Od prawie stu lat na rynku chłodniczym używa się tych samych czynników chłodniczych. Ich historia powoli zatacza koło.
W latach 60. i 70. ubiegłego wieku w chłodnictwie powszechnie stosowano czynniki naturalne — dwutlenek węgla, amoniak i wodę. Wraz z rozwojem przemysłu chemicznego w kolejnych dziesięcioleciach zostały one wyparte przez tańsze czynniki syntetyczne oparte na związkach chloru, fluoru i wodoru.
— Biorąc pod uwagę niski poziom zaawansowania technicznego urządzeń i instalacji, stanowiły one doskonałą alternatywę dla bardziej wymagających czynników naturalnych. Szybko jednak okazało się, że ich wpływ na środowisko jest bardzo szkodliwy — wyjaśnia Albert Depta, dyrektor handlowy GEA Grasso.
Freony są od lat sukcesywnie wycofywane z użycia. Ale na miejsce tych zakazanych bardzo szybko pojawiają się nowe odmiany. W małych i średnich instalacjach chłodniczych dla przemysłu spożywczego czy klimatyzacji bardzo często stosowane są freony R 134a, R 507, R 404A, R 407C. Choć nie niszczą warstwy ozonowej jak ich poprzednicy, to wpływają na efekt cieplarniany.
Ostatnimi laty producenci urządzeń chłodniczych ponownie zaczynają korzystać z czynników naturalnych, jak amoniak, dwutlenek węgla czy propylen. Są one wykorzystywane nie tylko w dużych instalacjach przemysłowych, ale także w lodówkach, sklepowych ladach chłodniczych, klimatyzatorach wolnostojących i systemach instalowanych w biurowcach.
— Amoniak jest czynnikiem znanym od niemal stu lat. Jednak przy wadliwej dużej instalacji może zagrażać życiu i zdrowiu osób znajdujących się w pobliżu — mówi Jacek Sychowicz z Danfoss.
Moda na ekologię sprawiła, że dużym zainteresowaniem cieszy się także dwutlenek węgla, który jest składnikiem naturalnym i wszechobecnym.
Koszty wykonania instalacji z czynnikami naturalnymi lub syntetycznymi do zastosowania w przemyśle są porównywalne. Natomiast w przypadku mniejszych urządzeń wykorzystanie syntetyków pozwala w dużym stopniu zmniejszyć koszty produkcji.
Chłodnictwo i klimatyzacja to sektor energochłonny. Odpowiada za około 15-20 proc. globalnego zużycia energii. Dlatego tak ważne jest ukierunkowanie systemów chłodniczych na energooszczędność. Rosną wymagania odbiorców dotyczące nie tylko automatyzacji i energooszczędności, ale także bezpieczeństwa. Mimo że od lat w chłodnictwie stosuje się te same czynniki, to zmieniają się sposoby ich wykorzystania.
— Na nowoczesnych technologiach skorzystać może nie tylko gospodarka, ale i przedsiębiorcy, którzy obniżając koszty wytwarzania chłodu mogą zwiększyć swoją konkurencyjność — podkreśla Albert Depta.