Przygotowując założenia do ustawy regulującej rynek pożyczek pozabankowych, Ministerstwo Finansów zaprosiło branżę do konsultacji dwóch pierwszych propozycji. Przedsiębiorcy przedstawili m.in. strukturę kosztów związanych z obsługą pożyczek oraz przedsądowej windykacji. Branża pokazała, że obsługa pożyczek nie jest źródłem jej gigantycznych zysków, ale wynika z kosztów.
W trzecim projekcie, o którym autorzy już nie chcą dyskutować, pojawiły się bardzo restrykcyjne limity oprocentowania oraz kosztów związanych z udzieleniem pożyczki.
Oznacza to, że firmy, które nie będą w stanie obniżyć poziomu kosztów, znikną z rynku. Udzielanie pożyczek poniżej 700 zł nie będzie opłacalne, ponieważ limit nie pozwoli nawet na pokrycie kosztów własnych. Najbardziej efektywne przedsiębiorstwa przetrwają, ale ich właściciele staną przed problemem: czy ma sens prowadzenie działalności, na której nie da się zarobić? Autorzy nowych przepisów mylą bowiem przedsiębiorstwo z… urzędem.