Gazele korzystają z dobrej koniunktury

opublikowano: 14-03-2019, 22:00

Zainteresowanie produktami i usługami wielu małych i średnich firm jest tak duże, że nie nadążają z realizacją zamówień, ale lada chwila dobra passa może się skończyć

Sytuacja na rynku jest dobra, ale za chwilę może zaskoczyć nas kryzys — taka opinia pojawiała się często w wypowiedziach laureatów 19. edycji rankingu „Gazele Biznesu”, którzy wzięli udział w gali zorganizowanej w warszawskim hotelu Hilton. Zestawienie, które na zlecenie redakcji „Pulsu Biznesu” po raz kolejny opracowała wywiadownia gospodarcza Coface, gromadzi najbardziej dynamiczne małe i średnie firmy.

Dziewiętnasta edycja
rankingu Gazele Biznesu okazała się rekordowa pod względem liczby
zakwalifikowanych firm, co potwierdza dobrą kondycję sektora MŚP.
Przedstawiciele prawie sześciuset z 4499 tegorocznych Gazel Biznesu wzięli
udział w warszawskiej gali.
Wyświetl galerię [1/8]

SPOTKANIE LIDERÓW:

Dziewiętnasta edycja rankingu Gazele Biznesu okazała się rekordowa pod względem liczby zakwalifikowanych firm, co potwierdza dobrą kondycję sektora MŚP. Przedstawiciele prawie sześciuset z 4499 tegorocznych Gazel Biznesu wzięli udział w warszawskiej gali. Fot. Marek Wiśniewski

Laureaci

Gala rozdania nagród odbyła się 11 marca. Pierwsze miejsce w rankingu ogólnopolskim przypadło firmie Viatec, budującej siłownie wiatrowe. W ciągu trzech ostatnich lat zanotowała ona wzrost przychodów o 839 proc., do poziomu 42 mln zł. Swoje specjalistyczne usługi świadczy niemal wyłącznie za granicą, dopiero w tym roku również polski rynek zaczyna się na nie otwierać. To tym bardziej cieszy, że według przedstawicieli tej firmy, liczba zleceń w Niemczech, gdzie firma realizowała najwięcej zleceń, ich liczba zaczęła w minionym roku spadać. Drugie miejsce zajęła spółka spedycyjna Enpire, której przychody zwiększyły się o 837 proc. a trzecie — Profivet — hurtownia z asortymentem dla zwierząt. Może się ona pochwalić obrotami na poziomie niemal 50 mln zł, których wzrost sięgnął ponad 709 proc. Łącznie do najnowszej edycji rankingu zakwalifikowało się 4499 firm, o 138 więcej niż przed rokiem i najwięcej w 19-letniej historii naszego zestawienia. Wielu przedsiębiorców, do których trafiła nagroda, korzysta z dobrej koniunktury, choć już obawia się spowolnienia.

— Branża budowlana wciąż ma się bardzo dobrze, chociaż ze wszystkich stron płyną ostrzeżenia o jej możliwych kłopotach. Obawialiśmy się, że ten rok będzie gorszy, ale styczeń i luty zaskoczyły nas rekordową sprzedażą — mówił Grzegorz Niedzielski, kierownik Hurtowni Wentylacyjnej Pefra, dostarczającej urządzenia oraz akcesoria do montażu klimatyzacji i wentylacji.

— Zainteresowanie naszą ofertą jest tak duże, że nie nadążamy z produkcją — twierdził z kolei Dariusz Chodkowski, właściciel Zakładu Obróbki Skrawaniem Darmet.

Natomiast Jakub Kołodziejski, dyrektor handlowy Ekowater, spółki działającej w branży oczyszczalni ścieków, zwracał uwagę, że choć rzeczywiście projektów i przetargów jest obecnie dużo, to realizacja wielu z nich już się nie opłaca.

— Zamawiający robili ich wyceny jakieś dwa lata temu, kiedy choćby ceny materiałów budowlanych były na zupełnie innym poziomie — mówił Jakub Kołodziejski.

Braki kadrowe

Mimo licznych zapowiedzi spadku koniunktury, uczestnicy warszawskiego spotkania często podkreślali, że skrzydła podcina im brak możliwości zatrudnienia odpowiedniej liczby specjalistów.

