Fundusz Własności Pracowniczej PKP zadebiutuje w maju z aktywami wartości 6 mln zł. W ciągu dwóch-trzech lat do funduszu ma trafić 1,3 mld zł. Misternie konstruowany plan może runąć w przypadku zahamowania prywatyzacji przewoźnika. Tego domaga się część SLD.
Wczoraj PKP podpisało umowę z TFI Banku Handlowego w sprawie utworzenia i zarządzania Funduszem Własności Pracowniczej PKP. Zarejestrowanie funduszu, po uprzedniej zgodzie KPWiG, powinno nastąpić w maju. Do tego czasu wybrany zostanie też bank depozytariusz, rejestrujący aktywa funduszu oraz agent transferowy, prowadzący rejestr jego uczestników. Również w maju PKP chce przekazać listę osób uprawnionych do uczestnictwa w funduszu, jak też dokonać pierwszej wpłaty, co pozwoli na szybkie przydzielenie jednostek uczestnictwa. Chęć udziału w przedsięwzięciu wyraziło już 384 tys. osób. W ten sposób zakończył się żmudny przetarg, w którym o kolejowy kontrakt starało się 11 towarzystw inwestycyjnych.
Na starcie fundusz będzie dysponował aktywami wartości 6 mln zł. Krzysztof Celiński, prezes PKP, informuje, że do końca tego roku fundusz wzbogaci się o 30 mln zł, czyli przekazane do niego zostanie 15 proc. ze środków, jakie zarząd zamierza uzyskać w tym roku ze sprzedaży swoich aktywów, czyli około 200 mln zł.
— Docelowo do funduszu trafi 1,3 mld zł — mówi Krzysztof Celiński, prezes PKP.
Ten rok będzie więc okresem rozruchu przedsięwzięcia.
— Jakie będą jego losy, zależy wyłącznie od tego, jak duże środki będzie przekazywać PKP — uważa Rafał Lis, prezes TFI BH.
Z tej racji kierowane towarzystwo niewiele zarobi na tej operacji.
— Rocznie zarobimy ułamek procentu od zarządzanych aktywów — mówi Rafał Lis.
TFI BH może zarobić ponadto premię w przypadku większego zysku niż przewidziany. Punktem odniesienia natomiast ma być oprocentowanie papierów skarbowych. Nie oznacza to jednak, że aktywa FWP będą lokowane wyłącznie w bezpieczne papiery.
— Możemy także inwestować do 40 proc. środków w akcje — dodaje Rafał Lis.
Nikt nie ukrywa, że fundusz ma przekonać pracowników do prywatyzacji przedsiębiorstwa. Balsamem ma być ponadto uczestnictwo przedstawicieli związków zawodowych w radzie inwestorów FWP.
— W skład rady wejdą także wylosowani uczestnicy funduszu — mówi Rafał Lis.
Wśród pracowników ma być przeprowadzona kampania informacyjna. Wszystkie te działania na nic jednak się zdadzą, jeśli zahamowana zostanie prywatyzacja. Przy takiej opcji obstaje część posłów SLD, opowiadających się za skonsolidowaniem przewoźnika. Co stanie się w przypadku zwycięstwa tej opcji?
— Będzie problem — nie ukrywa Rafał Lis.