Freony królują w chłodnictwie

MAS
opublikowano: 2009-09-14 00:00

Od prawie stu lat na rynku chłodniczym używa się tych samych czynników chłodniczych. Ich historia powoli zatacza koło.

Od prawie stu lat na rynku chłodniczym używa się tych samych czynników chłodniczych. Ich historia powoli zatacza koło.

W latach 60. i 70. ubiegłego wieku w chłodnictwie powszechnie stosowano czynniki naturalne — dwutlenek węgla, amoniak i wodę. Wraz z rozwojem przemysłu chemicznego w kolejnych dziesięcioleciach zostały one wyparte przez tańsze czynniki syntetyczne oparte na związkach chloru, fluoru i wodoru.

— Biorąc pod uwagę niski poziom zaawansowania technicznego urządzeń i instalacji, stanowiły one doskonałą alternatywę dla bardziej wymagających czynników naturalnych. Szybko jednak okazało się, że ich wpływ na środowisko jest bardzo szkodliwy — wyjaśnia Albert Depta, dyrektor handlowy GEA Grasso.

Freony są od lat sukcesywnie wycofywane z użycia. Ale na miejsce tych zakazanych bardzo szybko pojawiają się nowe odmiany. W małych i średnich instalacjach chłodniczych dla przemysłu spożywczego czy klimatyzacji bardzo często stosowane są freony R 134a, R 507, R 404A, R 407C. Choć nie niszczą warstwy ozonowej jak ich poprzednicy, to wpływają na efekt cieplarniany.

Ostatnimi laty producenci urządzeń chłodniczych ponownie zaczynają korzystać z czynników naturalnych, jak amoniak, dwutlenek węgla czy propylen. Są one wykorzystywane nie tylko w dużych instalacjach przemysłowych, ale także w lodówkach, sklepowych ladach chłodniczych, klimatyzatorach wolnostojących i systemach instalowanych w biurowcach.

— Amoniak jest czynnikiem znanym od niemal stu lat. Jednak przy wadliwej dużej instalacji może zagrażać życiu i zdrowiu osób znajdujących się w pobliżu — mówi Jacek Sychowicz z Danfoss.

Moda na ekologię sprawiła, że dużym zainteresowaniem cieszy się także dwutlenek węgla, który jest składnikiem naturalnym i wszechobecnym.

Koszty wykonania instalacji z czynnikami naturalnymi lub syntetycznymi do zastosowania w przemyśle są porównywalne. Natomiast w przypadku mniejszych urządzeń wykorzystanie syntetyków pozwala w dużym stopniu zmniejszyć koszty produkcji.

Chłodnictwo i klimatyzacja to sektor energochłonny. Odpowiada za około 15-20 proc. globalnego zużycia energii. Dlatego tak ważne jest ukierunkowanie systemów chłodniczych na energooszczędność. Rosną wymagania odbiorców dotyczące nie tylko automatyzacji i energooszczędności, ale także bezpieczeństwa. Mimo że od lat w chłodnictwie stosuje się te same czynniki, to zmieniają się sposoby ich wykorzystania.

— Na nowoczesnych technologiach skorzystać może nie tylko gospodarka, ale i przedsiębiorcy, którzy obniżając koszty wytwarzania chłodu mogą zwiększyć swoją konkurencyjność — podkreśla Albert Depta.