Fundusz Płynnościowy Plus z zasady inwestuje w płynne i bezpieczne aktywa, dlatego jestem spokojny o jego kondycję i rentowność — zapewniał w połowie grudnia na łamach „Pulsu Biznesu” Marcin Billewicz, prezes Copernicus Capital TFI, po tym jak jednostka uczestnictwa tego — w teorii bezpiecznego — produktu zanurkowała o 4,5 proc. na skutek odpisu obligacji SK Banku. I choć już wtedy pisaliśmy o ucieczce inwestorów (z portfela wyparowało jedna trzecia aktywów), towarzystwo zapewniało, że sytuacja jest stabilna.

Dziś okazuje się, że była to cisza przed burzą. W poniedziałek, 12 stycznia, Copernicus dokonał ponownego odpisu obligacji, a tym razem strata przekroczyła 5 proc. W efekcie aktywa netto funduszu spadły poniżej 39 mln zł, a w środę TFI poinformowało o jego... likwidacji.
Firma obiecuje, że wypłaty pieniędzy nastąpią po zakończeniu likwidacji, czyli około 30 czerwca tego roku, a ich wysokość będzie ustalona trzy dni wcześniej na podstawie wartości aktywów uzyskanych ze zbycia składników portfela. Problem jednak w tym, że fundusz inwestował głównie w niepubliczne obligacje korporacyjne i ich upłynnienie w tak krótkim czasie (pół roku) może być wyzwaniem. Powtarza się więc przypadek innego z funduszy Copernicusa — Dłużnych Papierów Korporacyjnych.
W 2013 r. okazało się, że ma on problemy z płynnością, a jego portfel pełen jest spółek o wątpliwej kondycji finansowej. Marcin Billewicz przekonywał wtedy, że rozpoczęte działania doprowadzą do odzyskania płynności i kontynuacji działalności funduszu. Przy życiu CDPK utrzymał się jednak tylko do września 2014 r., a potem TFI podjęło decyzję o jego likwidacji. Od momentu otwarcia likwidacji TFI nie pobiera opłaty za zarządzanie.