Kuliminacja drugiej fali kryzysu, według przedsiębiorców z branży windykacyjnej, nastąpi nie wcześniej niż w drugiej połowie 2012 r. — Spodziewam się, że branża windykacjna wzrośnie w tym czasie o 20-30 proc. — mówi Karol Cygan, prezes Centrozap Finanse.
Jego zdaniem skutki niestabilności i osłabienia gospodarki uwidocznią się już niebawem. I choć nie będą tak dotkliwe jak kryzys z lat 2007-08, dla firm windykacyjnych będzie to czas dynamicznego wzrostu liczby i wartości zleceń.
Skutki niestabilności
— Przed branżą windykacyjną w 2012 i prawdopodobnie jeszcze w 2013 r. rysują się bardzo dobre perspektywy — potwierdza Remigiusz Brzeziński, prezes Kancelarii Prawnej — Inkaso WEC, która specjalizuje się głównie w obsłudze wierzytelności sektora b2b. W tej firmie już daje się zauważyć zwiększenie liczby i wartości zleceń windykacyjnych, a prognozy wskazują, że do końca roku nastąpi wzrost aż o 150 proc. w stosunku do 2010 r.
— Aktualny stan gospodarki wywołuje większą nerwowość wierzycieli, którzy nie są już tak cierpliwi w oczekiwaniu na płatności od swoich klientów i szybciej przekazują sprawy do firm windykacyjnych. Obawiają się zatorów płatniczych we wzajemnych rozliczeniach, zwłaszcza że aktualna sytuacja płatnicza już teraz mogłaby wywołać efekt domina — zauważa Remigiusz Brzeziński.
Jego zdaniem dzisiejsza sytuacja rynkowa powoduje również to, że przedsiębiorcy niechętnie zadłużają się w sektorze bankowym, wolą przedłużać terminy płatności u kontrahentów.Coraz częściej nawet bez aprobaty z ich strony. Dodatkowo, w ramach cięcia kosztów, firmy zmniejszają własne działy windykacyjne i stosują outsourcing usług windykacyjnych.
Nawarstwienie długu
Na rynek trafiają coraz świeższe portfele, o zdecydowanie krótszym niż dotychczas okresie przeterminowania.
— Wzrosła też liczba ogłaszanych przetargów na wierzytelności. Najbardziej aktywnymi ich dostawcami są nadal banki, firmy telekomunikacyjne i towarzystwa ubezpieczeniowe — zauważa Krzysztof Matela, prezes EGB Investments.
Po pomoc w odzyskaniu długu coraz chętniej sięgają także przedsiębiorcy z sektora małych i średnich przedsiębiorstw, których obsługa, ze względu na mniejszą liczbę wierzytelności o niskiej wartości nominalnej, była dotychczas z punktu widzenia firm windykacyjnyc nierentowna.
SONDA
Trwa pogoń za płynnością
MICHAŁ IMIOŁEK
prezes Kancelarii Medius
Kancelaria Medius skupia się na windykacji osób fizycznych oraz małych i średnich przedsiębiorstw. W tej grupie podaż usług windykacyjnych znacząco wzrosła. W dobie dobrej koniunktury do windykacji trafiały głównie faktury, które przekroczyły termin płatności o 60-180 dni. Przedsiębiorcy czekali cierpliwie na zapłatę swoich należności, jednocześnie nie narażając się na utratę płynności finansowej. W tym roku obserwujemy znaczny napływ nieuregulowanych faktur, których termin zapłaty minął 30 dni wcześniej.
MŚP z coraz większym długiem
MARCIN GĄSZCZAK
prezes SAF
Rośnie popyt na usługi wczesnej windykacji, monitoringu płatności, a nawet działań prewencyjnych. Dotyczy to głównie małych i średnich przedsiębiorstw świadczących usługi konsumenckie oraz instytucji finansowych oferujących leasing i kredyty. Pojedyncze wierzytelności są tutaj z pozoru niewielkie — od kilkuset do kilku tysięcy złotych, jednak składają się na pakiety, które mogą poważnie zagrażać sytuacji finansowej firm. A niestety liczba dłużników ciągle wzrasta.
Kryzys zwiększa liczbę zleceń
JOANNA SYZDÓŁ
dyrektor biura windykacji w Coface Poland
Mimo że część firm ma własne jednostki windykacyjne, to w wielu przypadkach utrzymywanie wykwalifikowanej kadry windykacyjnej jest dość kosztowne. Skorzystanie z usług podmiotu zewnętrznego daje gwarancję odzyskania należności. Ale skuteczność procesu windykowania w dużym stopniu zależy również od zorganizowanego wcześniej zabezpieczenia. Kluczowym czynnikiem jest też czas — sukces w dużej mierze zależy od tego, w którym momencie wierzyciel zdecyduje się przekazać sprawę firmie windykacyjnej.