Firmy polubiły ubieranie w sieci

  • Anna Pronińska
27-05-2013, 00:00

Biznes obuwniczy i odzieżowy włączył się w drugą falę rozwoju e-commerce i dobrze na tym wychodzi.

Pierwsze wyniki e-sklepu zachwalał niedawno odzieżowy LPP, który w kwietniu uruchomił sprzedaż marki Reserved. Na e-handel nie narzeka też Redan, który w tym kanale uzyskuje wyższe marże niż w innych. E-commerce stanowi już 15 proc. przychodów spółki z modowej części biznesu. Na internetową ścieżkę sprzedaży śmielej wkracza także odzieżowo-obuwnicza grupa Gino Rossi. Od roku sprzedaje w ten sposób odzież Simple.

— E-sprzedaż osiąga już 10 proc. całego obrotu Simple. Udało się to osiągnąć w niespełna rok od rozpoczęcia handlu w internecie. Duża część sprzedaży pochodzi z miast, gdzie nie mamy sklepów stacjonarnych. E-sklep jest dużym sukcesem — mówi Tomasz Malicki, prezes Gino Rossi.

Wydeptana ścieżka

Dwa miesiące temu firma uruchomiła także e-sklep dla części obuwniczej — Gino Rossi. Jest zadowolona z jego wyników. — Chcielibyśmy, by e-sklep Gino Rossi osiągnął podobny poziom sprzedaży jak Simple. Jeśli po roku będzie generował 5 proc. wszystkich przychodów detalicznych spółki obuwniczej, to będzie dobry wynik — mówi Tomasz Malicki.

Jego zdaniem, sklepy internetowe w branży odzieżowo- obuwniczej powinny być otwarte już dwa lata temu. — Handel internetowy potrzebuje co najmniej roku na przekonanie klientów do zakupów. Gdybyśmy otworzyli e-sklep Gino Rossi rok temu, dziś bylibyśmy w znacznie lepszej sytuacji — mówi prezes. Po pierwszej fali otwarć e-sklepów sprzed dekady, wielefirm zniechęciło się do handlu w sieci.

— Teraz jest bezpieczniej i konsumenci mają większe zaufanie do e-commerce — mówi Tomasz Malicki. Za ciosem idą kolejni detaliści. Wśród nich giełdowy gigant — CCC. Jego e-sklep wystartuje w 2014 r.

— Dla firm, które mają duże udziały w rynku, jak CCC, e-sklep to tylko uzupełnienie sprzedaży pozwalające dotrzeć do specyficznej grupy klientów. Takich, którym nie chce się robć zakupów w tradycyjnym sklepie, nie lubią galerii handlowych albo nie mają czasu na zakupy. W naszym przypadku nie chodzi o dotarcie do mniejszych miejscowości, bo mamy aż 600 sklepów. Chcemy zrobić z e-sklepu efektywny kanał dystrybucji — dlatego zainwestowaliśmy w logistykę — mówi Piotr Nowjalis, dyrektor finansowy CCC.

Z zamiarem uruchomienia kanału e-commerce nosi się też obuwnicza Prima Moda. Może zacząć już w przyszłym roku.

Gościom też się podoba

Od ponad roku sił w internecie próbuje w Polsce Sarenza, francuski gigant, który w styczniu tego roku sprzedał swoją sześciomilionową parę butów od początku istnienia firmy.

— Znaliśmy sprzyjające statystyki dotyczące sprzedaży w internecie, ale nie wiedzieliśmy, jak naszą ofertę przyjmą polscy odbiorcy — zwłaszcza że proponujemy też marki nieznane Polakom. Ryzyko się opłaciło. Jesteśmy bardzo zadowoleni z rozwoju w Polsce. W innych krajach okres adaptacji rynku wynosił dwa, trzy miesiące, natomiast tutaj już od pierwszego miesiąca przekroczyliśmy założenia sprzedażowe — mówi Stephane Treppoz, prezes Sarenzy w Polsce.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Pronińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Firmy polubiły ubieranie w sieci