Firmy muszą mieć rezerwy kadrowe
Atak terrorystyczny, trzęsienie ziemi, pożar, powódź, katastrofa lotnicza — ale także podkupywanie pracowników przez konkurencję, prywatyzacja czy wybory parlamentarne — to przykładowe sytuacje, w wyniku których przedsiębiorstwo może stracić kluczowych menedżerów.
Ochrona informacji
Nawet najbardziej restrykcyjne regulacje wewnętrzne dotyczące bezpieczeństwa pracy, spotkań czy podróży pracowników mogą okazać się zawodne. Pracodawca nie ma także gwarancji, że uda mu się długoterminowo związać ze sobą najlepszych specjalistów. Dlatego każde przedsiębiorstwo powinno zabezpieczać się przed utratą ciągłości funkcjonowania w sytuacjach kryzysowych. Służy temu archiwizowanie kluczowych informacji na serwerach kilku filii danej korporacji, szkolenie najbardziej obiecujących pracowników pod kątem obejmowania kierowniczych stanowisk w organizacji (w ten sposób tworzone jest wewnętrzne źródło zastępstw) oraz dobieranie osób z zewnątrz w przemyślany sposób — z uwzględnieniem kultury organizacyjnej firmy.
Istnieją ściśle określone procedury postępowania w przypadku, gdy zabraknie zarządu spółki.
— Rolą rady nadzorczej jest skompletowanie nowego zarządu w każdej sytuacji, także tragicznej. To akcjonariusze muszą zadbać o kontynuację działalności firmy. Generalnie zachwieje to jej pozycją na rynku, bo proces przekazywania władzy i wdrażania następców do nowych obowiązków jest czasochłonny — uważa Jarosław Kołodziej, konsultant w firmie doradczej TMP Worldwide.
Dodaje, że odtwarzanie struktur firmy będzie znacznie ułatwione, jeśli proces ten będzie przebiegał w oparciu o zarchiwizowane informacje.
— Nawet najbardziej precyzyjne regulacje nie są w stanie zdefiniować wszystkich potencjalnych niebezpieczeństw. Jednak skutecznie można chronić najważniejsze dla firmy dane, archiwizując je w 2-3 niezależnych miejscach. W Stanach Zjednoczonych potężne korporacje lokują swoje serwery poza biurami, w schronach podobnych do przeciwlotniczych — opowiada Jarosław Kołodziej.
Potrzebna druga linia
Trudno jednak, aby w bunkrach przebywali również pracownicy. Można chronić kluczowe osoby, umieszczając je w różnych budynkach należących do korporacji, ale wiąże się to z kosztami. Dlatego wiele firm zabezpiecza się identyfikując wśród pracowników potencjalnych menedżerów i szkoląc ich do ewentualnego przejęcia steru.
Zdaniem Andrzeja Maciejewskiego, dyrektora generalnego firmy doradczej Kienbaum Executive Consultants, ataki terrorystyczne w USA są dodatkowym argumentem za budowaniem gabinetów cieni. Dotychczas tworzono kadrę rezerwową jedynie na wypadek wyciągnięcia przez konkurencję najlepszych pracowników.
— Brak mechanizmów tego typu skazuje akcjonariuszy na poszukiwanie pracowników na zewnątrz firmy. To dobra wiadomość dla przedstawicieli firm zajmujących się executive search, jednak pracodawcy powinni pamiętać, że trudno w kilka tygodni czy miesięcy znaleźć osoby pasujące do kultury organizacyjnej firmy — przypomina Andrzej Maciejewski.
Konflikt kulturowy
Kulturę organizacyjną, czyli system wartości i sposób zachowania pracowników firmy, wnoszą jej założyciele albo zarząd.
— Można ich łatwo zastąpić z punktu widzenia funkcji, które pełnili. Natomiast bardzo trudno jest dobrać spoza firmy osoby, które dopasują się do istniejącej kultury organizacyjnej. Konflikty na tym tle są najgłębsze i mogą doprowadzić nawet do upadku firmy. Należy brać to pod uwagę przy wyborze nowego zarządu. Dla firmy lepiej, jeśli będą to osoby z grupy dotychczasowych pracowników — radzi dr Hanna Bogacka, psycholog i niezależny konsultant.
Karolina Guzińska
[email protected] % (22)6116217