Fiskus domyka pętlę

opublikowano: 03-10-2017, 22:00

Ministerstwo Finansów uzyskało akceptację Rady Ministrów kolejnego projektu „uszczelniania systemu podatkowego”. Eksperci ostrzegają

1 stycznia 2018 r. wejdzie w życie obszerna nowelizacja ustaw o podatkach dochodowych (CIT, PIT, ryczałtowym), której celem ma być, zdaniem Ministerstwa Finansów (MF), wsparcie walki z tzw. optymalizacjami podatkowymi i uszczelnienie systemu. Resort finansów bardzo śpieszył się z tym niezwykle ważnym dla siebie projektem, ponieważ aby zaczął on obowiązywać od początku 2018 r., musi pojawić się w Dzienniku Ustaw do końca listopada. Rządowy komunikat po przyjęciu wczoraj projektu przez Radę Ministrów (RM) dowodzi, że odrzucono wiele krytycznych uwag środowisk przedsiębiorców do części proponowanych rozwiązań, jedynie lekko łagodząc niektóre planowane regulacje.

Paweł Gruza, wiceminister finansów, jest niezwykle skuteczny w forsowaniu kolejnych projektów „uszczelniających”. Jednak nie zawsze dostrzega kontrargumenty środowisk przedsiębiorców i… rządowych prawników.
Zobacz więcej

JAK PO SZNURKU:

Paweł Gruza, wiceminister finansów, jest niezwykle skuteczny w forsowaniu kolejnych projektów „uszczelniających”. Jednak nie zawsze dostrzega kontrargumenty środowisk przedsiębiorców i… rządowych prawników. Marek Wiśniewski

Nieczuły jak uszczelniacz

„Uszczelnienie, przeciwdziałanie przenoszeniu zysków do innych krajów, przeciwdziałanie optymalizacjom podatkowym” — te określenia dominują w oficjalnym komunikacie po RM. Nie ma w nim ani słowa o krytyce i obawach biznesu (wystarczy zajrzeć pod projekt na stronie www.rcl.gov.pl). Do projektu MF napłynęło ponad 100 opinii organizacji i izb branżowych, w dużej mierze wyrażających prośby i apele o rezygnację z wielu szkodliwych dla firm regulacji. Jedną z takich jest np. pomysł nowego podatku dla wielkich galerii handlowych, biurowców, sklepów, o wartości powyżej 10 mln zł. Rząd chce, aby opodatkowana była wartość takich drogich komercyjnych nieruchomości (quasi-podatek katastralny).

Danina ma wynieść 0,035 proc. miesięcznie (rocznie 0,4 proc.). Polska Rada Centrów Handlowych alarmowała, że nowe obciążenie doprowadzi do ucieczki z Polski kapitału inwestycyjnego. „W projekcie przewidziano wprowadzenie tzw. minimalnego podatku dochodowego dla właścicieli nieruchomości komercyjnych o wartości przekraczającej 10 mln zł (chodzi o biura, centra handlowe i domy towarowe” — czytamy w komunikacie po posiedzeniu rządu.

Oznacza to, że Rada Ministrów pominęła także krytyczną opinię o tym podatku ze strony Rady Legislacyjnej przy kancelarii premiera. Prawnicy premier Beaty Szydło ostrzegali, że koncepcja tego podatku łamie Konstytucję RP i jest niezgodna z prawem UE. Związek Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP) wytyka projektodawcom brak odniesienia się do uwag dotyczących braku precyzyjnych przepisów przejściowych. „Chodzi przede wszystkim o rozliczanie wydatków poniesionych na usługi niematerialne, które nie zostały dotychczas rozpoznane jako koszty uzyskania przychodów dla celów podatkowych. Niejednokrotnie nakłady ponoszone są na prace, które trwają latami. Rozpoznaje się je jako koszty uzyskania przychodu dopiero po zakończeniu prac i oddaniu ich efektów do użytku” — czytamy w stanowisku ZPP.

Mniej kosztów podatkowych

Eksperci przekonują, że projekt zawiera przepisy, które przyniosą faktyczne podniesienie podatków — choć nie wprost. — Niektóre zmiany oznaczają de facto podniesienie podatków, nie poprzez zmianę stawek, ale poprzez zwiększenie podstawy opodatkowania — powiedział portalowi bankier.pl Paweł Mazurkiewicz, doradca podatkowy w MDDP.

Tak samo uważa Agnieszka Wnuk, doradca podatkowy, starszy menedżer w Crido Taxand. — Wszystkie pomysły zawarte w tym projekcie mają wspólny mianownik — podnieść podatki, nie podnosząc stawki podatkowej, lecz podnosząc podstawę podatku przez zakaz rozpoznania „złych” kosztów. Tylko dlaczego walka ze zjawiskami niepożądanymi przez MF ma uderzać także w normalną działalność biznesową? — pyta Agnieszka Wnuk. Podaje przykład.

— MF uzupełniło projekt o kolejną niekorzystną dla biznesu regulację — brak możliwości zaliczania do kosztów podatkowych kosztów finansowania udzielonego na nabycie udziałów lub akcji spółki, jeżeli w wyniku działań potransakcyjnych, np. po połączeniu spółek, miałyby one być rozliczane z dochodem operacyjnym spółki nabywanej [mechanizm debt push down — red.].

Niezaprzeczalnie jest to mechanizm korzystny podatkowo, jednak w większości przypadków byłby on stosowany również wtedy, gdyby nawet podatki nie istniały. Często w przypadku finansowania transakcji długiem bankowym takie działanie jest najchętniej widziane przez bank finansujący. Jest to rozwiązanie stosowane np. w projektach joint venture — zauważa Agnieszka Wnuk.

Resort finansów szacuje, że w ciągu 10 lat duże firmy miałyby ponieść dodatkowe koszty powyżej 28 mld zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Fiskus domyka pętlę