Firmy mięsne czeka selekcja

Witold Choiński
opublikowano: 1998-12-03 00:00

Firmy mięsne czeka selekcja

Co trzecia firma upadnie lub wpadnie w sidła konsolidacji

TRZY TO ZA DUŻO: Na rynku jest miejsce tylko dla dwóch grup mięsnych — uważa Mirosław Szulc, wiceprezes Polskiego Związku Producentów, Eksporterów i Importerów Mięsa, autor restrukturyzacji Morlin. fot. Borys Skrzyński

Bankructwo grozi dziś ponad połowie działających zakładów mięsnych i ubojni. Większość z nich nie może liczyć na przejęcie przez duże grupy kapitałowe z branży. Te zainteresowane są jedynie przejmowaniem dużych i dochodowych firm.

Ponad trzy tysiące z sześciu tysięcy zakładów mięsnych i ubojni musi upaść — tak przynajmniej twierdzą specjaliści. Wymusi to konkurencja i ustawa weterynaryjna o badaniu zwierząt rzeźnych i mięsa. W pierwszej kolejności pod młotek pójdą ubojnie i drobne zakłady przetwórcze, które nie spełnią wymogów nowej ustawy, obowiązującej już ponad 10 mięsięcy.

Szkoła przetrwania

Zdaniem Andrzeja Komorowskiego, dyrektora Departamentu Weterynarii w resorcie rolnictwa, wymogi ustawy mogą spełniać nawet małe firmy, o ile w przeszłości nie zaniedbywały inwestycji.

— Ustawa ma pomóc firmom, a nie im szkodzić. Jednak te, które nie inwestowały w zakład, muszą liczyć się z poważnymi tego konsekwencjami — mówi Andrzej Komorowski.

Przedstawiciele małych zakładów na razie nie chcą wypowiadać się na ten temat. Niektóre o ustawowych wymogach dowiadywała się dopiero od nas.

Mirosław Szulc, wiceprezes Polskiego Związku Producentów, Eksporterów i Importerów Mięsa, uważa, że na pierwszy ogień pójdą drobne ubojnie, których zwyczajnie nie stać na kosztowne zmiany technologii. Perspektywa jest jasna — już w niedalekiej przyszłości uboje zwierząt będą przeprowadzane niemal wyłącznie w wyspecjalizowanych zakładach, które przede wszystkim dysponują własnymi, nowoczesnymi chłodniami.

Pozostaną dwie grupy

— Mimo że każda z czterech głównych grup kapitałowych starających się skonsolidować branżę (Animex, Farm-Food, Sokołów i Morliny) posiada zarówno takie ubojnie, jak i wszelkie predyspozycje do tego, by odegrać w tym procesie znaczącą rolę, nikt z „wielkiej czwórki” samodzielnie nie będzie w stanie tego dokonać. Na rynku pozostaną dwie grupy kapitałowe, do których będzie należało ponad 30 proc. rynku — twierdzi Mirosław Szulc.

— Dzięki temu wzrosną dochody tych grup, co pozwoli im na modernizację i lepsze przygotowanie się do unijnej konkurencji — dodaje wiceprezes Polskiego Związku Producentów, Eksporterów i Importerów Mięsa.

Tylko na to czekają

Zdaniem Anny Turskiej, rzecznika prasowego Animexu, już dawno sprawa uboju powinna być uporządkowana.

— Ubój powinien odbywać się w zakładach do tego przystosowanych. Dysponujemy wystarczająco dużymi rezerwami, by prowadzić ubój nie tylko dla własnych zakładów, ale również na potrzeby innych — uważa Anna Turska.

Animex nie będzie jednak na razie przejmował małych zakładów. W centrum zainteresowania grupy są duże przedsiębiorstwa.