W lutym operacyjnie zaczął działać fundusz Trójmorza, wehikuł inwestycyjny, który ma spinać polityczno-gospodarczy projekt ściślejszej współpracy krajów naszego regionu, którego granice wyznaczają Bałtyk, Adriatyk i Morze Czarne. Miesiąc później Polska oraz inne państwa ogłosiła lockdown i narodową kwarantannę. Wydawało się, że nie ma gorszego momentu na start funduszu, którego celem jest finansowanie transgranicznych projektów infrastrukturalnych, energetycznych i cyfrowych. Inwestycje muszą mieć wpływ na przynajmniej dwa kraje albo być w nich realizowane. Tymczasem kolejne rynki zamykały się jeden po drugim i każdy koncentrował się na minimalizowaniu kosztów uderzenia COVID-19. Paradoksalnie jednak koronawirus zwiększył zainteresowane krajów naszego regionu wspólnymi inwestycjami.

— Intensywność kontaktów, telekonferencji istotnie wzrosła od początku pandemii. Kraje Trójmorza zdają sobie sprawę z faktu, że w kryzysie podażowo-popytowym, z jakim mamy do czynienia, wspólne inwestycje z wykorzystaniem kapitału prywatnego i publicznych pieniędzy, mogą wesprzeć gospodarkę w wychodzeniu z recesji — mówi Beata Daszyńska-Muzyczka, prezes Banku Gospodarstwa Krajowego, inicjatora i założyciela funduszu Trójmorza.
Profesjonalny zarządca
Na razie z 12 krajów należących do regionalnego klubu w fundusz zainwestowały dwa: Polska i Rumunia. Prezes BGK ma nadzieję, że do końca wakacji formalnie jego członkami staną się też Estonia, Łotwa i Węgry. Docelowo fundusz ma dysponować około 5 mld EUR kapitału zadeklarowanego przez uczestników. Zainteresowani są inwestorzy prywatni i międzynarodowe instytucje finansowe, niekoniecznie z Europy.
— Jesteśmy w kontakcie z inwestorami z Korei, Japonii, USA i Izraela. Rozmawialiśmy z Bankiem Światowym i amerykańskim bankiem rozwoju DFC, który jest zainteresowany przystąpieniem do funduszu — mówi prezes BGK.
Co sprawia, że inwestorzy z całego świata są skłonni ulokować pieniądze w naszej części Europy? Na pewno gigantyczne potrzeby inwestycyjne. Szacuje się, że gdyby kraje postkomunistyczne chciały zbudować infrastrukturę na zachodnim poziomie, potrzebowałyby 600 mld EUR. Atutem jest również to, że inwestycje realizowane wspólnie z lokalnymi rządami i z udziałem profesjonalnego funduszu obarczone są niskim ryzykiem. Beata Daszyńska-Muzyczka uważa, że projekty w formule PPP powinny też przynieść interesującą stopę zwrotu, której wysokość zależeć będzie od rodzaju inwestycji. W przypadku projektów infrastrukturalnych może to być w granicach 10 proc. Profesjonalizm i transparentność inwestycji ma gwarantować zarządzający funduszu, którym jest Amber Infrastructure Group — fundusz z Londynu, kontrolowany przez teksańską grupę Hunt Companies. Ma on niemałe doświadczenie w przedsięwzięciach infrastrukturalnych, których zrealizował grubo ponad 100 w Wielkiej Brytanii, Kanadzie i Australii, większość w formule PPP.
50 projektów inwestycyjnych
Na razie budżet funduszu jest skromny — w tym roku ma wynieść około 1 mld EUR.
— Cały czas zbieramy kapitał, ale zaczynamy też przygotowywać pierwsze inwestycje — mówi Beata Daszyńska-Muzyczka.
Amber Infrastructure otrzymał od krajów Trójmorza do analizy ponad 70 projektów inwestycyjnych. Około 20 odrzucił, uznając że są trudne do skomercjalizowania. Pozostałe 50 — jego zdaniem — ma potencjał przyciągnięcia kapitału prywatnego.
— Mamy ciekawe projekty z Estonii, Łotwy, Czech i Słowacji. W pierwszej kolejności realizowane będą inwestycje w Rumunii i Polsce — mówi prezes BGK.
Podczas rozruchu w lutym zakładano, że pierwsza inwestycja ruszy w tym roku. Koronakryzys wymusił rewizję planów. Beata Daszyńska-Muzyczka ostrożnie mówi teraz, że nie wyklucza możliwości rozpoczęcia pierwszych inwestycji przed końcem roku. Co pójdzie na pierwszy ogień?
— Projekty z sektora cyfryzacji — zapowiada szefowa państwowego banku.
Jej zdaniem fundusz może być bardzo przydatnym narzędziem do realizacji inwestycji publicznych o wartości 30 mld zł, przewidzianych w tarczy antykryzysowej. Pieniądze można wykorzystać w formie partnerstwa publiczno-prywatnego.
— Udział profesjonalnej firmy zarządzającej daje gwarancję przejrzystości całego procesu — mówi Beata Daszyńska-Muzyczka.
Trójmorze to idee fix rządów dobrej zmiany. Nawiązuje do przedwojennego projektu politycznego utworzenia bloku krajów naszej części Europy, będącego przeciwwagą dla Rzeszy i ZSRR. Współczesna wersja koncepcji odrodziła się w 2015 r., kiedy Andrzej Duda i Kolinda Grabar-Kitarović, prezydent Chorwacji, ogłosili inicjatywę Trójmorza. Chorwacja na razie nie przystąpiła do klubu. W ubiegłym roku Kolinda Grabar-Kitarović przegrała wybory prezydenckie i w lutym 2020 r. ustąpiła z urzędu.