Planowany przez rząd „rozbiór” OFE wywołał silną wyprzedaż na rynku długu. Rentowności 10-letnich obligacji skarbowych przez zaledwie dwa dni wzrosły o 27 pkt bazowych, do 4,9 proc. — najwyższego poziomu od roku. Przez miesiąc fundusze obligacji skarbowych straciły średnio 1,6 proc., a najgorsze są ponad 3 proc. pod kreską. A to dopiero preludium. Karty zaczynają rozdawać zagraniczni gracze, więc na rynku pojawi się wysoka zmienność. W nowej rzeczywistości muszą odnaleźć się zarówno klienci funduszy, jak i sami zarządzający. Ci pierwsi powinni uzbroić się w cierpliwość, a na zarobek poczekać do przyszłego roku, bo w tym na kokosy nie mają co liczyć.

— Inwestorzy chcący chronić się przed ryzykiem mogą wybrać fundusze pieniężne, ponieważ ciężko jest w tym momencie powiedzieć, do jakich poziomów rentowności mogą wzrosnąć — uważa Michał Dąbrowski z Caspar TFI. Dla zarządzających oznacza to natomiast, że nadszedł czas na wdrożenie planu B.
— Będzie mniej transakcji w Polsce, a więcej na zagranicznych rynkach. W tym roku cały czas najlepszą klasą aktywów dłużnych wydają się zagraniczne obligacje korporacyjne, i to niezależnie od zmian w OFE zaproponowanychostatnio przez Ministerstwo Finansów — uważa Paweł Mizerski, zarządzający funduszami AXA TFI.
Pod presją podaży
Choć „efekt OFE”, zdaniem specjalistów, uwzględniony jest już w cenach polskich papierów skarbowych, to i tak rynek czekają kolejne wyzwania. Umorzenie części dłużnej portfela OFE oznacza, że wzrośnie udział spekulacyjnego kapitału zagranicznego w finansowaniu długu publicznego.
Zdaniem Dariusza Laska, dyrektora inwestycyjnego ds. papierów dłużnych w Union Investment TFI, zaangażowanie zagranicznych inwestorów na rynku hurtowym wzrośnie z 36 do 46 proc.
— To znacząca zmiana, a jej bezpośrednim rezultatem będzie wzrost wahań cen obligacji. Inwestorzy zagraniczni kierują się sytuacją na globalnych rynkach i reagują na inne wskaźniki niż polscy inwestorzy — np. na kurs walutowy. Dla nich zysk z inwestycji jest nie tylko pochodną spadków rentowności, ale również zmian kursowych — tłumaczy Dariusz Lasek.
Jego zdaniem, z inwestorami zagranicznymi negocjuje się trudniej niż z lokalnymi, co ma kluczowe znaczenie w sytuacjach ciężkich dla budżetu państwa.
— Widać to na przykładach Japonii i Grecji. Japonia, która legitymuje się wewnętrznym finansowaniem na poziomie około 90 proc., pomimo różnych trudności nie zbankrutowała. Tymczasem Grecja, uzależniona w 80 proc. od finansowania zagranicznego, wyszła na tym dużo gorzej — dodaje Dariusz Lasek.
Zmniejszenie wielkości rynku obligacji jest również jednoznaczne z obniżeniem wagi Polski w indeksach emerging markets, co będzie stanowić dodatkową presję na rentowności.
— Polska jest w dalszym ciągu przeważona w portfelach zagranicznych funduszy. W długim terminie należy się więc spodziewać mniejszego popytu ze strony zagranicy po to, by udział dopasował się do benchmarków — uważa Roman Skórka, zarządzający z Open Finance TFI.
W poszukiwaniu zysków
Duża zmienność wpłynie na większe różnice w stopach zwrotu funduszy dłużnych. Już teraz przepaść pomiędzy najlepszym i najgorszym wynosi ponad 3 pkt proc. Zarządzający przyznają, że w nowej rzeczywistości muszą zwiększyć ostrożność i znacznie poszerzyć mapę inwestycyjną, np. o papiery korporacyjne o niskiej ekspozycji na zmianę stóp procentowych.
— Największym beneficjentem reformy emerytalnej powinien być rynek obligacji korporacyjnych. Z jednej strony zmniejszy się popyt na nowe emisje akcji ze strony OFE, co oznacza wolniejszy rozwój rynku akcji, mniejszą dostępność finansowania dla przedsiębiorstw oraz mniejszy wkład OFE w promowanie wzrostu gospodarczego. Z drugiej strony otwiera się szansa na rozwój rynku obligacji korporacyjnych, ponieważ przedsiębiorstwa w dalszym ciągu będą szukać sposobu na pozyskanie kapitału, a OFE — innych niż akcje możliwości inwestycyjnych — dodaje Sebastian Słomka.