Firmy na zakręcie życia

Wojna cenowa, bezpośrednia likwidacja szkód, przyszłość polis w bankach — ubezpieczycielom wyzwań nie zabraknie.

Szefowie firm ubezpieczeniowych nie wchodzą w nowy rok w najlepszych nastrojach. Choć przed akcjonariuszami mogą pochwalić się wysokimi zyskami, wypracowanymi w 2013 r., to perspektywy na najbliższe dwanaście miesięcy są złe. Branża musi wypić piwo, którego sama sobie naważyła. W segmencie majątkowym ubezpieczyciele rozpętali ostrą wojnę cenową, która podkopuje ekonomiczne fundamenty ich biznesu. Natomiast w ubezpieczeniach na życie jest potrzebny nowy pomysł na przekonanie klientów, że polisy są im potrzebne. Stara formuła, która koncentrowała się na bancassurance i ubezpieczeniach inwestycyjnych, właśnie umiera. Poradzenie sobie z tymi wyzwaniami nie będzie proste. Ubezpieczyciele coraz mocniej będą odczuwać skutki spowolnienia gospodarczego. Po trzech kwartałach ubiegłego roku rynek życiowy skurczył się o 14,5 proc., a majątkowy urósł o nieco ponad 1 proc. Jeśli jednak odejmiemy duże kontrakty korporacyjne, to jest on także na minusie. W tym roku branża oczekuje stagnacji.

Zobacz więcej

AURA DOPIEŚCIŁA UBEZPIECZYCIELI: Nie doszłoby do ostrej wojny cenowej w 2013 r., gdyby nie łaskawość pogody. Brak dużych szkód katastroficznych, takich jak powódź, pozwolił na utrzymanie wysokiej rentowności portfeli i dał miejsce na obniżki stawek. [FOT. WM]

— Rynek nie pójdzie ani w dół, ani w górę. To zła tendencja w branży, która potrzebuje wzrostu jak powietrza. Liczymy na powrót koniunktury gospodarczej, która przyniesie oczekiwany wzrost w ubezpieczeniach — mówi Witold Jaworski, prezes Allianz Polska.

Podobnie uważa Barbara Smulska, wiceprezes PZU, odpowiedzialna za segment klienta masowego. Jej zdaniem, jeśli rynek będzie na plusie, to niewielkim. Wzrost może wynieść 1-2 proc. w skali całego roku.

— Mam nadzieję, że ceny już nie będą spadać, ale nie odbiją się, dopóki ubezpieczyciele nie zobaczą wyników pozyskanego w ubiegłym roku portfela — podkreśla wiceprezes PZU. Oprócz wojny cenowej najciekawszym wydarzeniem w segmencie majątkowym będą związane z projektem bezpośredniej likwidacji szkód. Choć jest on firmowany przez Polską Izbę Ubezpieczeń (PIU), to dzieli rynek na dwie części: większych ubezpieczycieli, którzy sami są gotowi na wprowadzenie takiego systemu bez oglądaniasię na resztę, oraz mniejsze firmy, które obawiają się, że ograniczy im to dostęp do nowych klientów. Przyszłość bezpośredniej likwidacji może rozstrzygnąć się bardzo szybko, bo już na styczniowym walnym PIU. Znacznie większą zagadkę stanowi przyszłość segmentu życiowego. Znalazł się on na historycznym zakręcie, z którego branża może wypaść, jeśli nie pojawi się wizjoner, którzy pokaże jej kierunek. Przez długie lata rynek życiowy był zdominowany przez model biznesowy zakładający sprzedaż produktów inwestycyjnych za wszelką cenę i umywanie rąk od odpowiedzialności za ich jakość. Kolejne sądowe wyroki, pozwy zbiorowe, bolesne raporty Rzecznika Ubezpieczonych czy działania Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) skutecznie ukróciły takie praktyki. Dlatego branża musi zdecydować, w którą stronę podążyć.

— W tym roku kluczowe będą otwarte komunikowanie się z klientami w kontekście zarówno produktów, jak i serwisu, oraz działania ukierunkowane na utrzymaniedotychczasowych klientów i pozyskanie nowych poprzez możliwie najlepsze dopasowanie oferty do ich potrzeb. Mamy nadzieję, że przełoży się to na lepszą jakość usług ubezpieczeniowych i wzrost zaufania do całej branży — mówi Anna Grzelońska, członek zarządu ING Życie.

Istotne będą także zmiany w segmencie bancassurance, który dostarcza połowę przychodów ubezpieczycieli życiowych. W poniedziałek KNF pokazała projekt rekomendacji, która zrewolucjonizuje stosunki między bankami, ubezpieczycielami a klientami. Zdaniem Witolda Jaworskiego, jej wprowadzenie spowoduje zacieśnienie współpracy między ubezpieczycielami a bankami i powstanie na rynku kilku joint venture. Szczególnie interesująca będzie rywalizacja o względy PKO BP. Największy polski bank sprzedaje część udziałów w Nordei Życie. W posagu wnosi wieloletnią wyłączność na dostawę ubezpieczeń dla jego klientów. W konkurach liczą się PZU i AXA.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu