Fundusze są gotowe poprzeć tajemniczą emisję. Ale chcą zmian w składzie i wynagrodzeniach rady.
Poniedziałkowe walne Vistuli ma być przełomowe. Przegłosowane mają być zapisy, które przypieczętują porozumienie z Fortis Bankiem w sprawie zrolowania 250 mln zł kredytu. Spółka szykuje też emisję 8,24 mln akcji (ponad 7 proc. kapitału) do tajemniczego inwestora. Jedyne, co o nim wiadomo, to, że jest gotów zapłacić 4,85 zł, czyli o 70 proc. więcej niż cena z wczorajszego zamknięcia. Mimo to inwestorzy finansowi nie mówią emisji nie.
— Wszystko jest kwestią, do kogo ma trafić emisja i jaki jest jej cel. Jeśli poprawi sytuację finansową zmniejszając zadłużenie, to propozycja jest warta rozważenia — mówi Grzegorz Chłopek, wiceprezes ING PTE.
Fundusze mają też swoje cele na walne. Z inicjatywy ING OFE (11 proc. akcji) i OFE PZU Złota Jesień (18,7 proc.) w porządku obrad umieszczono punkt o głosowaniu grupami nad wyborem składu rady nadzorczej. Cel jest jasny — fundusze chcą mieć swojego przedstawiciela.
— Ma to ulepszyć komunikację spółki z akcjonariuszami. Skład rady będzie też lepiej oddawał skład akcjonariatu — mówi Grzegorz Chłopek.
ING chce też zmian w wynagrodzeniach nadzorców.
— Jest bardzo wysokie w porównaniu ze spółkami o podobnej wielkości i kondycji. Standardem jest wynagrodzenie w wysokości średniej krajowej — mówi Grzegorz Chłopek.
Tymczasem w Vistuli niektórzy członkowie rady inkasują ponad 6,5 tys. zł miesięcznie. Łącznie w 2008 r. rada kosztowała firmę blisko 0,5 mln zł. ING nie podobają się też założenia programu motywacyjnego. Główny zarzut to cena, po której akcje mają obejmować włodarze Vistuli. Próg ustalono na 15 proc. powyżej średniej z ostatnich sześciu miesięcy. Zdaniem funduszu, najgorszy w historii spółki okres nie powinien być punktem odniesienia.
— Ten program był bardzo mało konsultowany i nie spełnia naszych norm — mówi Grzegorz Chłopek.