500+ da co najmniej 500 mln zł sektorowi HoReCa, czyli hotelom, restauracjom i kateringowi — prognozuje PMR, firma badawcza.

Polacy przeznaczają na gastronomię i usługi hotelowe około 3,2 proc. budżetów domowych, podczas gdy Czesi 8,4 proc., Niemcy 5,3 proc., a Słowacy 5,4 proc. PMR zakłada, że podobnie będzie z pieniędzmi pozyskanymi z rządowego programu, a w tym roku będzie to co najmniej 500 mln zł.
— Najwięcej zyskają właściciele lokali, w których dokonuje się zakupów impulsowych, np. lodziarnie, oraz punkty, gdzie dokonuje się niskich jednostkowych zakupów, np. bary z żywnością fast food. Część rodzin wyjedzie na wakacje i dzięki temu znowu zyska gastronomia — mówi Jarosław Frontczak, analityk PMR.
Do grupy „beneficjentów” typuje też bary alkoholowe i kawiarnie. W sumie w tym roku rynek gastronomiczny urosnąć ma o 4,6 proc., w następnym o 5,4 proc.
— W kolejnych latach dynamika będzie nieco niższa, ale wciąż spodziewam się 4-5 proc. w skali całego rynku. Odżywać powinny restauracje, od których klienci odwracali się w ostatnich latach w związku z gorszą sytuacją gospodarczą. Należy spodziewać się też rywalizacji wśród punktów z prostą gastronomią, jak zapiekanki, kebaby czy bary mleczne. Próbują one walczyć coraz mocniej z nowoczesną gastronomią, jak np. food trucki, i coraz częściej zbliżają się jakością i ceną do stawki za obiad restauracyjny — uważa Jarosław Frontczak.
OKIEM BRANŻY
Na krótko
ZBIGNIEW GRYCAN
właściciel sieci Lodziarni Firmowych Grycan
Wiosną zawsze odczuwalne jest ożywienie i tak samo jest w tym roku. Trudno wiarygodnie powiedzieć, czym spowodowane — wiążemy to z lepszą pogodą i związanym z tym nastrojem klientów. Dodatkowe pieniądze z 500+, które konsumenci zechcą wydać u nas, oczywiście cieszą, ale nie będą podstawą do solidnego i długotrwałego wzrostu. Konsumpcja lodów w Polsce rośnie bardzo powoli, choć jest na niskim poziomie. Winę za to ponosi branża, która nie podjęła trudu przekonania konsumenta, że to produkt całoroczny, tak jak jest to w Stanach Zjednoczonych czy krajach skandynawskich. Bez ogromnej kampanii reklamowej na miarę przygotowanej kiedyś przez mleczarzy akcji „Pij mleko” nie jesteśmy w stanie trwale zwiększyć spożycia.
Utrwalenie nawyku
PIOTR MIKOŁAJCZYK
wiceprezes Mex Polska, operatora m.in. Pijalni Wódki i Piwa oraz The Mexican
Program 500+ na pewno będzie impulsem dla branży. To dodatkowe pieniądze na rynku, które zostaną przeznaczone na konsumpcję. Najbardziej przełoży się na restauracje w segmencie casual (czyli restauracje w przystępnych cenach), bary i bistra. Wzrost widać już od jakiegoś czasu — zaczęła się zwiększać wysokość średniego rachunku, rośnie liczba klientów i częstotliwość odwiedzin. Polacy nabywają nawyku jedzenia na mieście, tak jest w innych krajach, więc napływ pieniędzy pozwoli ten nawyk rozwinąć i utrwalić.
Dodatkowy element
WOJCIECH MROCZYŃSKI
członek zarządu firmy AmRest, prowadzącej m.in. sieć KFC, Burger King i Pizza Hut
Pieniądze z programu w dużej mierze zostaną przeznaczone na konsumpcję, więc pewnie coś spłynie również do gastronomii, ale nie w tym upatrujemy wzrostu. Polacy wydają wciąż relatywnie mało na gastronomię, więc to niska baza połączona z widocznym trendem coraz częstszego jedzenia poza domem pozwala zakładać, że wydatki w restauracjach będą rosły. Korzystamy z wyrobionej przez wiele lat silnej pozycji naszych marek, których rozpoznawalność przyciąga kolejnych konsumentów. W tych dwóch elementach upatrujemy podstaw do ekspansji i dlatego to Polska jest dla nas czołowym krajem dla inwestycji. Wszelkie dodatkowe elementy makro przyjmiemy oczywiście z otwartymi ramionami.