Vivendi nie udało się zabezpieczyć interesów. W przypadku niepomyślnej decyzji trybunału arbitrażowego koncern może mieć problem.
Rada nadzorcza Polskiej Telefonii Cyfrowej (PTC) nie zdołała przegłosować dwóch kluczowych punktów, zgłoszonych przez przedstawicieli Vivendi, które dotyczyły ustanowienia zastawów na udziałach PTC oraz przeznaczenia zysku spółki z ubiegłych lat.
— Rada nadzorcza nie uzyskała kworum w głosowaniu dotyczącym ustanowienia zastawów na aktywach PTC. Jeśli chodzi o przeznaczenie zysku za ubiegłe lata, uchwała zyskała poparcie pięciu członków, czterech głosowało przeciw, jednak ostatecznie wniosek nie przeszedł, gdyż przedstawiciele głosujący przeciw zgłosili weto — poinformowała agencję ISB anonimowa osoba związana z radą nadzorczą operatora.
Rada obradowała w poniedziałek. Na posiedzeniu nieobecny był Zygmunt Solorz-Żak, przewodniczący rady nadzorczej Elektrimu — spółki kontrolującej razem z francuskim koncernem Vivendi Elektrim Telekomunikację (ET), a pośrednio PTC. Elektrim głośno protestował przeciwko francuskim pomysłom. Zdaniem głównego rozgrywającego w Elektrimie, który jak twierdzi niezgodnie z prawem został odwołany z funkcji członka rady, działania Vivendi mogły skomplikować sytuację przed spodziewanym na przełom października i listopada werdyktem wiedeńskiego trybunału arbitrażowego. Ma on rozstrzygnąć, czy Elektrim przenosząc udziały PTC do ET nie złamał prawa. Trybunał zastrzegł, że do czasu decyzji strony nie powinny w jakikolwiek sposób dysponować udziałami PTC. Jeśli trybunał potwierdzi legalność operacji, prawdopodobnie ruszy nowa runda rozmów na temat sprzedaży większościowego pakietu udziałów w PTC przez Vivendi i Elektrim. Deutsche Telekom miałby zapłacić za kontrolę 1,3 mld EUR. Jeśli decyzja będzie odwrotna — papiery PTC mogą wrócić do Elektrimu. Dlatego właśnie Vivendi próbowało, bezskutecznie, zabezpieczyć swoje interesy próbując zastawić walory.