Fru.pl leci na nowe rynki

opublikowano: 26-11-2012, 00:00

Case study: Najpierw Rumunia, potem Polska, dalej Ukraina i w końcu Wietnam. Fru.pl radzi sobie w konkurencyjnym biznesie

Zwykle młodzi Polscy przedsiębiorcy w pierwszej kolejności ze swoim biznesem ruszają na rodzimym gruncie, a dopiero potem nieśmiało zastanawiają się nad zagranicą. A twórcy Fru.pl, portalu oferującego platformę do rezerwacji biletów, hoteli i wynajmu aut przez internet, od zagranicy zaczęli. Wyszło im to na dobre.

Pomysł na serwis dla podróżnych to nic nowego, a mimo to rumuński portal Vola.ro, drugi rok z rzędu zajął podium rankingu najszybciej rozwijających się firm technologicznie innowacyjnych w Europie Środkowej „Deloitte Technology Fast 50 CE”. W ciągu pięciu lat (od 2007 do 2011 r.) odnotował wzrost przychodów rzędu 17 323 proc., a w samym 2011 r. niemal trzykrotny. Zgarnął już 30 proc. tamtejszego rynku. Fru.pl, jego młodszy o pół roku polski brat, uplasował się na piątym miejscu w podkategorii „Wschodzące Gwiazdy” w tym samym konkursie. Wzrost przychodów w ciągu trzech lat sięgnął 285 proc.

Jak to się robi

— Start w Rumunii był prostszy. Tamtejszy rynek był wtedy mniej konkurencyjny niż nasz, a firmy działające w branży online travel słabiej zaawansowane technologicznie. Widzieliśmy, że nie będzie tak trudno się przebić i że inwestycje będziemy w stanie sfinansować z własnych pieniędzy— tłumaczy Michał Wrodarczyk, współzałożyciel Fru.pl. Trudniej było się przebić w Polsce. Fru.pl miało być ostatnią firmą (po eSky.pl,

aero.pl i lataj.pl), która wchodziła na polski rynek, a więc trzeba to było zrobić z pewnym rozmachem.

— Do tego potrzebowaliśmy większych pieniędzy — mówi Michał Wrodarczyk.

W cały biznes twórcy portalu zainwestowali 2 mln zł, z czego znaczna część pochodziła z własnej kieszeni. Po pół roku funkcjonowania Vola.ro zaczął zarabiać, więc było już łatwiej. Na rentowność polskiego biznesu trzeba było jednak czekać dwa lata. W latach 2009—11 przychody rosły 100 proc. rok do roku. W 2012 r. wzrost będzie na poziomie ok. 40 proc.

Pomimo konkurencji jest o co powalczyć. W Polsce już ponad 20 proc. a w Rumunii ponad 15 proc. biletów lotniczych sprzedaje się kanałem internetowym, a będzie więcej. Na Zachodzie ponad 40 proc. podróży sprzedawanych jest przez internet, a w Skandynawii nawet powyżej 50 proc.

W inną stronę niż tłum

Rumunia i Polska to niejedyne kraje, w których twórcy Fru.pl działają. Pół roku temu weszli na Ukrainę, a od trzech miesięcy podbijają także Wietnam.

— Decyzje o wyjściu na inny rynek są dla nas prostsze dzięki temu, że zaczęliśmy od Rumunii. Mamy już pewną łatwość w tym zakresie i doświadczenie — tłumaczy Michał Wrodarczyk.

Niestraszne są im nawet najbardziej egzotyczne rynki.

— Przechodzenie rynku podróży do internetu to globalne zjawisko. To się dzieje wszędzie, a na rynkach wschodzących w szczególności. Zaobserwowaliśmy, że uwaga globalnych graczy skupia się na pierwszej linii — a więc Brazylii, Rosji, Indiach i Chinach. A przecież pejzaż wschodzących gospodarek jest dużo większy. W wielu tych krajach „drugiej linii” żyje wielokrotnie więcej osób niż w Polsce i rynek podróży też jest odpowiednio większy. A nie dotarły tam jeszcze ani wielkie pieniądze ani, sprawni gracze z branży e-commerce — tłumaczy Michał Wrodarczyk.

Dotarły natomiast już choćby do Chin, gdzie z firmami online travel, które prowadzą wojnę cenową, trudno byłoby konkurować. Stąd właśnie pomysł na Wietnam. Kraj się bardzo różni od rynków europejskich.

— Otwarcie serwisu w Wietnamie wiązało się ze znacznymi nakładami pracy na dostosowanie naszej technologii do lokalnych wymogów rynku. Ale widzimy tam duży potencjał — mówi Michał Wrodarczyk.

Kości już zostały rzucone, rozmowy z inwestorami trwają i wszystko jest na dobrej drodze. Pomimo że teraz uwaga twórców Fru.pl wcale nie skupia się na Wietnamie.

— Mamy jeszcze wiele do zrobienia na naszych rodzimych rynkach, szczególnie w Polsce, gdzie spółka jest obecnie nr 2 — mówi Michał Wrodarczyk.

Małymi kroczkami

Przebijanie się na konkurencyjnym rynku udaje się dzięki pomysłom na wiele drobnych, technologicznych usprawnień. W planach firma ma zwiększenie zatrudnienia informatyków. Zwiększy się również oferta produktów dla podróżnych. Nowe rynki też są istotne. Prezes Fru.pl liczy, że w ciągu trzech lat biznes ukraiński może stać się tak duży jak obecnie polski. Ukraina to 45 mln ludzi, niemały wzrost gospodarczy i rosnąca penetracja internetu. Jeszcze większy potencjał może drzemać w Wietnamie, gdzie mieszka 86 mln ludzi. W roku 2012 cała grupa liczy na 150 mln zł przychodów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu