Gazele pomysłowe w każdej dziedzinie

Ranking „PB” Dla najlepszych lubuskich i wielkopolskich firm innowacyjność to chleb powszedni. Nawet w pozyskiwaniu fachowych kadr

Jacek Balcer, dyrektor ds. komunikacji korporacyjnej w spółce PBG Oil and Gas, która zwyciężyła w rankingu Gazel Biznesu województwa wielkopolskiego, podkreśla, że cała Grupa PBG wyrosła na innowacyjności. Przyznaje jednak, że reprezentowana przez niego firma korzysta z rozwiązań dostarczanych przez centralę, która ma dział badawczo-rozwojowy. I dodaje, że choć spółce udaje się utrzymać stałą grupę inżynierów, to odczuwa poważny deficyt np. wykwalifikowanych spawaczy. Dlatego firma szuka ich w nietypowych miejscach.

KADRY I AUTA:
Wyświetl galerię [1/6]

KADRY I AUTA:

Co roku zwiększamy tabor ciężarówek. Mamy ich 60, a na koniec roku będzie 70, więc będziemy potrzebowali także więcej kierowców — mówił Marcin Piosik, spedytor w spółce MIK Piosik (na zdjęciu z lewej, obok — brat Patryk). Wojciech Robakowski

— Przy budowie terminalu LNG wspieraliśmy się np. specjalistami w tej dziedzinie z Turcji i Rumunii — mówił Jacek Balcer. Ponieważ w Polsce buduje się niewiele instalacji technologicznych dla rynku ropy i gazu, trzeba zdobywać kontrakty zagraniczne.I w tym wspomaga się innowacyjnymi technologiami. — W ostatnim czasie wzrosła aktywność agend rządowych we wspieraniu eksportu. Mam na myśli m.in. KUKE i Bank Gospodarstwa Krajowego — mówił Jacek Balcer.

Własny biznes i dział B+R

Eksport i innowacje to także chleb powszedni lubuskiej Gazeli Biznesu — spółki MB-Pneumatyka, która wytwarza złącza do pneumatycznych układów hamulcowych dla aut ciężarowych, naczep i autobusów.

— Aż 60 proc. naszych 80 pracowników to inżynierowie. Firma opiera się bowiem na innowacjach. Jesteśmy jednym z pięciu w Europie dostawców części do pneumatycznych układów hamulcowych — mówiła Małgorzata Bieniaszewska, właścicielka spółki. Wspominała także, jak jej firmie udało się wejść na rynki zagraniczne.

— Jeden z trzech światowych producentów układów hamulcowych miał pewien problem natury technicznej, który udało się rozwiązać właśnie naszym inżynierom. Dzięki temu zyskaliśmy pierwszy kontrakt ze światowym potentatem z branży. A potem już poszło łatwiej. Dziś praktycznie nie ma w Europie pojazdu o dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 3,5 tony, w którym nie byłoby naszych części — podkreślała Małgorzata Bieniaszewska.

Sposobem jej firmy na zatrzymanie inżynierów jest umożliwienie im śledzenia dalszych losów opracowanych przez nich rozwiązań i udziału w ich doskonaleniu. — To ważne dla ludzi, a np. w międzynarodowych koncernach inżynierowie szybko tracą z oczu swoje dzieła i nie mają wpływu na ich rozwój — podkreślała Małgorzata Bieniaszewska.

Kupić wynalazek

Inne podejście do innowacyjności mają władze poznańskiej spółki Alma (integrator usług IT), która zajęła drugie miejsce w wielkopolskim rankingu.

— Firmy takie jak nasza nie mają zbyt wiele funduszy na własne prace badawczo-rozwojowe. Dlatego szukamy innowacji na zewnątrz. Stale współpracujemy m.in. z Poznańskim Centrum Superkomputerowo-Sieciowym (PCSS).

W Polsce świat nauki ma duży problem ze skomercjalizowaniem ciekawych rozwiązań. Jeżeli nawet 90 proc. tego, co opracowują np. wyższe uczelnie, nie nadaje się do praktycznego zastosowania, to pozostałe 10 proc. po odpowiednim przygotowaniu rynkowym, finansowym i technologicznym może znaleźć praktyczne zastosowanie i przynieść zysk — tłumaczył Grzegorz Pindur, prezes i dyrektor zarządzający Almy.

Jego firma ma pracowników, którzy wyszukują w świecie nauki rozwiązania nadające się do dostosowania do potrzeb jej klientów. Spółka ma także przedstawicielstwo w Katarze, bo ten rynek uznaje za bardzo perspektywiczny, choć wymagający długiego budowania relacji biznesowych.

— Spodziewamy się, że katarski oddział w tym roku przyniesie pierwszy milion dolarów zysku — mówił Grzegorz Pindur.

Z dumą opowiadał też o innowacyjnym rozwiązaniu opracowywanym przez jego pracowników. Chodzi o zabezpieczenie firmowych systemów informatycznych nadzorujących przebieg procesów technologicznych lub produkcyjnych.

— Takie systemy często są słabo chronione i narażone na ataki z zewnątrz. Otrzymaliśmy dotację na prace nad ich zabezpieczeniami. Chcemy zaangażować w nie merytorycznie i finansowo potencjalnych użytkowników z kraju i zagranicy, m.in. firmy energetyczne i koncerny chemiczne. Dzięki temu produkt będzie lepiej dostosowany do ich potrzeb i pozwoli nam zaoferować go także na rynkach zagranicznych — tłumaczył prezes Almy.

Sprytny sposób na kadry

Innowacyjnością w podejściu do zatrudnienia wykazała się natomiast firma transportowa MIK Piosik z Nowego Tomyśla.

— W Polsce jest deficyt kierowców ciężarówek. Ludzie wolą, co zrozumiałe, spędzać weekendy w domu, a nie w trasie. Dlatego zatrudniamy 70 Polaków i 15 Ukraińców. Ci drudzy i tak są daleko od domu, więc chętniej biorą kursy w soboty i niedziele. Ponieważ jednak wielu z nich nie zna polskiego ani niemieckiego, a najczęściej jeżdżą do Niemiec, więc zatrudniliśmy spedytora, który mówi i po ukraińsku, i po niemiecku — tłumaczył Marcin Piosik, spedytor i syn właścicieli spółki.

Na kłopoty branży, jak przepisy o płacy minimalnej, którą należy zapewnić kierowcom podczas zagranicznych kursów, i niebezpieczeństwa wynikające z kryzysu migracyjnego, firma też znalazła sposób.

— Płacimy kierowcom tyle, że spełniamy wymagania dotyczące płac w przewozach zagranicznych, a niebezpiecznych kierunków po prostu unikamy — tłumaczył Marcin Piosik. Jak widać, Lubuskie i Wielkopolska to „matecznik” wielu Gazel Biznesu, które znalazły niekonwencjonalne sposoby, by zapewnić sobie konkurencyjną przewagę na trudnym rynku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wojciech Kowalczuk

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gazele - oferta rekalamowa / Gazele pomysłowe w każdej dziedzinie