W czerwcu sprzedaż funduszy Arka sięgnęła 400 mln zł. W TFI odetchnęli, bo w kwietniu i maju sprzedaż się załamała.
Ubiegły rok należał do BZ WBK AIB TFI. Powiększyło aktywa o 9,5 mld zł, podczas gdy drugie pod tym względem ING TFI było o 3,5 mld zł gorsze. I nie było w tym magii: fundusze miały bardzo dobre wyniki, co nakręcało sprzedaż. W tym nikt nie mógł się z Arką równać: od listopada do marca klienci wpłacali średnio 785 mln zł miesięcznie. To przekładało się na pozycję rynkową. W styczniu 2006 r. BZ WBK AIB TFI miało 12,6 proc. udziału w rynku i do lidera, Pioneer Pekao, traciło 18,79 proc. W marcu 2007 r. jego udział wzrósł do 17,67 proc., a strata zmalała do 4,61 proc. Detronizacja wydawała się kwestią czasu. Kwiecień przyniósł zimny prysznic. Klienci wycofali o 60 mln zł więcej niż wpłacili. Miesiąc później saldo było ledwie na plusie: 33,8 mln zł. W tym czasie Pioneer sprzedał jednostki za 2,4 mld zł i odskoczył.
— Na pewno aktywa naszych funduszy nie rosną ostatnio tak szybko, ale wciąż mamy bardzo silną pozycję na rynku — mówi Leszek Kasperski, dyrektor sprzedaży i marketingu BZ WBK AIB TFI.
Atuty rywala
Zarządzający TFI wiedzą, skąd ten kryzys.
— Konkurenci poszli za naszym przykładem i inwestują w reklamę. Dla porównania: w 2006 r. TFI wydały na reklamę w telewizji 28 mln zł. W tym roku, tylko do maja, już 30 mln zł. Na dodatek hitem sprzedaży są teraz fundusze małych i średnich spółek. My takiego nie wprowadziliśmy, bo uważamy, że ceny akcji tych spółek są często nieracjonalnie wysokie. Inwestowanie w nie jest obarczone ogromnym ryzykiem, na które nie chcemy narażać klientów — tłumaczy Leszek Kasperski.
BZ WBK AIB TFI wskazuje na jeszcze jedną przyczynę szybszego wzrostu Pioneera.
— Ma dużo szczęścia. Najpierw globalny zakup dał mu dostęp do banku Pekao — drugiej pod względem wielkości bazy depozytów w Polsce. Teraz kolejna fuzja dała dostęp do Banku BPH — trzeciej bazy depozytowej. A Pioneer, mimo średnich wyników inwestycyjnych, jest skuteczny w konwertowaniu pieniędzy z lokat do funduszy — mówi Leszek Kasperski.
Koniec zadyszki
Mimo „zadyszki” w BZ WBK nie porzucają marzenia o byciu liderem.
— Czasami trzeba zrobić krok w tył, żeby potem szybko pójść do przodu. Wkrótce minie moda na fundusze małych i średnich spółek i klienci docenią stabilność wyników. Sądzę, że już niedługo powrócimy do sprzedaży na poziomie 2,5 mld zł kwartalnie —komentuje Leszek Kasperski.
Czerwiec daje mu podstawy do optymizmu — według wstępnych szacunków sprzedaż wyniosła 300-400 mln zł.