Fundusze ruszają na zakupy

AT, MICH, KAJ
opublikowano: 2012-04-26 00:00

Pełne portfele firm private equity mogą odchudzić się w Polsce, bo cieszy się ich specjalnymi względami.

Medycyna, FMCG i przemysł — to obecni ulubieńcy funduszy private equity. I to w Polsce.

— Inwestorzy zaczynają odróżniać Polskę od innych krajów w Europie Centralnej i Wschodniej. Coraz częściej jesteśmy porównywani do Skandynawii i Niemiec, jeśli chodzi o profil ryzyka — uważa Piotr Czapski, partner w EQT Partners, odpowiedzialny za nasz region.

Fundusze szukają nad Wisłą perełek, w które są w stanie zainwestować spore sumy. Ile? EQT, firma private equity — tylko w ramach zebranego w zeszłym roku funduszu — ma do wydania 4,75 mld EUR. Jakie podmioty ma na celowniku?

— Interesują nas producenci dóbr konsumenckich, m.in. żywności i kosmetyków, dóbr przemysłowych, spółki detaliczne oraz firmy z sektora medycznego — wymienia Piotr Czapski.

Z założenia fundusz interesuje się transakcjami powyżej 100 mln EUR. W tych granicach oscylują obroty większości spółek, będących na celowniku funduszu.

— Tylko producenci dóbr przemysłowych mogą pochwalić się wyższymi — ich obroty sięgają nawet kilkuset milionów euro — mówi Piotr Czapski.

EQT rozmawia z kilkoma spółkami. W branży medycznej ma na celowniku jedną polską firmę. Łatwo wywnioskować — patrząc na wartość transakcji — że jest nią Lux Med. Wstępne wyceny mówią, że za lidera rynku będzie trzeba zapłacić nawet 900 mln zł.

Sieć medyczna z grupy MidEuropy, mogłaby też trafić do czeskiego funduszu Penta, który jak większość inwestorów finansowych celuje obecnie w medycynę. Na Słowacji Czesi domykają przejęcie regionalnej sieci publicznych szpitali.

W Polsce mają w tym obszarze dwie inwestycje — sieć laboratoriów (Alpha Medical) i sieć aptek (Dr Max). Nieoficjalnie mówi się, że fundusz próbuje sprzedaćpolskie laboratoria, które w ostatnich latach przynoszą starty. Filip Szubert, dyrektor inwestycyjny warszawskiego biura Penty, zapewnia, że spółka nie wychodzi z inwestycji medycznych w Polsce.

— Choć jako fundusz private equity jesteśmy gotowi do sprzedaży w każdym momencie, jeśli pojawi się interesująca oferta — zastrzega Filip Szubert. W medycynie i nie tylko w niej ma na oku kilka firm. Obecnie Penta prowadzi zaawansowane rozmowy z trzema spółkami — z branży ochrony zdrowia, FMCG i przemysłu.

— Mamy nadpodaż kapitału, a niedobór ciekawych inwestycji. Jesteśmy gotowi zainwestować w każdy z trzech projektów, ale prawdopodobnie uda się nam zamknąć jeden. Transakcję planujemy na trzeci lub czarty kwartał — zapowiada Filip Szubert.

Kto jeszcze może liczyć na wsparcie Penty? W branży detalicznej chce inwestować w średnie i duże sieci.

— Interesuje nas detal i wszystko co z nim powiązane, np. sieć z 200 punktami sprzedaży które rozwiniemy do 400-600 — twierdzi Filip Szubert.

Czesi nie wykluczają też inwestycji w energetykę i z chęcią wróciliby — jako partner finansowy dla inwestora branżowego — do prywatyzacji Enei.

— Znamy spółkę i jesteśmy przekonani, że ma spory potencjał. Na jej tle mniej atrakcyjnie wygląda Energa, w której już nastąpiło wiele zmian i jej potencjał restrukturyzacyjny jest mniejszy, choć Energę znamy dużo słabiej — zaznacza Filip Szubert.

Gdyby jednak została wystawiona na sprzedaż, Czesi na pewno się nią zainteresują. Podobnie sytuacja ma się z farmami wiatrowymi. W związku z burzą wokół przepisów o odnawialnych źródłach energii, Penta wstrzymała się z inwestycjami w tym sektorze. Teraz ma wrócić do analizy projektów farm wiatrowych.

— Każda inwestycja musi jednak przynosić nam co najmniej 20— procentową stopę zwrotu rocznie, inaczej się w nią nie zaangażujemy — zastrzega Filip Szubert.

Jacek Siwicki, prezes Enterprise Investors:

Polska ma najlepszą reputację w okolicy, więc jeśli ktoś inwestuje w regionie, to na nasz kraj patrzy w pierwszej kolejności. Co nie znaczy, że czeka nas rok entuzjastycznego napływu kapitału. Tak nie będzie. Wciąż jest nieco za mało dynamiki, winny jest m.in. rozjazd między oczekiwaniami przedsiębiorców a ofertami funduszy.

Cezary Pietrasik, dyrektor w londyńskim biurze Warburg Pincus:

Koledzy z City, pracujący nad transakcjami i finansowaniem na całym świecie, uważają, że łatwo w tym roku nie będzie. Każdy z liczących się podmiotów chodzi po rynku i szuka finansowania. Jednocześnie można spodziewać się ofert na rynku wtórnym, mija właśnie 5-6 lat od czasu, gdy fundusze inwestowały na potęgę. Teraz zapewne będą chciały na tym zarobić.

Zbigniew Rekusz, partner MidEuropa Partners:

Na razie nie ma pogłosek o tym, że szykują się u nas wielkie transakcje. Ale spokojnie, w drugiej połowie roku zapewne coś bardzo dużego pojawi się na rynku. Jeśli cena będzie dawać szansę na wysokie stopy zwrotu, fundusze będą walczyć na całego.