Gastronomia zajmuje coraz więcej miejsca

Agnieszka Janas
opublikowano: 2004-04-27 00:00

Dobra restauracja może przyciągnąć do centrum lub zatrzymać klientów. Dlatego w nowych centrach handlowych wiele uwagi poświęca się gastronomii.

Galerie handlowe poszukują nowych rozwiązań, które nadałyby im indywidualny charakter. To ważne w sytuacji, gdy większość kluczowych najemców to firmy handlowe, które mają sklepy na terenie całego kraju.

— Gastronomia może być tym czynnikiem, który sprawi, że obiekt stanie się niepowtarzalny. Najemcami tej części mogą być albo znane lokale w mieście, albo restauracje popularne w innych regionach. Lub też całkowicie nowe koncepcje, powstałe w odpowiedzi na zapotrzebowanie klientów centrum. Realizacja takiego pomysłu oznacza przeznaczenie pod gastronomię znacznie więcej powierzchni centrum niż dotychczas — mówi Sean Briggs z ING Real Estate, dyrektor ds. wynajmu powierzchni w powstającej w stolicy gigantycznej galerii handlowej Złote Tarasy.

Pierwsi odważni

W stolicy, na różnych etapach realizacji, znajdują się trzy obiekty handlowe: Blue City, Arkadia i Złote Tarasy. Wynajem ich powierzchni gastronomicznej uwzględnia nowe tendencje. W otwartym miesiąc temu Blue City pojawili się znani w mieście restauratorzy.

— Ze względu na położenie Blue City postanowiliśmy otworzyć w nim restaurację. Wokół znajdują się nowoczesne budynki mieszkalne i biurowce. Gwarantuje to napływ naszego klienta docelowego — biznesmenów. To nie wszystko. Lokalizacja w centrum handlowym pozwala jego klientom zapoznać się z naszą ofertą i zostać na obiad. Owocuje to zdobyciem nowej grupy gości. Tu lokal nie sprawia wrażenia tak ekskluzywnego, jak przy ul. Mokotowskiej — choć zachowaliśmy standard wystroju, obsługi i jedzenia. Tylko wysoka jakość, przy zachowaniu rozsądnej ceny, umożliwia odniesienie w galeriach sukcesu — przekonuje Joanna Przetakiewicz, współwłaścicielka restauracji Adler oraz baru z chińskim jedzeniem Czerwony Smok.

Cefic Polska, deweloper projektu Arkadia, zaproponował restauratorom stworzenie całego zespołu gastronomicznego złożonego z dużych lokali (200-400 mkw. powierzchni każdy). Plany zakładają, że będą one mogły pracować niezależnie od godzin otwarcia centrum handlowego. Zapewnią to osobne wejścia, przed którymi latem staną ogródki.

Największy jednak rozmach deklarują Złote Tarasy. W skład części gastronomicznej wejdą: zespół restauracji (5-6 dużych obiektów), których godziny pracy będą niezależne od funkcjonowania centrum, kawiarnie zlokalizowane między sklepami, kilka lokali na pierwszym i drugim piętrze oraz food-court pod kopułami. W tej chwili trwają negocjacje z najemcami dwóch dużych restauracji. Pod koniec roku rozpocznie się wynajem powierzchni gastronomicznych.

Stolica to nie wszystko

W krakowskiej Galerii Kazimierz zespół restauracji zlokalizowany będzie w zabytkowych budynkach stanowiących część obiektu, która może działać niezależnie od pracy centrum. Podobną koncepcję chce zrealizować Redis, deweloper Galerii Legnickiej we Wrocławiu. Renata Kusznierska, dyrektor działu powierzchni handlowych agencji DTZ Polska, informuje, że nowe koncepcje wynajmu powierzchni gastronomicznej będą realizowane także w centrach handlowych w mniejszych miastach.

— Wynajmując powierzchnię w takich obiektach staramy się, aby oprócz food-courtu znalazła się tam także przynajmniej jedna restauracja z obsługą kelnerską — mówi Renata Kusznierska.