— Nie jest problemem znalezienie szeregowych pracowników, ale mamy ogromny kłopot z obsadzeniem stanowisk dla ludzi z odpowiednimi kwalifikacjami — mówił Dariusz Chodkowski.

To jest szczególnie widoczne w branży IT, której przedstawicieli też nie brakuje wśród Gazel Biznesu.

— Brak pracowników jest największą bolączką całego rynku IT. Próbujemy temu zaradzić oferując naszym pracownikom dużą swobodę, jeśli chodzi o wybór projektów. Ponadto dbamy o to, żeby każdy z nich miał świadomość bezpośredniego wpływu na rozwój firmy. To jest bardzo ważne, bo informatycy w Polsce to przeważnie, młodzi ambitni ludzie, którzy chcą się rozwijać. Pieniądze nie są dla nich głównym kryterium wyboru, choć oczywiście też są ważne. Wynagrodzenia informatyków w Polsce już urosły do monstrualnych rozmiarów. Pomimo tego jesteśmy przyzwyczajeni, że praktycznie co roku negocjujemy z pracownikami podwyżki, i nie są one na poziomie inflacji — mówił Grzegorz Śmiałek, dyrektor zarządzający Codete.

Dodaje, że firmie pomaga także zatrudnianie specjalistów z Ukrainy. Gazele zwracały ponadto uwagę na problem z zatorami płatniczymi. — Zaledwie w przypadku 10 proc. kontrahentów udaje się sprzedawać za gotówkę, pozostałe 90 proc. to sprzedaż z odroczonym terminem płatności, ale w wielu przypadkach nie dostajemy pieniędzy na czas, tylko czekamy na nie nawet 90 dni — mówił Grzegorz Niedzielski. Z kolei Dariusz Chodkowski podkreślał, że warto docenić możliwość ubezpieczania należności.

— Otwieraliśmy firmę w 1988 r. i wtedy podobne rozwiązania nie były dostępne, a zdarzały nam się potknięcia. Gdybyśmy wtedy mieli ubezpieczenie, nasza firma dzisiaj byłaby w dużo lepszej kondycji finansowej — mówił Dariusz Chodkowski.

Polskie jabłka w Azji

Swoje należności zabezpiecza także spółka Ewa-Bis, dostawca żywności.

— Około 90 proc. naszej sprzedaży trafia za granicę. Jesteśmy największym dostawcą jabłek do Skandynawii, ale wysyłamy żywność również na takie rynki jak Azja czy Afryka. Dlatego zabezpieczenie ryzyka finansowego jest dla nas bardzo ważne — mówiła Adrianna Rudnicka, dyrektor zarządzająca Ewa-Bis.

Obecnie eksport do Azji stanowi około 10 proc. sprzedaży firmy, ale szybko rośnie. W tym roku spółka skupi się na zacieśnieniu współpracy z klientami z tego kontynentu, a w kolejnych zamierza podbijać Afrykę. Zdaniem Adrianny Rudnickiej, polskie jabłka mają duży potencjał na zaistnienie nawet na najbardziej odległych zakątkach świata.

— Za granicą są doceniane przede wszystkim ze względu na dobry smak. Ponadto pomimo wysokiej jakości sprzedajemy je wciąż w dość niskiej cenie — twierdziła Adrianna Rudnicka.

Zwracała ona uwagę również, że polskie jabłka już trafiają do niemal każdego zakątka świata. Tyle, że przez Francję, Niemcy albo Holandię.

— Te kraje często kupują je w Polsce tanio, a potem reeksportują po dużo wyższej cenie. Warto to zmienić. My szukamy bezpośrednich kanałów eksportu — tłumaczyła Adrianna Rudnicka.

Mimo wspominanych już kilkakrotnie opinii o możliwym załamaniu koniunktury, przedsiębiorcy uczestniczący w gali Gazel Biznesu więcej mówili o planach rozwojowych i o trudnościach wynikających ze zwiększania skali działalności. To nie dziwi, bo już w przypadku ostatniego kryzysu sprzed 10 lat, większość Gazel Biznesu pokazała, że umie sobie radzić także w trudnych czasach.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu