Fortum ma pomysł na prąd

Fiński sprzedawca prądu proponuje, by w kwestii rekompensat zrobić krok w tył i nie obniżać cen wszystkim. I nie poprze spółki obrotu.

Od początku stycznia branża energetyczna czeka na rozporządzenie regulujące sposób wyliczania rekompensat za drożejący prąd. Projekt znamy od połowy marca, ale od zeszłego tygodnia wiemy, że skrytykowały go firmy, organizacje branżowe, a także Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii (MPiT).

— Warto zrobić krok wstecz i skierować wsparcie tylko do konkretnych grup odbiorców energii elektrycznej — proponuje Mariusz Caliński, dyrektor ds. sprzedaży energii elektrycznej i gazu w Fortum.

Dać temu, kto potrzebuje

Polska spółka Fortum jest częścią fińskiego koncernu energetycznego, kontrolowanego przez tamtejszy skarb państwa. Filarem jej polskiego biznesu jest wytwarzanie ciepła, ale od kilku lat firma jest też aktywnym graczem na rynku sprzedaży prądu i gazu. W ustawie zamrażającej ceny energii, a także w przygotowywanym rozporządzeniu, Mariusz Caliński widzi próbę interwencji rynkowej.

— Fortum zawsze wspiera mechanizmy rynkowe, ale skoro musi już dojść do interwencji, to mamy pomysł, jak ją zaplanować — mówi Mariusz Caliński. Projekt rozporządzenia w dzisiejszym kształcie zakłada obniżenie cen wszystkim odbiorcom, do poziomu z połowy 2018 r.

— Zasadne jest wspieranie w ten sposób gospodarstw domowych, zwłaszcza tych, w przypadku których można mówić o ubóstwie energetycznym [koszt energii przekracza 10 proc. budżetu — red.]. Warto też nim objąć instytucje publiczne, np. szpitale, szkoły czy przedszkola. Drugą grupą potrzebującą ochrony mogą być firmy energochłonne — huty, chemia, cementownie. Są już w ten sposób wspierane przez wiele państw Europy — zauważa Mariusz Caliński.

Koszty już przerzucone

Pozostali odbiorcy, jak zauważa Mariusz Caliński, nie odczuwajątak silnie zwyżki cen energii, bo prąd to przeciętnie mniej niż 5 proc. ich kosztów. Dlatego pominięcie tych spółek w systemie rekompensat nie zaważy na ich losie. Te firmy płacą więcej już od ponad kwartału, zdążyły więc uwzględnić droższą energię w cenach produktów.

— Kiedy rozporządzenie wejdzie w życie, spadną ich koszty, ale klient kupujący produkt końcowy tego nie odczuje. Przecież produkt już zdążył podrożeć — tłumaczy Mariusz Caliński.

Proponuje też, żeby rekompensaty były wypłacane przez spółkę rozliczeniową bezpośrednio odbiorcom energii. Jego zdaniem tylko w ten sposób pozycja finansowa spółek obrotu nie ulegnie radykalnemu pogorszeniu, zawarte kontrakty na dostawy energii w 2019 r. będą kontynuowane na warunkach uzgodnionych między stronami, a rynek będzie nadal funkcjonował i mógł się rozwijać. Dziś plan zakłada, że pieniądze przejdą przez spółki obrotu.

Wizja fali upadłości

Rozporządzenie przygotowywane przez resort energii ma dla Fortum, tak jak dla wszystkich spółek obrotu, ogromne znaczenie biznesowe. Dokument będzie dotyczył przede wszystkim umów sprzedawców z firmami, a ten sektorodpowiada za trzy czwarte zużycia energii elektrycznej. Rozporządzenie zmieni reguły gry i nakaże sprzedawcom obniżyć cenę, za co dostaną rekompensatę… najprawdopodobniej mniejszą od utraconych przychodów.

— Branża szacuje, że rekompensaty będą o ok. 2-3 mld zł niższe — mówi Mariusz Caliński.

Krytyczne uwagi dotyczące sposobu wyliczania rekompensat pojawiły się w większości opinii przekazanych resortowi energii. MPiT zauważyło nawet, że branży grozi „falą upadłości lub próbami zrywania kontraktów przez sprzedawców”. Rozporządzenie miało być gotowe do końca marca, ale do dziś go nie ma. Jednocześnie Krzysztof Tchórzewski, minister energii, wspomina o „trudnych rozmowach” z Komisją Europejską. ©

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy