Funduszowe maliny 2015 r.

  • Jagoda Fryc
opublikowano: 12-01-2016, 22:00

Opera, AXA i Legg Mason — to trzy towarzystwa funduszy inwestycyjnych, którym zarządzanie wyjątkowo nie szło w ubiegłym roku

W ubiegłym roku koniunktura nie sprzyjała zarządzającym, ale trzeba wyjątkowego pecha (lub kiepskich umiejętności), by niemal na każdej strategii inwestycyjnej ponieść porażkę. Takich TFI na rynku niestety nie brakowało. Jak co roku, kierowaliśmy się stopami zwrotu wyłącznie otwartych funduszy, porównując je do średniej w danej grupie oraz do benchmarku. Powiernicy, którzy mają na swoim koncie najwięcej słabych funduszy (w stosunku do liczby produktów w ofercie), otrzymują od nas symboliczną antynagrodę na wzór hollywoodzkiej Złotej Maliny.

Zaklinanie rzeczywistości

„Zachowaliśmy się w minionym roku jak skończone barany. W tej chwili niczego bardziej nie żałuję niż utworzenia Opery cztery lata temu”— słowa Macieja Kwiatkowskiego, prezesa Opera TFI, przeszły już chyba do historii jako jeden z bardziej osobliwych wyrazów skruchy i ubolewania nad fatalnymi wynikami flagowego Opera FIZ, który zakończył 2008 r. z ponad 50-procentową stratą. Na kolejny akt tej tragikomedii inwestorzy doczekali się już w 2013 r., kiedy towarzystwo ponownie przepraszało za wyniki.

Z maliną na koncie powiernik zapewniał, że niebawem pokaże odmienione oblicze, bo portfele funduszowych maruderów zostały gruntownie przebudowane i wypełnione spółkami o średniej oraz mniejszej kapitalizacji, co miało być kluczem do sowitych zysków. Dziś wiadomo, że w ofercie firmy ze świecą szukać strategii akcyjnych, która obiecany zarobek wypracowała. Na 19 funduszy otwartych (z pominięciem parasola dla Deutsche Banku) aż 12 znalazło się w 2015 r. pod kreską.

Niemal w każdej grupie porównawczej produkty Opery uplasowały się znacznie poniżej średniej i benchmarku. WIG zanurkował w ubiegłym roku o 9 proc., WIG20 o 19 proc., średnia strata w grupie akcji polskich sięgnęła 6,2 proc., a średni zysk w segmencie funduszy obligacji skarbowych wyniósł 0,4 proc. Tymczasem portfel Novo Akcji skurczył się o 27 proc., Optimum Zrównoważonego Wzrostu o ponad 20 proc., a Optimum Obligacji o 0,9 proc. A to tylko kilka przykładów. Najgorszy — Opera Universa.pl — pozbawił klientów ponad 30 proc. oszczędności.

— Zawirowania na rynku akcji, istotny wpływ ekspozycji na rynki wschodzące i niskie stopy zwrotu z obligacji nie pozostały bez wpływu na wyniki kilku naszych funduszy. W ocenie stóp zwrotu należy jednak pamiętać o horyzoncie inwestycyjnym. Biorąc pod uwagę rekomendowany 2- i 3-letni okres, wyniki funduszy z parasola Novo oscylują blisko średniej. Novo Papierów Dłużnych osiągnął stopy zwrotu plasujące ten fundusz w pierwszym kwartylu w grupie. Także fundusz Novo Gotówkowy osiągnął bardzo dobre stopy zwrotu — mówi Paweł Klimkowski, wiceprezes Opera TFI.

I choć w dłuższym terminie honoru firmy rzeczywiście bronią fundusze dłużne, tak strategiom akcyjnym daleko do doskonałości. Wspomniane Novo Akcji czy Opera Universa.pl tracą w tych okresach od 25 do 35 proc.

Kosztowna płynność

W ubiegłym roku o AXA TFI zrobiło się głośno, ale nie dlatego, że firma zabłysnęła ciekawym pomysłem na zarobek, lecz dlatego, że na jej pokładzie doszło do sporej rewolucji kadrowej. W kwietniu zmieniły się władze towarzystwa, a w październiku odszedł dyrektor ds. strategii akcyjnych. Firma zapewnia, że zmiany personalne nie miały wpływu na proces inwestycyjny.