Zmiana profilu

Zdaniem Renaty Kusznierskiej, tradycyjnie rozumiany food-court jako zespół barów szybkiej obsługi wychodzi z mody.

— Koncepcję należy zmieniać co 2-3 lata, aby nie znudziła się klientom. W Polsce kończy się era punktów oferujących potrawy smażone na głębokim tłuszczu. Teraz konsumenci zaczynają przywiązywać wagę do tego, aby jedzenie było zdrowe. Stąd popularność barów sałatkowych w food-courtach, a także potraw polskiej kuchni — przekonuje Renata Kusznierska.

Przyznaje też, że w food-courtach staranniej projektowane są wnętrza, wstawia się lepszej jakości meble. Szuka się także nowego sposobu zagospodarowania przestrzeni, tak by zatrzymywała klientów przez możliwie długi czas w centrum.

— Chcemy odejść od aktualnie niskiego standardu food-courtów. Do tej pory na środku stały stoliki i krzesła, a pod ścianami znajdowały się barki. Teraz myślimy o tym, by kuchnie znalazły się w środku, a wokół nich miejsca do jedzenia. Zamiast plastykowych krzeseł i stolików — meble wyższej jakości. Kopuła zapewni niespotykany dotąd w stolicy nastrój — zapewnia Sean Briggs.

Joanna Przetakiewicz także uważa, że food-court ma przed sobą przyszłość, ale potrzebuje odświeżonego wizerunku.

— Jednak pod warunkiem zachowania dobrej jakości — zarówno jedzenia jak i obsługi. Teraz zdarza się, że ceny w food-courtach są wyższe niż w restauracjach — to się powinno zmienić, tym bardziej że ich klientami są, z założenia, osoby mniej zamożne i młodzież — wylicza Joanna Przetakiewicz.

Drogo, ale warto

Zdaniem przedstawicieli branży, otwieranie restauracji w centrach handlowych to dobry pomysł. Szczególnie wtedy, gdy w obiekcie znajdują się: dobre delikatesy, duży sklep AGD RTV, centrum rozrywki (w tym wieloekranowe kino) oraz znane marki z odzieżą.

— Centra handlowe są miejscem, których popularność stale rośnie. Polacy wolą spędzać czas i robić zakupy pod dachem, a nie przy głównych ulicach miasta. Lokalizacje te są także mniej podatne na zmiany mody niż główne ulice miasta. Tam może dojść nagle do wylansowania się nowego rejonu. Tak było w przypadku placu Teatralnego w Warszawie, który stracił klientów na rzecz placu Trzech Krzyży i Żurawiej — mówi Joanna Przetakiewicz.

Centrum handlowe musi jednak przewidzieć od samego początku miejsca dla restauracji.

— Na naszą decyzję przyjścia do Blue City wpływ miała m.in. zaoferowana nam powierzchnia: przy głównym wejściu, przed którym możemy zbudować letni ogródek. Ponadto lokal ma: okna, zgodną z wymaganiami sanitarnymi wysokość, możliwość podłączenia koniecznych urządzeń (np. separatorów tłuszczu). Ważna jest także partnerska współpraca właściciela lub zarządcy obiektu z najemcami. Otwarcie restauracji w centrum handlowym, z racji wysokich wymagań właścicieli dotyczących jakości sprzętu, to olbrzymi wydatek. Koszt ten może być nawet dwa razy wyższy niż na mieście. Restaurator musi więc mieć pewność, że jest to opłacalna inwestycja — podsumowuje Joanna Przetakiewicz.

Zimna przyjemność

Renata Kusznierska zwraca uwagę na to, że w kilku centrach handlowych (Blue City w Warszawie czy Galeria Dominikańska we Wrocławiu) pojawiły sie także lodziarnie. Oferują one desery lodowe przygotowywane tak, że wygladają np. jak spaghetti. Zdaniem specjalistów z branży, oferta ta będzie zyskiwała na popularności, zwłaszcza wśród dzieci, dodatkowo podnosząc atrakcyjność części gastronomicznej galerii handlowej.