prokurator prowadzący jest na urlopie.

— Nie jestem w stanie odpowiedzieć na pytania dotyczące tej sprawy, szczególnie że jest skomplikowana i wielowątkowa — mówi Michał Dziekański, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Jak informuje, w śledztwie, które rozrosło się do prawie 200 tomów akt, do dziś nikomu nie przedstawiono zarzutów. To współgra ze stanowiskiem przedstawicieli QAD-FK, którzy zapewniają, że o żadnym oszustwie ani wyłudzaniu pieniędzy nie można mówić.

Spółka wydmuszka

Słowa rzecznika prokuratury o „skomplikowaniu” sprawy bulwersują licznych klientów QAD-FK, z którymi rozmawiał „PB” — zwłaszcza że niektórzy nie tylko stracili pieniądze, ale też wciąż są obciążeni hipotekami, wpisanymi w księgach wieczystych ich nieruchomości mimo nieudzielenia obiecanych przez fundusz QAD pożyczek.

— Firma przez kilka lat działa według tego samego schematu: obiecując pozyskanie pożyczki, której potem nie udziela. Jednocześnie zatrzymuje wpłacone przez kontrahentów prowizje i kaucje, często bezprawnie, co potwierdzają wyroki sądów. Czy to nie jest oszustwo? W normalnym kraju szefom QAD-FK już dawno mieliby postawione poważne zarzuty i oglądali świat zza krat — mówią zgodnie rozmówcy „PB”.

A u nas? Kilka miesięcy temu policjanci komendy stołecznej, prowadzący sprawę na zlecenie prokuratury, wysłali do Haliny Lechmańskiej, syndyka QAD-FK, wezwanie do… przekazania adresów i danych kontaktowych osób związanych z funduszem. Po ponad dwóch latach prowadzenia śledztwa! Policjanci pisali do syndyka, bo od 30 września 2015 r. fundusz QAD jest oficjalnie bankrutem. Okazuje się, że wkrótce może się to zmienić. Z akt upadłościowych QAD-FK wynika, że Halina Lechmańska w lipcu złożyła wniosek o umorzenie postępowania upadłościowego, bo w kasie spółki, po której zostały dwa biurka i kilka krzeseł, nie ma ani grosza. Na jednym z kont QAD-FK zostało co prawda 24 tys. zł, ale pieniądze są zajęte przez komorników. Syndyk chciała za nie zlecić wycenę jedynego pewnego składnika majątku QAD-FK, czyli mieszkania w centrum Warszawy. Jego sprzedaż pozwoliłaby bowiem na prowadzenie upadłości, w tym sprawdzenie, czy przed bankructwem firmy nie wyprowadzano z niej majątku.

Sądowy standard

Zwolnić rachunek bankowy z egzekucji komorniczej można po uprawomocnieniu się decyzji o ogłoszeniu upadłości. A do tego, mimo upływu dziesięciu miesięcy, nie doszło. Dlaczego? Okazuje się, że sąd drugiej instancji jest na etapie rozpoznawania zażalenia funduszu QAD na „postanowienie o odrzuceniu zażalenia na postanowienie o odrzuceniu zażalenia na postanowienie o ogłoszeniu upadłości”.

O co chodzi? Dwa pierwsze zażalenia, złożone przez Janusza Witaka, obecnego szefa QAD-FK (choć nie wpisanego do KRS), miały błędy formalne i dlatego były odrzucane przez sąd rejonowy. A dopiero trzecie przekazano do „okręgówki”. Ono jednak również miało pewne braki i dopiero po ich uzupełnieniu trafiło do kolejki spraw do rozpoznania.

— Dłużnik korzystał z przewidzianej w przepisach drogi odwoławczej, do której wyczerpania jest uprawniony — komentuje Ewa Leszczyńska-Furtak, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Warszawie. Jak twierdzi, nie ma mowy o opieszałości sądów. Nawet w sytuacji, gdy od wydania ostatniej decyzji przez sąd rejonowy do wpływu akt do sądu okręgowego minęły cztery miesiące, choć oba mają siedzibę... w tym samym budynku?

— Sam obieg korespondencji w tego rodzaju sprawach jest dość czasochłonny. Okres 4 miesięcy nie odbiega od spotykanego w praktyce okręgu warszawskiego czasu, niezbędnego dla uczynienia zadość obowiązującym procedurom, przy uwzględnieniu lawinowego wpływu spraw do stołecznych wydziałów gospodarczych — ocenia Ewa Leszczyńska-Furtak.

„Sukces” fiskusa

Długotrwałe procedury sprawiły, że cel postępowania upadłościowego, czyli jak największe zaspokojenie wierzycieli, nie zostanie osiągnięty. Inna sprawa, że na kokosy i tak nie można było liczyć. Na papierze QAD-FK wykazywała stabilne kilkumilionowe zyski i aktywa przekraczające 70 mln zł. Prawda o jej sytuacji finansowej była jednak inna. Główne pozycje aktywów stanowiły udziały w jednostkach powiązanych oraz należności od nich i innych firm powiązanych z Tadeuszem Góralskim i Januszem Witakiem. Problem w tym, że kondycja ich wszystkich jest podobna jak fundusz QAD.

Tymczasem zdaniem syndyk, w jego przypadku przesłanki niewypłacalności istniały co najmniej od początku 2014 r. Przy prawie zerowym majątku zobowiązania firmy przekraczają obecnie 40 mln zł. Chodzi głównie o kredyty w bankach spółdzielczych, m.in. upadłym SK Banku (16,5 mln zł), obligacje (8,8 mln zł) i kaucje wpłacone przez kontrahentów na zabezpieczenie pożyczek, których QAD-FK miał udzielić (12,8 mln zł).

Lista jest niepełna, gdyż nie ma na niej m.in. długów z tytułu licznych wyroków, zasądzonych na rzecz pokrzywdzonych kontrahentów QAD-FK. Halina Lechmańska przyznaje, że ze względu na liczne postępowania karne, dotyczące nierzetelnego prowadzenia ksiąg rachunkowych oraz niszczenia i ukrywania dokumentów, powinno się powołać biegłych do oceny rzetelności księgowości QAD-FK.

Niedawna kontrola urzę- du skarbowego, dotycząca ksiąg podatkowych spółki za 2014 r., wykazała zawyżenie kosztów uzyskania przychodów o, bagatela, ponad 36 mln zł. Chodzi głównie o nieudokumentowane koszty wewnątrzgrupowe. QAD-FK powinna więc zapłacić prawie 7 mln zł zaległego CIT. Pewne jest, że nie zapłaci — interwencja fiskusa także okazała się mocno spóźniona. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Pokrzywdzeni czekają, urzędnicy mają czas