Liczby są jednak warte więcej niż tysiąc słów. Spośród dziesięciu funduszy otwartych AXA TFI tylko cztery zdołały w 2015 r. wypracować zysk i to wyjątkowo skromny — od 0,3 do 1,5 proc. Reszta jest grubo pod kreską.

Najgorszy portfel — AXA Selective Equity — stracił 13,6 proc., o 9 pkt. proc. więcej od rywali, ale niewiele lepiej wyglądają klasyczne, benchmarkowe strategie. AXA Akcji zanurkował o 13,1 proc., podczas gdy średnia strata w grupie to 6,2 proc., a AXA Stabilnego Wzrostu stracił prawie 6 proc., czyli niemal trzy razy więcej niż konkurencja. Honoru obronił jedynie fundusz AXA Lokacyjny, który z wynikiem 1,5 proc. znalazł się w połowie stawki.

— Przy wyborze spółek do portfela kierujemy się przede wszystkim ich wysoką płynnością, co w ramach funduszy otwartych pozwala na bezproblemowe realizowanie zleceń nabyć i umorzeń.

To kryterium spełniają duże i średnie firmy z GPW, które gorzej zachowywały się w ubiegłym roku. Ceną za wyższą płynność jest niestety większa zmienność — wyjaśnia Paweł Mizerski, dyrektor departamentu zarządzania aktywami i wiceprezes AXA TFI.

Ekspert tłumaczy, że mimo słabszych wyników w 2015 r. firma nie zamierza zmieniać przyjętej filozofii inwestycyjnej i wciąż przy doborze składników portfela będzie kierować się przesłankami płynnościowymi, ale większą wagę przyłoży do selekcji.

— Wbrew temu, co pokazują wyniki za 2015 r., tego rodzaju walory są bezpieczniejsze dla klienta i przynoszą w długim horyzoncie lepsze rezultaty. Na płynnych spółkach też można zarobić, ale kiedy one zachowują się słabiej, musimy mieć jeszcze lepszą selekcję — przyznaje Paweł Mizerski.

W oczekiwaniu na poprawę

Specjalizujemy się w zarządzaniu akcjami i godzimy się z rządzącą rynkiem cyklicznością — mówił przed niemal trzema laty Tomasz Jędrzejczak, prezes Legg Mason TFI. Cykliczność ta bywa dla portfeli bezlitosna, a w ubiegłym roku zebrała krwawe żniwa.

Spośród siedmiu funduszy otwartych Legg Masona, działających co najmniej dwanaście miesięcy, zaledwie jeden zdołał wypracować skromny, bo 1,5-procentowy zysk. Reszta znalazła się pod kreską, a najgorsze — Akcyjny i Strateg — straciły odpowiednio 14,3 oraz 11,7 proc., ponad dwa razy więcej niż rywale.

— Zdecydowanie nie jesteśmy zadowoleni z wyników w 2015 r. Równocześnie mamy świadomość źródeł słabych stóp zwrotu i oczekujemy, że rok 2016 będzie korzystniejszy. Wyniki te są przede wszystkim rezultatem długoterminowej selekcji akcji. W ubiegłym roku wyjątkowo dobrze radziły sobie spółki, które z racji przyjętego stylu inwestycyjnego nie są naszymiulubieńcami. Z drugiej strony, pod wpływem zmian regulacyjnych, słabo zachowywały się firmy, które posiadaliśmy w portfelach, czyli banki — tłumaczy Piotr Rzeźniczak, członek zarządu Legg Mason TFI. Ekspert wyjaśnia, że zarządzający stosują kontrariańską strategię, kładąc przy tym duży nacisk na analizę fundamentalną. I to się nigdy nie zmieni.

— Większych zmian w portfelach funduszy nie przewidujemy. Nie odchodzimy od strategii inwestowania w dobrze zarządzane spółki, o silnej pozycji rynkowej. Rok 2015 był dla nas ciężki, ale liczymy, że kombinacja konsekwencji, niskich wycen naszych spółek oraz zysków, które wypracują w 2016 r., zaowocują dużo wyższymi stopami zwrotu — dodaje Piotr Rzeźniczak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jagoda Fryc

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu