Większość przedsiębiorstw spokojnie przyjęła decyzję o podwyższeniu stóp o 50 pkt przez RPP. Część jednak liczy straty.
W odróżnieniu od rynków finansowych przedsiębiorcy spokojnie przyjęli środową decyzję Rady Polityki Pieniężnej (RPP) o podniesieniu stóp procentowych o 50 pkt bazowych. Wierzą, że rada wie, co robi walcząc z inflacją, która jest dla nich bardziej niebezpieczna niż nieco droższy kredyt czy mocny złoty.
Damy sobie radę
Podwyżka stóp procentowych nie wpływa bezpośrednio na finanse firm — nawet tych, które korzystają z kredytu bankowego.
— Dla nas decyzja rady ma pośrednie znaczenie. Rynkowe stopy procentowe i tak przecież już wzrosły i kredyt zdrożał. Oczywiście środowa decyzja była zaskoczeniem i może spowodować pewne wzrosty oprocentowania, ale obecnie jest tak duży wybór instrumentów finansowych i zabezpieczających, że możemy sobie z tym poradzić. Myślę, że najważniejsze, by inflacja była tłumiona, przy zachowaniu wzrostu gospodarczego. Spokojnie przyglądamy się temu, co się stanie zwłaszcza z oprocentowaniem długoterminowym — twierdzi Jacek Dauenhauer, dyrektor finansowy Polskiej Grupy Farmaceutycznej.
— Dla nas inflacja jest gorsza niż stopy procentowe. Zachowanie RPP oceniam zatem pozytywnie i cieszę się, że zwycięża stanowisko prezesa Balcerowicza, a rada nie służy politycznym interesom — dodaje Przemysław Chabowski, prezes Morlin.
Ostrzeżenie rady
Zdaniem Krystiana Kozakowskiego, członka rady nadzorczej Kompanii Węglowej, decyzja rady jest słuszna i stanowi ostrzeżenie dla firm przed pochopnym korzystaniem z kredytu w sytuacji, gdy istnieje zagrożenie inflacją.
— Decyzję rady odbieram jako ostrzeżenie. Ożywienie gospodarcze mogłoby spowodować zbyt duże zainteresowanie kredytami i to byłoby niebezpieczne. Rada przypomina, że trzeba trzeba zachowywać się racjonalnie i dokładniej przygotowywać biznesplany inwestycyjne — twierdzi Krystian Kozakowski.
Przedsiębiorcy spokojnie podchodzą także do umacniania się złotego, spowodowanego w dużej mierze wzrostem stóp procentowych. Przyznają, że ma to negatywny wpływ na eksport, co jest jednak równoważone dużym zainteresowaniem zagranicy polskimi towarami. Podobne zdanie wyraziła rada.
„Ożywienie gospodarcze w krajach będących najważniejszymi partnerami handlowymi Polski powinno przyczynić się do zwiększenia popytu na polski eksport” — czytamy w komunikacie po posiedzeniu RPP.
Wzburzone izby
Na tym tle nieco zaskakująco brzmią wypowiedzi przedstawicieli organizacji biznesowych, którzy załamują ręce nad decyzją RPP.
— Kolejna podwyżka stóp procentowych spowoduje zwiększenie kosztów wytwarzania produktów, co wpływa na wzrost ich cen, czyli wzmaga inflację. Słuchając informacji o podwyżkach stóp można zadać pytanie, dlaczego ci ludzie to robią. Nie ułatwiają przecież w ten sposób przedsiębiorcom zmagań z konkurencją europejską, bogatą w kapitał — powiedział PAP Kazimierz Pazgan, szef Polskiej Izby Eksporterów.
Małgorzata Krzysztoszek, szefowa ekspertów Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych, stwierdziła wręcz, że decyzja rady wywołuje jęk zawodu. Jej zdaniem, tak znaczna podwyżka kosztów kredytu może zniechęcać firmy do inwestycji, których ożywienia dopiero co się doczekaliśmy.
— Podwyżki stóp procentowych to katastrofa dla eksporterów. Każde wzmocnienie złotego oznacza dla mojej firmy wymierne straty. A przecież to właśnie eksport jest lokomotywą wzrostu gospodarczego. Czy władzom monetarnym zależy na jego zduszeniu? — mówi Jerzy Safader, prezes Stanpolu, dystrybutora wyrobów rybnych, który za granicę wysyła 98 proc. produkcji i szef Polskiego Stowarzyszenia Producentów Rybnych.