18,6 mln zł ma zebrać w ciągu roku turystyczny fundusz gwarancyjny, który chce powołać Ministerstwo Sportu i Turystyki. Resort przygotował założenia do ustawy. Planuje, by od każdego klienta biura płaciły składkę: 15 zł w przypadku turystów lecących za granicę charterem i 10 zł w przypadku pozostałych zagranicznych wycieczek.
Maksymalne składki to odpowiednio 30 i 20 zł. Ich wysokość ma być dostosowana do potrzeb rynku. Fundusz będzie odpowiedzialny za sprowadzenie do kraju turystów upadłych biur. Minimalne koszty jego funkcjonowania ministerstwo sportu szacuje na 3,8-4,5 mln zł rocznie. Utworzenie funduszu będzie kosztować 80 tys. zł. Biuro podróży wyda rocznie w związku z koniecznością składania deklaracji i obliczania składki 480 zł. Przedstawiciele branży turystycznej wzbraniają się przed kolejnymi kosztami.
— Po co fundusz, skoro zostały podniesione kwoty gwarancyjne? Gdy się ubezpiecza dom w jednej firmie, nie robi się tego w drugiej. Poza tym maksymalna kwota składki dla wycieczek czarterowych to dużo więcej, niż touroperator zarabia na kliencie. Skoro firmy nie mogą tyle zarobić, jak mają taką kwotę dodatkowo brać od klientów — zastanawia się Marek Andryszak, prezes TUI Poland. Jego firma nie wykupuje gwarancji turystycznej w Polsce, bo korzysta z ubezpieczenia niemieckiego właściciela. Będzie ją natomiast obowiązywała ustawa o funduszu turystycznym.
— Składki na poziomie 10 i 15 zł są do zaakceptowania, choć im niższe, tym lepsze. Koszty obsługi funduszu są dość wysokie. Może dałoby się to zrobić taniej? — zastanawia się Grzegorz Baszczyński, prezes Rainbow Tours. Przypomina, że pomysł stworzenia funduszu powstał przed zmianą ustawy o gwarancjach.
— Ta ustawa uszczelniła system, gwarancje dla nowych podmiotów są wyższe, co zabezpiecza klientów. Czy aby na pewno fundusz jest nadal potrzebny? — pyta szef Rainbow Tours. Zdaniem ministerstwa, fundusz to najlepsze rozwiązanie, bo gwarancje, nawet wyższe, mogą nie wystarczyć na pokrycie kosztów sprowadzenia klientów do kraju i ich roszczeń. W całym 2012 r. problemy z realizacją zobowiązań miało 15 organizatorów turystyki. Poza Sky Clubem (była Triada) z gwarancją wysokości 25 mln zł, wszystkie biura miały gwarancje do 1 mln zł. Marszałkowie sprowadzili do Polski 6990 klientów 10 biur i wydali na to 7,5 mln zł.
W trzech przypadkach zabrakło pieniędzy, łącznie niemal pół miliona złotych. Na wypłatę roszczeń klientów może zabraknąć dodatkowo 12 mln zł. Pomysł na ubezpieczenie na rzecz klientów, które pokrywałoby 100 proc. wartości imprezy turystycznej, może okazać się trudny w realizacji. Firmy ubezpieczeniowe mogłyby mieć problem ze znalezieniem reasekuratorów, bo wysokość ubezpieczenia zależałaby od liczby klientów. Dziś jedynie Ecco Holiday z grupy SKOK ma dodatkowe ubezpieczenie gwarantujące zwrot 100 proc. wpłaty.