FUZJA EXBUDU I BUDIMEXU MAŁO PRAWDOPODOBNA

Artur A. Adamski
opublikowano: 1998-10-15 00:00

FUZJA EXBUDU I BUDIMEXU MAŁO PRAWDOPODOBNA

Zaraska chce ścisłego połączenia, Tuderek optuje za podjęciem współpracy

Dwa największe przedsiębiorstwa budowlane Exbud i Budimex najwyraźniej mają się ku sobie. Nie wiadomo, jakim związkiem się to skończy. Trudno też oszacować efektywność ewentualnej współpracy obu firm.

Na razie nie wiadomo, jak ma wyglądać związek największych polskich firm budowlanych. Odkąd kilka tygodni temu Exbud ujawnił się jako posiadacz 5,5 proc. akcji Budimexu, trwają spekulacje na temat pełnej fuzji spółek. Zwolennikiem takiego rozwiązania jest najwyraźniej Witold Zaraska, prezes Exbudu. Natomiast Grzegorz Tuderek, prezes Budimexu, optuje za nawiązaniem bliskiej współpracy, polegającej m.in. na wspólnym startowaniu w dużych przetargach. O tym, jaka opcja zwycięży dowiemy się w ciągu dwóch-trzech tygodni, gdy spółki podpiszą dwustronną umowę.

Trudna współpraca

Fachowcy z branży budowlanej mają wątpliwości, jak funkcjonowałaby umowa o wspólnym udziale w przetargach.

— Załóżmy sytuację: obie spółki stają razem do przetargu. Przecież nie mogą wspólnie wygrać, gdyż tylko jedna może być liderem konsorcjum. To zaś byłoby trudne do przełknięcia dla obu prezesów — ocenia szef jednego z giełdowych holdingów budowlanych.

Jako kontrowersyjny przykład jest przedstawiana podobna umowa sprzed dwóch lat Exbudu z Mostostalem Warszawa. Jej efektem była tylko jedna wspólna inwestycja — stołeczna siedziba BGŻ.

Przedstawiciel Mostostalu Warszawa broni tego porozumienia.

— Podpisaliśmy alians strategiczny, który owocuje teraz tym, że nie występujemy w przetagrach przeciwko sobie. Jeśli jedna z firm ma większe szanse na wygranie przetargu, wtedy druga nie staje, ewentualnie potem zostaje podwykonawcą — mówi Henryk Kacprzak, dyrektor biura organizacyjno-prawnego.

Lech Walczak, prezes Mostostalu Gdańsk widzi szanse na połączenie Exbudu i Budimexu.

— Moim zdaniem, fuzja pomiędzy oboma przedsiębiorstwami jest możliwa. Gdyby do niej doszło, powstałby pewien model, określający, w jaki sposób może przebiegać taki proces. Poza tym fuzja przyspieszyłaby procesy konsolidacyjne w całej branży, co jest po prostu nieuniknione — uważa Lech Walczak.

Wymuszanie fuzji

Właśnie obawa przed zachodnią konkurencją wymusi w najbliższym czasie konieczność przeprowadzenia procesów konsolidacyjnych sektora budowlanego, który pozostaje niezwykle rozdrobniony.

— Branża nie ma innego wyjścia jak tylko się skonsolidować. Za parę lat pozostanie kilka potężnych grup, jeszcze nie wiadomo jakich, gdyż będzie się to odbywało żywiołowo. W grę będą wchodziły czynniki ekonomiczne, ale i partykularne interesy prezesów — mówi Henryk Kacprzak.

Jednak do fuzji spółek może nie dojść z przyczyn czysto finansowych. Zakup co najmniej połowy akcji Budimexu oznaczałby (poza koniecznością dogadania się z Kredyt Bankiem PBI i innymi dużymi udziałowcami) wydatek przekraczający 110 mln zł.

— Wydaje się, że Exbud nie ma środków na przejęcie takiego pakietu — uważa Michał Skipietrow, prezes Mostostalu Export.

Taktyka i Dromex

Być może zakup pakietu akcji Budimexu miał dla Exbudu przede wszystkim znaczenie taktyczne.

— Oba przedsiębiorstwa ze względu na swoją wielkość rywalizują o palmę najpoważniejszej firmy na naszym rynku. Kupno akcji po części mogło być zagrywką pod akcjonariuszy. Powstało wrażenie, że to Exbud jest niekwestionowanym liderem i po prostu przejmuje Budimex. Zresztą po podaniu o tym informacji kurs akcji Exbudu wzrósł — ocenia przedstawiciel jednego z giełdowych holdingów.

Zwraca uwagę, że Exbud przejmując Budimex wziąłby na swe barki także ciężar Dromexu, firmy specjalizującej się w budowie dróg, a kupionej w fatalnej sytuacji finansowej od Skarbu Państwa. Budimex i Bank Handlowy zobowiązały się do dokapitalizowania tej spółki 150 mln zł. Tymczasem Dromex ciągnie za sobą ogon kontraktów arabskich, z których do dziś nie może ściągnąć należności (firma stworzyła na potencjalne straty rezerwę wysokości 58 mln zł).