Niechlubna opinia o alternatywnym rynku wśród krajowych inwestorów instytucjonalnych trochę złagodniała. Do niedawna na łowy wybierały się tam zwykle małe fundusze, które z chęci podkręcania wyników kupowały akcje, pompowały ich kurs, a potem realizowały zyski. Reszta dużych graczy trzymała się z daleka, tłumacząc to ograniczonym dostępem do informacji i niewielką płynnością obrotu.



Z kieszeni dużych graczy
Jednym z wyjątków jest Synektik. W akcjonariacie rozgościły się już na dobre Altus TFI, Noble Funds, Trigon, Aviva i TFI PZU, a w grudniu do tego grona dołączyli Templeton AM i ING OFE, obejmując po prawie 10 proc. głosów na WZA. Łącznie instytucje kontrolują ponad 50 proc. akcjonariatu.
— Synektik to bardzo dobra spółka, której asem w rękawie jest produkt wykorzystywany w diagnostyce onkologicznej. Firma szybko się rozwija i poprawia wyniki. Liczę, że niebawem pojawi się na głównym parkiecie — tłumaczy Andrzej Domański z Noble Funds TFI.
Zarząd firmy zapowiada przejście na GPW w drugim kwartale 2014 r. Prognoza spółki zakłada wypracowanie w 2013 r. 89 mln zł przychodów i 8,9 mln zł zysku netto. Po trzech kwartałach Synektik miał 47 mln zł przychodów oraz 3,7 mln zł zysku netto. W tym roku akcje dały zarobić 18 proc. W łaski funduszy wkupiło się także Cyfrowe Centrum Serwisowe (CCS). Jako pierwsi potencjał spółki dostrzegli spece z Altus TFI, obejmując 9,4 proc. akcji. W ślad za nimi podążyli zarządzający z TFI PZU, którzy w grudniu pojawili się w akcjonariacie z ponad 5-procentowym udziałem. W tym czasie Eques TFI zwiększył udział do 6,3 proc. Firma zajmuje się naprawą i konserwacją sprzętu telekomunikacyjnego.
W ubiegłym roku akcje CCS podrożały o prawie 350 proc., a w tym kurs zanurkował o 19 proc. — Podoba nam się profil działalności, kompetentny zarząd i przede wszystkim polityka dywidendowa. Spółka co roku dzieli się zyskiem z akcjonariuszami. Za 2013 r. przypadnie 0,58 zł na akcje, co daje prawie 20 proc. dodatkowego zarobku — argumentuje Andrzej Zydorowicz z Altus TFI. Mniej szczęścia ma Forposta, działająca na rynku pocztowym i kurierskim. Walory spółki są w trendzie spadkowym, a jeden papier jest dziś o prawie 50 proc. tańszy niż w dniu debiutu. Na przełamanie złej passy liczy jednak Union Investment TFI, które w lutym zwiększyło zaangażowanie na WZA z 9,8 proc. do ponad 15 proc.
Kupić i zarobić
W przeszłości transakcje na New- Connect bywały całkiem intratne. Walory Uboat Line, firmy zajmującej się wyszukiwaniem i rezerwowaniem połączeń promowych, urosły w ubiegłym roku o niemal tysiąc procent. Beneficjentem zwyżek było Eques TFI, które jest jedynym inwestorem instytucjonalnym w akcjonariacie, kontrolującym dziś 8,9 proc. głosów na walnym. Na koniec czerwca 2013 r. w portfelu np. Eques Akcji spółka zajmowała ponad 13 proc.
Trudno jednak powiedzieć, na ile była to wiara w sukces i perspektywy firmy, a na ile spekulacja. Faktem jest natomiast, że optymizm graczy nieco osłabł, bo w tym roku kurs Uboat Line zanurkował już o 56 proc. Dużym wzięciem cieszyły się też walory Medicalgorithmics. Na początku lutego spółka przeniosła się z małego parkietu na GPW, ale dostrzeżona przez fundusze została dużo wcześniej. Już w połowie ubiegłego roku OFE i TFI kontrolowały ponad 25 proc. głosów na walnym.
Przez rok walory spółki wzrosły o 250 proc., a jej kapitalizacja giełdowa wynosi już prawie 1 mld zł. Dość powiedzieć, że w 2011 r. za jeden papier płacono około 17 zł, a dziś kosztuje 290 zł. Opłaciła się też zarządzającym z Noble Funds inwestycja w akcje Izo-Blok. W akcjonariacie producenta płyt, arkuszy rur i kształtowników z tworzyw sztucznych TFI zajmuje prawie 6 proc. Kurs spółki wzrósł przez ostatni rok o prawie 200 proc. Do popularnych wśród funduszy spółek z New- Connet należy też działająca na rynku reklamy — Internet Media Services (Opera TFI) i producent wyrobów ogniotrwałych — LZMO (Noble Funds).