Firmy wybroniły rentowność przed głębokim spadkiem

Ignacy MorawskiIgnacy Morawski
opublikowano: 2025-03-26 20:00

Presja kosztowa na marże w Polsce jest wysoka, ale trend spadku rentowności średnich i dużych firm się zatrzymał. Widać nawet oznaki poprawy.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Jak na ilość niesprzyjających okoliczności wyniki finansowe średnich i dużych firm w Polsce wyglądają całkiem nieźle. W ostatnim kwartale zeszłego roku zagregowana rentowność obrotu netto wróciła wręcz powyżej długookresowej przeciętnej. W minionym cyklu koniunktury wskaźniki zyskowności nie spadły tak nisko jak w poprzednich cyklach (w danych nie uwzględniam firm energetycznych, wydobywczych i paliwowych z powodu ogromnych zmian cen i zysków w tych sektorach).

W ostatnim kwartale 2024 r. zagregowany wynik netto firm w Polsce obniżył się o 11 proc. rok do roku. To oczywiście duży spadek, ale wynika on głównie z efektu wysokiej bazy występującego jeszcze rok wcześniej. Z krótszej perspektywy sytuacja wygląda inaczej - w czwartym kwartale wynik był o 6,5 proc. wyższy niż w trzecim, a średnia zmiana w ostatnich trzech kwartałach wynosiła 2,8 proc.

Odnieśmy to teraz do przychodów. Rentowność netto w czwartym kwartale wyniosła 3,4 proc., czyli była powyżej długookresowej mediany (3,3 proc.). Dołek przypadł na pierwszy kwartał 2024 r., a później nastąpiła poprawa. Warto zauważyć, że wskaźnik jest wyższy niż w ostatnim roku przed pandemią. Oczywiście mowa o wskaźnikach zagregowanych, dla wielu firm miniony rok był bardzo zły, co widać po rosnących wskaźnikach niewypłacalności. Ale w ujęciu całej gospodarki ryzyko bankructwa nie było systemowym problemem.

Jest to interesujące zjawisko na tle powszechnego narzekania menedżerów i przedsiębiorców na wysoką presję kosztową. Rok 2024 cechował się dwucyfrową dynamiką płac i znaczącym umocnieniem złotego, co dla nastawionych na eksport firm stanowi problem. Dodatkowo inflacja była niższa niż w poprzednich latach, co utrudniało przerzucanie kosztów na ceny.

Jak więc udało się zatrzymać spadek rentowności? Odpowiedź jest dość prosta: płace rosły szybko, ale inne koszty równie szybko spadały. O ile dynamika kosztów pracy była dwucyfrowa i wyższa niż w poprzednich latach, o tyle dynamika pozostałych była ujemna i znacząco niższa od średniej historycznej. Malały m.in. ceny energii i materiałów. To otwierało firmom przestrzeń na podwyżki wynagrodzeń, których udział w kosztach istotnie wzrósł.

Co dalej? Istnieją warunki do dalszej stopniowej poprawy wskaźników rentowności. Presja związana z wynagrodzeniami maleje, a związana z cenami surowców pozostaje słaba z powodu umocnienia złotego. Popyt będzie nadal niekorzystnie wpływał na marże, choć - dzięki ożywieniu gospodarczemu - w mniejszym stopniu. Nie należy jednak liczyć na istotną poprawę. Trwa dezinflacja, stopy procentowe są wysokie, banki centralne trzymają popyt w ryzach właśnie po to, żeby uniemożliwić firmom podnoszenie cen.

Możesz zainteresować się również: