Frankowicze poczują ulgę

Kamil ZatońskiKamil Zatoński
opublikowano: 2019-04-23 22:00

Notowania franka od początku kwietnia spadły o 12 groszy, czyli o 3 proc. A to pewnie nie koniec

Z artykułu dowiesz się:

  • dlaczego kurs franka spada
  • jaka jest najbliższa przyszłość kursu franka
  • dlaczego dużego osłabienia franka nie widać tak bardzo w notowaniach CHF/PLN

Kurs franka zmierza do zamknięcia miesiąca najgorszym wynikiem od niemal dwóch lat. Względem euro szwajcarska waluta straciła już około 2,5 proc., a względem złotego 3 proc. Spłacający kredyty walutowe najbliższą ratę będę więc mieć prawdopodobnie niższą niż przez ostatnich kilka miesięcy, kiedy kurs CHF/PLN utrzymywał się na poziomie zbliżonym do 3,80 zł. Są szanse na to, by rata była istotnie niższa, bo rynek nabrał dynamiki, a w przeszłości ruchy na franku zwykle nie kończyły się na małych kilku procentach. Od początku 2017 r. do kwietnia 2018 r. kurs niemal bez przerwy spadał z poziomu 4,2 do niespełna 3,5 zł. Korekta wzrostowa nie była długa, ale podniosła notowania do około 3,80 zł, na których utrzymywały się przez około 10 miesięcy.

Traderzy, którzy handlują na rynku walut i instrumentów pochodnych, coraz częściej rezygnują z franka jako waluty — bezpiecznej przystani, bo pierwszym wyborem jest japoński jen. Spadek kursu jest na rękę nie tylko zadłużonym, ale także szwajcarskiemu bankowi centralnemu, który chciałby korzystniejszej dla eksporterów wartości franka, a przy okazji nieco wyższej inflacji. Wskaźnik cen utrzymuje się tymczasem jak zaklęty poniżej 1 proc. nawet mimo tego, że stopy procentowe od wielu lat są ujemne.

Kurs EUR/CHF zawędrował do poziomu 1,147, jest więc już znacznie wyżej niż widzieli go na koniec drugiego kwartału analitycy, ankietowani przez agencję Bloomberg. Prognozy przyjdzie pewnie weryfikować, co sygnalizują już zresztą niektórzy eksperci. Manuel Oliveri z banku Credite Agricole zakłada, że kurs EUR/CHF do końca roku wzrośnie do 1,1950, a więc poziomu zbliżonego do 1,20, bariery, której przez długi czas bronił Narodowy Bank Szwajcarii (rezygnacja z obrony w 2015 r. doprowadziła do gwałtownego skoku m.in. kursu CHF/ PLN do ponad 5 zł). Jeśli założyć, że kurs euro do tego czasu się nie zmieni, notowania franka do złotego spadłyby do 3,58 zł.

OKIEM EKSPERTA

Słabe euro ogranicza złotego

MAREK ROGALSKI główny analityk walutowy DM BOŚ

We wtorek za szwajcarskiego franka płacono 3,74 zł. To najniższy kurs od 2 miesięcy. Gdyby nie to, że ogólnie nie widać przestrzeni do umocnienia złotego, to bylibyśmy jeszcze niżej. Jak to wszystko wytłumaczyć? Szwajcarski frank podobnie jak japoński jen zaliczany jest do tzw. bezpiecznych przystani. Oznacza to, że w sytuacji, kiedy rynek „rozgrywa” ryzykowne aktywa, to obie te waluty tracą na wartości. Przez ostatni miesiąc frank i jen były najsłabszymi spośród 10 najważniejszych walut na świecie za sprawą ocieplenia globalnych nastrojów. Dane makroekonomiczne z największej gospodarki świata, czyli Stanów Zjednoczonych, są niezłe, co zmniejsza obawy o poważne spowolnienie. Nieźle wypadają też Chiny, o czym przekonaliśmy się w ubiegłym tygodniu — to akurat efekt działań stymulacyjnych, jakie zostały wdrożone w ostatnich tygodniach przez tamtejsze władze, aby przeciwdziałać negatywnemu wpływowi wojny handlowej.

Nadal bardzo słabo radzi sobie za to gospodarka strefy euro, co pokazały szacunki indeksów aktywności PMI za kwiecień. Dodatkowo rosną obawy co do skuteczności działań Europejskiego Banku Centralnego, gdyby takowe okazały się w najbliższych miesiącach konieczne. Słabość euro na globalnych rynkach ogranicza tymczasem potencjalne ruchy naszego złotego. Patrząc na kalendarz nadchodzących publikacji, gdzie kluczowe mogą okazać się piątkowe szacunki dynamiki PKB w USA za I kwartał, jakoś trudno znaleźć przesłanki do umocnienia złotego i tym samym dalszego, wyraźniejszego zepchnięcia w dół notowań CHF/PLN przed majówką.