FUNDUSZE Z WOLNA WRACAJĄ NA GPW
Warszawska giełda zyskuje na obecności krótkoterminowego kapitału spekulacyjnego
OCZEKIWANA poprawa: Zdaniem Sławomira Gajewskiego, doradcy inwestycyjnego Credit Suisse AM, wystarczyłby tylko rok dobrych wyników polskich spółek, by na naszrynek powrócił naprawdę duży kapitał inwestycyjny, a granica 30 tys. pkt dla WIG wcale nie byłaby taka nierealna. fot. ARC
Pierwsze miesiące roku były dobrym okresem do otwierania pozycji na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych. Jednak zachodnie fundusze inwestycyjne nadal zachowują się bardzo ostrożnie.
Kryzysy gospodarcze, które przetoczyły się przez światowe rynki w drugiej połowie ubiegłego roku, zwiększyły ostrożność przy inwestowaniu na tzw. rynkach wschodzących. Ta niekorzystna tendencja dotknęła także polską giełdę.
Mniej zagranicy
Ubiegły rok dla krajowej gospodarki był rekordowy pod względem zagranicznych inwestycji bezpośrednich. Szacuje się, że zamknęły się one kwotą nieco ponad 10 mld dolarów. Pierwsze cztery miesiące tego roku nie nastrajają jednak optymistycznie. Według Państwowej Agencji Inwestycji Zagranicznych, na koniec kwietnia inwestycje bezpośrednie sięgnęły tylko 1,9 mld dolarów. Analitycy giełdowi uważają, że podobne wyhamowanie miało miejsce wśród inwestorów portfelowych.
— Zarówno Polska jak i cała Europa Środkowo-Wschodnia nie znajdują się w centrum zainteresowań zagranicznych funduszy i inwestorów finansowych. W dalszym ciągu ciąży nad nami cień rosyjskiego kryzysu — mówi Sławomir Gajewski, doradca inwestycyjny Credit Suisse Asset Management.
Trzy grupy
Inwestujące w polską giełdę fundusze inwestycyjne można podzielić na trzy grupy. Pierwszą stanowią instytucje globalne, które są obecne prawie na wszystkich rynkach, a udział Polski w portfelu na pewno nie przekracza 1 proc. W drugiej grupie są fundusze regionalne lokujące środki głównie w Polsce, Czechach i na Węgrzech. Ostatnią grupę tworzą fundusze spekulacyjne, bardzo agresywne, szukające jedynie możliwości szybkiego zarobku.
— Statutowym celem inwestora finansowego jest zysk. Nie należy się więc dziwić, że fundusze prowadzą ostre spekulacje, na których czasem cierpią zainteresowane spółki — tłumaczy Roman Sosnowski, doradca inwestycyjny WBK Asset Management.
Za przykład spekulacji może służyć casus Relpolu i jego inwestora Imexco, który po pojawieniu się pogłosek o przejmowaniu spółki i wzroście kursu z miejsca odsprzedał część zakupionych parę dni wcześniej akcji.
Obecność obowiązkowa
Manipulacje kursami akcji narażają zachodnie fundusze na krytykę. Jednak, zdaniem Romana Sosnowskiego, obecność takich inwestorów jest dla giełdy konieczna. Wpływa ona bowiem korzystnie na płynność papierów na rynku. Potwierdzeniem tej tezy mogą być doświadczenia Słowacji, gdzie po zamknięciu drogi dla kapitału spekulacyjnego bratysławska giełda praktycznie zamarła.
Sławomir Gajewski dodaje, że im słabsze będą wyniki polskich spółek, tym więcej pola do popisu będą mieć spekulanci.
Zyski rosną w cieniu
Nie ma wątpliwości, że inwestorzy finansowi potrafią wprowadzić sporo zamieszania. W historii naszej giełdy wielokrotnie fundusze wymuszały zmiany w warunkach emisji, fuzji czy wejścia inwestora strategicznego.
Ostatnio głośno było o funduszach przy okazji próby przejęcia BIG BG (pierwsze skrzypce grał tu fundusz Templetona). Jednak zwykle inwestorzy finansowi wolą pozostać w cieniu.
— Tego typu biznesowi nie służy rozgłos. Lepiej jest działać z drugiego planu — mówi doradca WBK Asset Management.
Fundusz zarządcą
W Polsce ciągle do rzadkości należą sytuacje, gdy fundusz porzuca rolę inwestora pasywnego i angażuje się w zarządzanie polską spółką. Najgłośniejszy przykład takiego działania dała japońska Nomura, która w porozumieniu m.in. z Templetonem przejęła kontrolę nad Impexmetalem. Część analityków uważa, że wyprzedając huty i inne spółki Impexmetalu Nomura idzie w stronę likwidacji holdingu. Ale nie wszyscy krytykują takie postępowanie.
— Nomura nie może uznać inwestycji w Impexmetal za udaną. Ponieważ branże hutnicze, w których działa Impexmetal, należą do niskodochodowych i kapitałochłonnych, trudno wierzyć w znaczący wzrost notowań giełdowych. W tej sytuacji nie dziwi, że Nomura chce zmniejszyć straty i sprzedaje najbardziej wartościowe aktywa — mówi jeden z londyńskich analityków.
Uważa on, że w polskich blue-chipach wpływ inwestorów finansowych na zarządzanie będzie rósł. Widać to choćby po Elektrimie, na którego dzisiejszym walnym zgromadzeniu fundusze będą miały decydujący głos.