Floty muszą być tańsze

Marcin BołtrykMarcin Bołtryk
opublikowano: 2016-09-28 22:00

Opinie: W przyszłości w zarządzaniu firmowymi samochodami najważniejsza będzie optymalizacja kosztów

Instytut Keralla Research na zlecenie spółki Alphabet Polska przeprowadził badanie, które miało sprawdzić, jakie są główne tendencje na rynku CFM (Car Fleet Management — zarządzanie flotą samochodów).

— Mądra i oszczędna mobilność będzie w najbliższych latach wyznaczała kierunek decyzji podejmowanych w przedsiębiorstwach dysponujących pojazdami firmowymi — informuje Michał Chudzik, dyrektor departamentu sprzedaży i marketingu w Alphabet Polska.

Samochód na spółkę

Badanie zostało przeprowadzone w 200 firmach różnej wielkości, korzystających z usługi CFM (74 proc.) i rozważających skorzystanie z niej (26 proc.), a mających duże floty. Respondentami byli zarządzający firmowymi flotami. Za najbardziej perspektywiczną uznali usługę carsharingu (współużytkowania aut).

Co więcej — niemal 15 proc. badanych przyznało, że już z tej usługi korzystają. To ciekawe, bo współużytkowanie pojazdów to wciąż w Polsce nowość. A jednocześnie wskazuje, że największym zainteresowaniem na rynku CFM będą się cieszyły rozwiązania, które zapewniają najwyższy zwrot z inwestycji w zakup i udostępnianie służbowych samochodów.

— Aż 58 proc. respondentów widzi możliwość zastosowania carsharingu w ciągu roku — mówi Michał Chudzik. Potencjał carsharingu wiąże się z przewijającym się w odpowiedziach respondentów aspekcie motywacyjnym służbowego auta. Tradycyjnie jest traktowane przez pracowników jako jeden z najatrakcyjniejszych benefitów pozapłacowych.

— Badanie pokazuje, że z jednej strony mamy do czynienia z najmłodszym pokoleniem pracowników, dla których samochód służbowy niekoniecznie jest synonimem mobilności, a z drugiej — z tradycyjną rolą motywacyjną firmowego auta. Według respondentów, przyszłość aut współużytkowanych leży przede wszystkim w traktowaniu ich jako usługi uzupełniającej, szczególnie przeznaczonej dla szeregowych pracowników, a nie jako alternatywy służbowych pojazdów — wyjaśnia Michał Chudzik

Telematyka to nie kontrola

Dużym zainteresowaniem zarządzających flotami cieszy się telematyka.

Ponad 42 proc. respondentów potwierdziło, że już z niej korzystają, a ponad 90 proc. widzi jej możliwość jej wykorzystanie w ciągu nie więcej niż trzech lat. Z usług telematycznych korzystają głównie duże przedsiębiorstwa z dobrze rozwiniętą polityką flotową. Rozwiązania te służą im m.in. do zarządzania flotą, zużyciem paliwa, analizy tras i czasu pracy kierowców. Natomiast szczególnie w mniejszych firmach i z mniejszymi flotami wciąż pokutuje postrzeganie telemetrii głównie jako narzędzia kontroli pracowników.

— Lista korzyści, a co za tym idzie — także oszczędności wynikających z przemyślanego wykorzystania takich narzędzi, jest długa i przyczynia się wymiernie do promocji dobrych zachowań za kierownicą — twierdzi Michał Chudzik.

Respondenci zwracają uwagę, że wiele firm inwestuje we własne systemy monitorowania: GPS-y lub aplikacje na smartfony, co nierzadko jest pierwszym krokiem do budowania polityki flotowej. Doskonałym przykładem tego, jak zmienia się postrzeganie przez firmy mobilności, są usługi parkingowe, które też znalazły się na liście najbardziej perspektywicznych rozwiązań CFM.

Chodzi o możliwość wliczenia kosztów parkowania do stałej raty leasingowej i uwolnienie tym samym klienta, a więc również użytkowników aut, od konieczności samodzielnego rozliczania kosztów parkingowych. Carsharing, usługi telematyczne i usługi parkingowe wskazał podobny odsetek badanych, jako te, które chcieliby wprowadzić w przyszłości (odpowiednio: 75,3, 75,5 i 74,7 proc.). Największe szanse rozwoju w ciągu roku dają telematyce (62,3 proc.), a następnie carsharingowi (58,0) i usługom parkingowym (56,5 proc.).

— Pojawiają się coraz ciekawsze produkty i usługi. Ich potencjał i możliwe do osiągnięcia korzyści są zaskakujące. Jednak to, co innowacyjne, wywołuje często obawy klientów i przez to nie trafia pod flotowe strzechy. Rynek flotowy jest mimo wszystko bardzo konserwatywny — uważa Sylwester Pawłowski, prezes firmy Safety Logic.

Elektryczne jeszcze nie

Na pytanie o wykorzystanie w przyszłości najlepszą ocenę otrzymała tzw. elektryczna mobilność (ponad 80 proc.), ale równocześnie została oceniona najniżej, jeśli chodzi o perspektywy jej rozwoju w najbliższych latach. — Rozbieżność między chęciami rynku a dostępnymi możliwościami jest w przypadku elektrycznej mobilności przykładem, jak przepisy mogą stać na drodze rozwoju. Najbardziej obniża bowiem atrakcyjność tego rozwiązania brak zachęt podatkowych, które choć w części amortyzowałyby wyższe koszty zakupu — uważa Michał Chudzik.

— Przyszłością branży nie będą jednak konkretne produkty czy urządzenia, lecz rozwiązania problemów. Nowoczesny termometr nie zdiagnozuje pacjenta, a już na pewno go nie wyleczy. Pacjent nie chce termometru. Pacjent chce być zdrowy. Skuteczność zaspokajania prawdziwych, a nie pozornych potrzeb ukształtuje też w przyszłości rynkowych liderów — komentuje Sylwester Pawłowski.