Firma zniknęła bez wiedzy wspólnika

Nieprecyzyjne prawo sprawiło, że bydgoski biznesmen stracił przedsiębiorstwo. W walce o odszkodowanie od skarbu państwa też przegrał

Sąd Apelacyjny w Gdańsku odrzucił w piątek roszczenia Jarosława Tudorowskiego wobec skarbu państwa. Powód? Przedawnienie. Przedsiębiorca domagał się 5 mln zł za — jego zdaniem — zaniedbania II Urzędu Skarbowego w Bydgoszczy związane z zamknięciem firmy, której był współwłaścicielem. Do kluczowego wydarzenia doszło na początku 2001 r. Wtedy fiskus otrzymał formularze NIP-2, NIP-C i VAT-Z spółki cywilnej Protos. Złożenie tych dokumentów oznaczało likwidację firmy, co pociągało za sobą naliczenie 85,7 tys. zł podatku VAT od niesprzedanego towaru. Likwidację, o której Jarosław Tudorowski nie wiedział.

Zgubny wyjazd

Jego głównym zarzutem jest to, że ani dokumentów nie podpisał, ani nikomu nie dał pełnomocnictwa do ich podpisania. Twierdzi, że bez jego wiedzy wysłało je do urzędu skarbowego biuro rachunkowe obsługujące firmę i współpracujące z jego żoną. To ona była drugim wspólnikiem Protosa, zajmującego się importem do Polski upominków oraz eksportem szklanych wazonów, świeczników i karafek.

— Dokumenty trafiły do urzędu skarbowego, gdy przebywałem za granicą. Wyjechałem na około trzy tygodnie, by podpisać umowy z kontrahentami z Niemiec i Holandii — wspomina Jarosław Tudorowski. Wedle jego relacji, by wyegzekwować należność, urząd skarbowy wszedł na hipotekę firmowej nieruchomości. Została sprzedana w styczniu 2002 r. Poszła za 170 tys. zł. Starczyło dla fiskusa, banków oraz na wynagrodzenie komornika.

Tajemnica skarbowa

Jarosław Tudorowski uważa, że cena sprzedaży była zaniżona. Jego oparciem jest opinia rzeczoznawcy z grudnia 2011 r. Obiekt został wyceniony na 4,3 mln zł — 25-krotnie drożej niż wyniosła cena transakcji sprzed dekady.

— Budowa była ukończona w 85 proc. Mam rachunki na 80 tys. marek niemieckich za halę magazynową. Marka kosztowała wtedy nieco ponad 2 zł. Do tego dochodzą roboty betonowe, uzbrojenie terenu i oczywiście sama działka — zaznacza Jarosław Tudorowski. Na obecnej wartości nieruchomości opiera kwotę odszkodowania, uzupełnioną o stracone zyski.

— W latach 1997-2000 firma osiągała 3-4 mln zł obrotów. To sporo jak na tamte czasy. A gdyby nie ta sytuacja, nieruchomości bym nie sprzedał — podkreśla Jarosław Tudorowski. Od 2005 r. stara się też zainteresować działaniami księgowej i byłej żony prokuraturę. Bez skutku. Odwołania do sądu też nie przynoszą rezultatu. Zamykające sprawę postanowienie sąd umotywował m.in. tym, że z treści złożonej w urzędzie skarbowym deklaracji wynika, że „podpisać mógł ją podatnik lub osoba reprezentująca podatnika. W takim razie pełnomocnik musiał przy składaniu tejże deklaracji wylegitymować się odpowiednim pełnomocnictwem, które musiało być zweryfikowane przez właściwy organ podatkowy. W ocenie sądu okoliczność takowa w sytuacji braku dokumentu stanowiła wystarczające uprawdopodobnienie faktu istnienia oraz zakresu pełnomocnictwa”. Postanowienie wydano 3 marca 2009 r. Siedem dni później II Urząd Skarbowy w Bydgoszczy przyznał na piśmie, że „do zgłoszeń (…), które

wpłynęły (…) za pośrednictwem poczty, nie złożono pełnomocnictwa”.

— Nie będę komentował całej sprawy. Wyrok zapadł w piątek, a mnie wiąże tajemnica skarbowa — mówi Piotr Pytliński, pełniący obowiązki naczelnika II Urzędu Skarbowego w Bydgoszczy.

Wniosek o kasację

W lutym 2012 r. Ministerstwo Finansów wydało Jarosławowi Tudorowskiemu interpretację indywidualną, w której stwierdza, że „umocowanie do podpisywania w imieniu podatnika deklaracji podatkowych nie może wynikać z pełnomocnictwa ogólnego. Chcąc udzielić takiego umocowania, podatnik musi szczegółowo wskazać tę czynność jako objętą zakresem udzielanego pełnomocnictwa”. Na podstawie ustawy o zasadach ewidencji podatników i płatników z 1995 r., w przypadku dokonywania aktualizacji danych objętych zgłoszeniem identyfikacyjnym przez pełnomocnika „do zgłoszenia dołącza się uwierzytelnioną lub poświadczoną urzędowo kopię pełnomocnictwa”, a „w przypadkuudzielenia pełnomocnictwa wyłącznie do dokonania aktualizacji danych objętych zgłoszeniem identyfikacyjnym do zgłoszenia aktualizacyjnego dołącza się oryginał pełnomocnictwa”. Tyle że interpretacja dotyczy zdarzeń przyszłych. Poza tym, elementy ustawy szczegółowo regulujące kwestie pełnomocnictw zostały do niej dopisane w czerwcu 2002 r. Półtora roku po tym, jak fiskus otrzymał dokumenty spółki Protos. Jarosław Tudorowski nie składa jednak broni.

— Wniosę kasację do Sądu Najwyższego — podsumowuje. — Czy biznesmen ma szanse?

— Nie powiem, że ich nie ma, bo skłamałbym, ale szanse na uwzględnienie kasacji są iluzoryczne. Przedawnienie jest bardzo mocnym argumentem. W stosunku do skarbu państwa można podnosić kwestię naruszenia prawa podmiotowego, ale Sąd Najwyższy uwzględnia to w wyjątkowych przypadkach — komentuje adwokat Mariusz Orliński, wspólnik w kancelarii Ślązak, Zapiór i Wspólnicy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Firma zniknęła bez wiedzy wspólnika