Fundusze interpretują nową Europę

GN
opublikowano: 2007-10-10 00:00

Jedne TFI za najważniejszy rynek w nowej Europie uważają Rosję, inne Turcję lub Austrię. Są też takie, które stawiają na Polskę.

Jedne TFI za najważniejszy rynek w nowej Europie uważają Rosję, inne Turcję lub Austrię. Są też takie, które stawiają na Polskę.

Nastała moda na fundusze inwestujące w naszym regionie. Polacy mają już w nich ponad 2,1 mld zł. Reklamy, prezentujące je jako sposób na wykorzystanie potencjału, naszego i sąsiadów działają na wyobraźnię. Różnice między funduszami są jednak tak duże, że inwestor do końca nie wie, gdzie trafią jego pieniądze.

— Na pewno inwestorom byłoby prościej, gdyby była jedna definicja regionu, a fundusze miały ten sam benchmark — mówi Tomasz Publicewicz, analityk Analiz Online.

Wszystkie fundusze zgodnie inwestują w Polsce, Czechach, na Węgrzech i… w Austrii — choć mieszkańcy tej ostatniej mogliby się zdziwić, słysząc, że mieszkają w nowej Europie. Arka BZ WBK Środkowej i Wschodniej Europy na koniec czerwca miała ulokowane na wiedeńskiej giełdzie ponad 30 proc. portfela.

— Spółki austriackie w wielu przypadkach istotną, a często wręcz zdecydowaną część zysków osiągają dzięki działalności właśnie w Europie Środkowo-Wschodniej. Na Słowacji rynek praktycznie nie istnieje, ale z owoców wzrostu gospodarczego tego kraju często korzystają właśnie spółki austriackie — mówi Błażej Bogdziewicz, zarządzający funduszem Arka BZ WBK.

Inwestorzy mogą się też zdziwić, że sporo ich pieniędzy trafia do spółek tureckich. A tak jest w przypadku funduszy Arki i PZU Nowa Europa.

— Od 4 lat w Turcji obserwujemy reformy gospodarcze i polityczne, których skutkiem jest dynamiczny wzrost PKB, spadek inflacji, napływ inwestycji zagranicznych oraz rozpoczęcie rozmów o akcesji do UE. To znajduje odzwierciedlenie w wycenach spółek na giełdzie w Istambule — dodaje Błażej Bogdziewicz.

Z kolei UniAkcje Nowa Europa prawie połowę pieniędzy zainwestował w Rosji. Co czwartą złotówkę wydał tam fundusz PZU. Pozostałe omijają ją z daleka.

Najszerzej do tematu inwestowania w regionie podchodzi BPH TFI. Oprócz wspomnianych krajów lokuje na giełdach w Rumunii, Chorwacji czy na Litwie.

— Pozytywnie oceniamy perspektywy tych krajów. Akcje w Chorwacji czy Bułgarii są znacznie tańsze niż w Polsce i kupując je, można liczyć na wysokie stopy zwrotu — mówi Robert Fijołek, dyrektor inwestycyjny BPH TFI.

Możesz zainteresować się również: