Ford sprzeda pięć razy więcej aut na prąd

Marcin BołtrykMarcin Bołtryk
opublikowano: 2022-02-10 20:00

Polski oddział marki chce znacznie zwiększyć sprzedaż samochodów dostawczych i podwoić udział klientów indywidualnych w sprzedaży osobówek. Elektryki już idą jak woda.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jakie plany na 2022 r. ma polski oddział Forda
  • czym jest Ford Pro, który zadebiutuje w tym roku
  • jaką sprzedaż samochodów osobowych i dostawczych prognozuje szef polskiego oddziału
  • ile, jego zdaniem, potrwa jeszcze kryzys półprzewodnikowy

Ford zakończył rok, mając na liczniku nieco ponad 19,1 tys. zarejestrowanych nowych aut osobowych (+0,25 proc. r\r) oraz niespełna 10 tys. dostawczych (+26 proc. r/r). To łącznie nieco ponad 29 tys. rejestracji, co oznacza wzrost o 7 proc. r/r. Daje to Fordowi 6. miejsce w polskim rankingu najpopularniejszych marek aut osobowych i dostawczych (o dmc do 3,5 t ) oraz 5,6 proc. udziału w rynku. Ten rok ma być dla marki przełomowy. Będzie atak na wynik?

- Nie atak. Stawiamy raczej na wzrost organiczny. Sytuacja związana z kryzysem półprzewodnikowym nadal jest dynamiczna i trudno o dokładne szacunki. Zakładamy, że uda nam się sprzedać o około 10 proc. więcej aut niż w 2021 r. - mówi Piotr Pawlak, prezes i dyrektor zarządzający Forda Polska.

Kłopoty z dostępnością elektronicznych podzespołów opustoszyły dilerskie place i znacznie wydłużyły czas oczekiwania na zamówiony samochód. Średnia rynkowa to siedem miesięcy. Jak to wygląda w Fordzie?

- Tak jak przypadku innych producentów sporo zależy od modelu. Niektóre, np. Mustang Mach-E, Kuga Plug-in Hybrid czy Explorer, są dostępne niemal od ręki. Na Kugę z klasycznym silnikiem benzynowym trzeba jednak poczekać nawet do września. Przyjmuję, że średnio czas oczekiwania wynosi sześć miesięcy, czyli o 2-3 miesiące dłużej niż przed wybuchem kryzysu półprzewodnikowego - mówi Piotr Pawlak.

Dwa lata kryzysu

Kiedy sytuacja wróci do normy? Szef polskiego oddziału Forda nie jest optymistą. Przed wybuchem pandemii na świecie powstawało rocznie około 90 mln aut. W minionym roku wyprodukowano tylko 70 mln. Biorąc poprawkę na spadek zainteresowania nowymi samochodami na świecie, można szacować, że co najmniej 10 mln zamówionych samochodów jeszcze nie wyjechało z fabryk - czekają w kolejce.

- Moim zdaniem sytuacja nie wyklaruje się w tym roku. A na rozładowanie kolejki potrzeba będzie co najmniej roku lub nawet dwóch lat - ocenia szef Forda w Polsce.

Plany na kolejny trudny rok?

– Przede wszystkim auta dostawcze. W minionym roku sprzedaliśmy 9952 samochody z tego segmentu, co dało nam drugie miejsce w Polsce. Był to najlepszy rok w naszej polskiej historii, osiągnęliśmy rekordowy, 13,5-procentowy udział w rynku. Auta użytkowe to niemal jedna trzecia sprzedaży Forda w Polsce, dlatego będę kładł nacisk na rozwój tego segmentu - ujawnia Piotr Pawlak.

Ma w tym pomóc Ford Pro, który zadebiutuje w tym roku. To zestaw usług dla profesjonalistów, daleko wykraczający poza samą sprzedaż i serwisowanie aut.

