Wiadomości gospodarcze pełne są w ostatnich tygodniach miliardów, których brakuje w budżecie państwa i gier politycznych, które toczone są wokół największych koncernów. A przecież poza stołecznym centrum i wielkimi przedsiębiorstwami z czołówki rozmaitych „setek” i „pięćsetek” działają w kraju tysiące firm mniejszych, rodzinnych, zatrudniających po kilku czy kilkunastu pracowników.
I oto dochodzi do przedziwnej inwersji pojęć. Małe firmy ulegają nastrojom budowanym wokół decyzji rządowych i gigantów gospodarki. Ale jednocześnie to właśnie sytuacja mniejszych firm, przez ich masowość, przemożnie wpływa na stan gospodarki jako całości i najlepiej go opisuje.
Niewielki zakład produkcyjny lub usługowy często znaczy w swojej gminie czy miasteczku więcej niż centrala koncernu w milionowym mieście. Właściciel czy szef takiej firmy podejmuje strategiczne decyzje — o kredycie, zakupie maszyny, zatrudnieniu jeszcze jednego pracownika, starcie w gminnym przetargu — z zaangażowaniem emocjonalnym może nawet i większym niż zarząd giełdowego koncernu złożony z wynajętych menedżerów.
Jednak fundamentalna decyzja właściciela warsztatu, który postanowił zaryzykować, wziąć kredyt i kupić jeszcze jedną maszynę, nigdy nie trafi na łamy gazet i nie będzie publicznie analizowana. Ta decyzja wynika bowiem z oceny ogólnych trendów, założenia ich trwałości, wnioskowania z zachowań liderów rynku. I tym zajmują się i będą zajmować media, nawet wyspecjalizowane. Z redakcyjnego punktu widzenia istnieje bardzo subtelna różnica pomiędzy pisaniem „o” a pisaniem „dla”.
Takie są, ujęte tu w dużym skrócie, przesłanki, dla których „Puls Biznesu” podjął przed kilku laty wysiłek wyodrębnienia grupy mniejszych firm charakteryzujących się trwałym rozwojem. Z racji ich zdolności do szybkiej reakcji na bodźce rynkowe nazwaliśmy te firmy Gazelami, przez analogię do zestawień tworzonych przez dzienniki biznesowe w jeszcze kilku krajach Europy. Najsilniej akcentujemy przy tym, że najważniejsze jest spełnienie kryteriów brzegowych i zakwalifikowanie się do grona najlepszych, wewnętrzna kolejność firm na liście Gazel ma znaczenie drugorzędne (dlatego sami staramy się unikać słowa ranking, ale z umiarkowanym powodzeniem…). Oczywiście, na pewno przyjemniej widzieć nazwę swojej firmy na pozycji 1 niż 11 lub 111. Ale z czysto formalnego punktu widzenia wszystkie Gazele są równe!
Przez sześć lat zestawienie Gazel powiększało się bardzo dynamicznie. Na pierwszej liście znalazło się około 400 podmiotów, na najnowszej — ponad 3 tysiące. Jak zwykle po corocznym zamknięciu listy, koniecznym z przyczyn technicznych i organizacyjnych, i w tym roku napłynęło jeszcze sporo zgłoszeń. Wszystkie zostaną uwzględnione w kolejnej edycji, prosimy o cierpliwość. Baza danych Gazel Biznesu prowadzona w spółce Coface Intercredit, firmie wyspecjalizowanej w ocenie wiarygodności przedsiębiorstw, która jest autorem naszego zestawienia, podlega uzupełnianiu na bieżąco.
Do Krakowa zaprosiliśmy na dzisiaj Gazele z województw południowo-wschodnich. Rozpoczynamy w ten sposób cykl dziesię- ciu regionalnych Gal Gazel Biznesu. Nie- pokoi mnie tylko trochę, co zrobimy, gdy na liście będą za kilka lat nie 3, ale 33 tysiące firm. Ale życzę sobie więcej takich kłopotów.
Andrzej Nierychło
wydawca „Pulsu Biznesu”



