Firmy liczą na eksport

ANP
29-12-2011, 00:00

Branża wciąż skutecznie broni się przed kryzysem. Przyszły rok będzie co najmniej taki sam jak obecny.

Wyhamowanie inwestycji związanych z EURO 2012, rosnące ceny energii i drewna, spowolnienie na rynku mieszkaniowym — te czynniki mogą negatywnie wpływać na branżę meblarską w 2012 r. Szansą dla producentów i dystrybutorów będzie głównie słaby złoty, bo napędzi zyski eksporterów.

Ostrożność we krwi

— Myślę, że wszystkich czeka niepewny rok, bo założenia do planów rocznych trzeba oprzeć na skrajnych prognozach makroekonomicznych, najczęściej jednak pesymistycznych. Najtrudniej będą mieć te firmy, które działalność oparły na rodzimym rynku oraz krajach centralnej i południowej Europy — mówi Maciej Formanowicz, prezes Forte. Jego zdaniem, eksporterzy działający na rynkach tzw. starej Unii problemy odczują najpóźniej. O ile w ogóle. — Myślę, że utrzyma się, przynajmniej w pierwszej połowie roku, wysoki kurs euro, co sprzyjać będzie eksportowi — uważa Maciej Formanowicz. Dodaje, że kondycja firm będzie zależeć od segmentu rynku, na który kierowana jest produkcja. Im „wyższa półka”, tym będzie trudniej, co zresztą pokazał już mijający rok. Zdaniem Tomasza Wiktorskiego, właściciela B+R Studio analizującego sektor mebli, branża pokazała, że radzi sobie w trudnych czasach na rynku międzynarodowym. — Wartość eksportu wzrośnie o 13 proc., wobec 2010 r., ale wolumen w ujęciu wagowym wzrasta już tylko o 4 proc. W 2012 r. prognozuję, że będzie następował dalszy wzrost wartości eksportu — w pierwszym półroczu o 7-9 proc., wolumen wagowy utrzyma się na obecnym poziomie lub będzie o 1-2 proc. niższy. Co to oznacza? Wzrost cen mebli w eksporcie, zmiany w technologii (użycie lżejszych materiałów) i zmianę struktury eksportuz cięższych mebli z płyty w kierunku lżejszych, tapicerowanych — mówi analityk.

Kierunek Niemcy

Prezes Forte jest przekonany, że eksport jeszcze długo będzie motorem rozwoju meblarstwa, zwłaszcza na rynki: niemiecki, austriacki, francuski czy państw Beneluksu.

— Jednak na wyniki na tamtych rynkach trzeba długo pracować. Wysokie wymagania musi spełniać nie tylko produkt, ale również serwis, czyli obsługa klienta i logistyka. Przesunięcie zatem produkcji na Zachód nie jest ani proste, ani szybkie — dodaje prezes Forte. O tym, że siłą napędową rozwoju polskiej branży meblowej nadal będzie eksport (głównie do Niemiec), przekonany jest też Marek Kołakowski, prezes Mebelplastu.

— W tym roku polscy producenci sprzedali meble za granicę za blisko 6,4 mld zł, z tego ponad jedną trzecią do Niemiec. Mam nadzieję, że 2012 r. przyniesie kilkunastoprocentowy wzrost sprzedaży zagranicznej — mówi Marek Kołakowski. Taka perspektywa jest jak najbardziej realna, czego dowodem są badania Głównego Urzędu Statystycznego.

— Wynika z nich, że w listopadzie tego roku wzrost produkcji sprzedanej mebli wyniósł 20,8 proc. — dodaje Marek Kołakowski. Tomasz Wiktorski nie spodziewa się załamania popytu w kraju.

— Polacy i tak kupują meble w ostateczności (wydajemy na nie blisko o połowę mniej niż Czesi), więc popyt, który obserwujemy na rynku, trudno jeszcze zmniejszyć — uważa ekspert. Zdaniem prezesa Forte, rynek krajowy będzie coraz trudniejszy, co już daje się odczuć.

— Przecież sama konieczność spłaty droższych kredytów hipotecznych we frankach szwajcarskich „zdjęła” z rynku konsumpcyjnego kilka miliardów złotych. Mniejsza siła nabywcza i nieustanna propaganda kryzysu w mediach zmniejszają chęć zakupów, zwłaszcza artykułów drugiej potrzeby — mówi Maciej Formanowicz.

225 EUR Tyle w 2010 r. wynosiła przeciętna cena 100 kg mebli z Polski wobec 432 EUR za podobną masę z Niemiec. Tymczasem meble importowane z Chin do Europy kosztowały około 230 EUR za 100 kg.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ANP

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Waluty / Firmy liczą na eksport