Fundusze Karkosika: obietnice bez pokrycia

Magdalena Graniszewska
opublikowano: 2008-06-18 00:00

Midas i Krezus dostały greckie imiona, by zarabiać. Ale na razie nikomu kokosów nie przynoszą. Przyszedł czas na rozliczenie ich z obietnic.

Midas i Krezus dostały greckie imiona, by zarabiać. Ale na razie nikomu kokosów nie przynoszą. Przyszedł czas na rozliczenie ich z obietnic.

Roman Karkosik zainwestował w Midasa (wtedy nazywał się NFI im. Kwiatkowskiego) dwa lata temu. W Krezusie (Drugi NFI) pojawił się ponad rok temu. Oba fundusze obiecywały inwestycje w zyskowne projekty. Na razie od dłuższego czasu inwestorom przynoszą straty. Od początku roku Midas potaniał o 80 proc., a Krezus o blisko 70 proc. A ich projekty — opóźniają się.

Midas odwleka komórki...

Zadaniem Midasa jest stworzenie infrastrukturalnego operatora komórkowego. Jeszcze niedawno wydawało się, że wszystko jest na dobrej drodze. Centernet, spółka zależna funduszu, w cuglach wygrała przetarg na częstotliwości GSM. Zaraz potem ogłosiła, że do połowy 2008 r. ruszy jako MVNO (wirtualny operator), a do końca roku będzie mieć w portfelu 200 tys. klientów. Dziś wiadomo, że plany były na wyrost. MVNO ruszy, ale do marca 2009 r., bo przedłużają się rozmowy w sprawie roamingu z PTK Centertel. A co do klientów, to prognozę na ten rok po prostu odwołano. Nie widać też na razie inwestora branżowego, którego pozyskanie od początku zapowiadał Midas. Miałby wspomóc nowicjusza na trudnym i konkurencyjnym rynku komórkowym. Zarząd zapewnia, że rozmowy trwają. Ale powtarza to już od kilku miesięcy.

Planom funduszu nie sprzyja na pewno znaczna rotacja na najwyższych stanowiskach. Z końcem marca z grupą pożegnał się Leszek Siwek, szef Centernetu. Wczoraj z kolei ze stanowiska prezesa Midasa zrezygnowała Karina Wściubiak.

— Rezygnacja ma przyczyny czysto osobiste. Jacek Felczykowski, mój zastępca w Midasie, jest w pełni przygotowany do przejęcia moich obowiązków — mówi była już pani prezes.

...a Krezus inwestycje

Zapowiedzi nie realizuje też na razie Krezus. W połowie zeszłego roku ogłosił, że zamierza działać jako opportunity fund (fundusz specjalnych okazji). Chciał stopniowo zmniejszać zaangażowanie w akcje spółek ze stajni Romana Karkosika na rzecz spółek niepublicznych. Miał mieć w portfelu 4-5 takich firm i liczył na średnioroczną stopę zwrotu na poziomie 30 proc. Na razie to nie wychodzi. Do dziś Krezus zainwestował tylko w dwie firmy niepubliczne: eCoffee (rozwija sieć barów kawowych Costa Coffee) i Eliza (sklepy jubilerskie należące do szwagierki Romana Karkosika). Winna dekoniunktura.

— Nie przewidziałem po prostu tak dramatycznego spadku notowań spółek Romana Karkosika — przyznaje Wojciech Sobczak, prezes Krezusa.

Bessa uderza bowiem w Krezusa na dwa sposoby. Z jednej strony fundusz nie jest w stanie zaciągać kredytów pod zastaw posiadanych akcji, ponieważ banki nie akceptują tak niepewnych zabezpieczeń. Z drugiej strony, przy obecnym rynku trudno mu myśleć o przeprowadzeniu emisji akcji. Dlatego na nowe projekty raczej się u Krezusa nie zanosi. I to mimo że na rynku niepublicznym nie brakuje ciekawych projektów, których właściciele poszukują kapitału.

— Krezus musi poczekać na lepszą koniunkturę na giełdzie, żeby odzyskać zdolność finansowania nowych przedsięwzięć — mówi wprost Wojciech Sobczak.