Opcje i transakcje terminowe, pozwalające firmom zabezpieczyć się przed wahaniami kursów walutowych, są coraz popularniejsze.
Ostatnie miesiące były prawdziwym testem dla instrumentów pozwalających firmom na uniknięcie ryzyka kredytowego. Najpopu- larniejsze z nich to opcje i transakcje terminowe (futures), ofe- rowane przez banki.
— Większość firm, zwłaszcza realizujących duże rozliczenia z zagranicą, korzysta z tych instrumentów — twierdzi Marek Nienałtowski, analityk Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej.
W związku z gwałtownymi spadkami polskiej waluty w stosunku do euro kluczowe okazały się opcje, pozwalające importerom na zabezpieczenie się przed tym zjawiskiem.
— Jeżeli kursy są bardzo zmienne, ceny opcji rosną. Obecnie też to wystąpiło — twierdzi Marek Nienałtowski.
Jego zdaniem, w przypadku instrumentów zabezpieczających przed ryzykiem kursowym nie powinno się jednak mówić o kosztach, zwłaszcza jeżeli rzeczywiście dojdzie do niekorzystnej dla przedsiębiorstwa zmiany cen walut.
Znacznie trudniej jest firmom zabezpieczyć się przed wzrostem kosztów obsługi zadłużenia nominowanego w euro. Osłabienie złotego oznacza bowiem konieczność płacenia znacznie wyższych rat liczonych w złotych.
— Ci, którzy nie zdążyli wcześniej przewalutować kredytów, stracili — przyznaje doradca kredytowy jednego z polskich banków.
— Nie snułabym jednak zbyt czarnych wizji dotyczących firm, które zaciągnęły kredyty w euro. Nawet jeżeli one same nie brały pod uwagę możliwych zmian kursowych, to banki badając zdolność kredytową analizowały także ich odporność na wahania cen walut — zapewnia Maria Wiśniewska, wiceprezydent Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych i do niedawna prezes Pekao SA.