Rok przyspieszania
Rok przyspieszania
W 2022 r. Ford, którego polskim oddziałem kieruje Piotr Pawlak, będzie intensywnie pracował nad dalszym zwiększaniem udziału w segmencie aut dostawczych. Nie zdejmie również nogi z gazu w segmencie elektryków - chce sprzedać kilka razy więcej elektrycznych mustangów. Wprowadzi też do oferty pierwsze dostawcze auto na prąd - mówi Piotr Pawlak, prezes i dyrektor zarządzający Forda Polska.
Dominik Kalamus

- To nowa koncepcja sprzedaży. Obejmuje nie tylko finansowanie, ale też pomoc w zarządzaniu flotą oraz stałe monitorowanie stanu auta. Dostarcza narzędzia online i pakiety usług, mające ułatwić pracę zarządcom flot, a także np. skrócić do niezbędnego minimum przestoje aut - wyjaśnia prezes Forda Polska.

Elektryczny lider

W tym roku na rynku zadebiutuje też pierwszy dostawczy samochód Forda zasilany wyłącznie z baterii - model E-Transit. Jak na dostawczaka przystało, Ford przewidział dla tego auta wiele konfiguracji nadwozia, z dwiema wysokościami dachu i trzema długościami, a także samo podwozie z kabiną. Całkowicie elektryczny układ napędowy E-Transita zapewnia do 272 KM mocy przy przewidywanym zasięgu (w cyklu WLTP) do 317 km.

– To bez wątpienia nasza najważniejsza premiera w tym roku. Inną, bardzo istotną dla segmentu aut użytkowych, będzie planowany na koniec roku debiut nowej generacji rangera, czyli najbardziej popularnego w Polsce pick-upa - mówi Piotr Pawlak.

Zaznacza, że w związku z ograniczeniami produkcji, trudno będzie Fordowi zdobyć w tym roku tytuł lidera polskiego rynku aut dostawczych.

– Oczywiście mamy taki plan, ale w dłuższej perspektywie - celuję w 2025 r. Podobnie jak w przypadku aut osobowych i tu stawiam na rozwój organiczny - podkreśla prezes.

Czy równie szybko będzie się rozwijał segment aut elektrycznych.

– O to jestem spokojny. W tej chwili mamy jeden model w pełni elektryczny - Mustang Mach-E. W ubiegłym roku sprzedaliśmy 250 samochodów, a w tym sprzedamy co najmniej kilka razy tyle. Tylko w styczniu zarejestrowano 93 elektryczne mustangi, co dało temu modelowi tytuł lidera polskiego rynku w tym miesiącu - mówi Piotr Pawlak.

Niedługo w ofercie pojawi się kolejne elektryczne auto tego producenta. Dwa lata temu Ford zawarł porozumienie strategiczne z Grupą VW, w ramach którego zyskał dostęp do platformy MEB. To podłoga auta, często z bateriami, układem napędowym i zawieszeniem, która stanowi jego kluczowy i najdroższy element. VW już ją wykorzystuje do produkcji aut elektrycznych. Pierwszy Ford zbudowany na MEB ujrzy światło dzienne jeszcze w tym roku. Co to będzie za model?

- Tego nie mogę jeszcze ujawnić. Mogę jednak powiedzieć, że MEB posłuży do budowy kilku modeli. W 2026 r. wszystkie nasze auta będą już dostępne jako elektryki lub hybrydy plug-in, a w 2030 r. wszystkie sprzedawane przez nas auta osobowe będą w pełni elektryczne - zapowiada prezes.

Kolejnym celem polskiego oddziału Forda na ten rok jest przyciągniecie do salonów klientów indywidualnych.

- Ford zawsze był w naszym kraju kojarzony jako marka flotowa. 85 proc. sprzedaży trafiało do firmowych garaży, a tylko 15 proc. do prywatnych. Chcę to zmienić i osiągnąć proporcje 70 do 30 proc. - mówi Piotr Pawlak.