Gazowy gigant poluje na GPW

Anna Bytniewska
09-04-2008, 00:00

PGNiG chce mieć „polisę ubezpieczeniową”. By odbiorcy gazu nie dali nogi, chce zostać ich inwestorem.

Prezes Michał Szubski myśli o zakupie akcji spółek chemicznych i energetycznych

PGNiG chce mieć „polisę ubezpieczeniową”. By odbiorcy gazu nie dali nogi, chce zostać ich inwestorem.

Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG) nie chce pozwolić, by konkurenci przejęli dostawy gazu dla jego strategicznych odbiorców: zakładów wielkiej syntezy chemicznej. Gra toczy się o wielkie dostawy. Chemia zużywa średnio 2,4 mld m sześc. tego surowca rocznie (dla porównania: cały kraj 14-15 mld). Gazowy potentat ma też apetyt na elektroenergetykę, która już zużywa ponad 1 mld m sześc. gazu rocznie. Ponadto chcąc zmniejszyć uzależnienie od monopolu rosyjskiego Gazpromu, zwiększy import błękitnego paliwa z innych źródeł, więc musi zapewnić sobie odbiorców.

Najpierw rynek

— Bierzemy pod uwagę zakup na giełdzie 10-20 proc. akcji Tarnowa i Kędzierzyna. W kolejnym etapie chcemy zainwestować w podobny pakiet akcji Zakładów Azotowych Puławy, ale oczywiście podjęcie decyzji wymaga szczegółowych analiz — mówi Michał Szubski, od marca prezes PGNiG.

Należąca do państwa Nafta Polska przygotowuje upublicznienie Zakładów Azotowych Tarnów i Kędzierzyn. Debiuty planowane są na ten rok.

PGNiG na celowniku ma też już notowane na GPW Zakłady Chemiczne Police.

— Ten alians uzależniamy od powstania w tym rejonie terminalu LNG czy też gazociągu Baltic Pipe, łączącego Danię i Polskę, lub obu tych inwestycji, co byłoby najbardziej korzystne— zastrzega Michał Szubski.

W grę wchodzi też zakup na giełdzie 10-20-procentowego pakietu akcji elektroenergetyki. Na parkiet mają trafić grupy energetyczne Enea (2008 r.) oraz Tauron, Energa i Polska Grupa Energetyczna (w 2009 r.).

— Rozważamy inwestycję w jedną z pierwszych grup, która znajdzie się na GPW, ale w tej chwili trudno przesądzać, jaka będzie ostateczna decyzja. Jeśli zainwestujemy, to chcielibyśmy, by stworzono 3-4 źródła produkcji energii opartej na gazie — mówi Michał Szubski.

Najbardziej łakomym kąskiem dla PGNiG mogłaby być Energa, która prawie nie ma własnej bazy wytwórczej. Mogłaby więc inwestować w gazowe bloki energetyczne. Tym planom sprzyja groźba deficytu energii.

— W ciągu pięciu lat pojawią się miejsca na średniej wielkości elektrownię zasilaną gazem. Mam jednak świadomość, że węgiel w elektroenergetyce to podstawowe paliwo — podkreśla Michał Szubski.

Zdaniem prezesa PGNiG, mniejszościowi akcjonariusze powinni być zadowoleni z tych planów, bo akwizycje korzystnie wpłyną na tempo wzrostu przychodów spółki. W jakim stopniu?

— Aktualnie przygotowujemy analizy dotyczące możliwości wzrostu wykorzystania gazu w Polsce — dodaje Michał Szubski.

Koło fortuny

PGNiG do niedawna nie było zainteresowane akcjami sektora chemicznego. Największe spółki były mu winne setki milionów złotych. Chemia już wyrównała rachunki z PGNiG i szuka tańszych źródeł surowca. Puławy wymykają się z rąk PGNiG, bo chcą współpracować z kopalnią Bogdanka w produkcji gazu syntezowego z węgla. Miałaby ona zaspokoić 50 proc. ich zapotrzebowania na ten surowiec (850-900 mln m sześc.). Obecnie jedyny dostawca to PGNiG.

Kędzierzyn jest najbliższy uniezależnienia się od PGNiG. Negocjuje z Koksownią Zdzieszowice z grupy ArcelorMittal Poland dostawy tzw. gazu syntezowego w latach 2011-25. Mają one wynieść około 500 mln m sześc. rocznie. Tyle gazu chemiczna spółka kupuje od PGNiG. Zainteresowanie gazowego potentata Kędzierzyn odbiera pozytywnie.

— Potwierdza to, że zakłady są w dobrym położeniu finansowym. Będziemy korzystać z gazu ze Zdzieszowic i PGNiG, ponieważ chcemy zwiększyć przychody, rozszerzając portfel produktów. Udział PGNiG w dostawach gazu zmniejszyłby się, ale ilościowo pozostałby na tym samym poziomie. Surowiec ze Zdzieszowic pozwoliłby nam podnieść rentowność produkcji — podkreśla Jacek Nowak, wiceprezes Kędzierzyna.

Tarnowskie Azoty odbierają zapowiedź PGNiG jako komplement dla jej programu inwestycyjnego.

— Z PGNiG jako akcjonariuszem chemia czułaby się bezpieczniej, bo byłaby to gwarancja stabilności dostaw. Na cenę gazu alians raczej nie wpłynie, bo rynek jest regulowany, ale zyski z jego sprzedaży pozostawałyby w grupie i mogłyby być reinwestowane — mówi Jerzy Marciniak, prezes Tarnowa.

Lis w kurniku

PGNiG wie, że nie ma szans w walce o elektroenergetykę z lobby węglowym. Chce jednak uszczknąć coś dla siebie z unowocześnienia tej branży.

— Chcemy wejść do konsorcjum naukowo-badawczego z Akademią Górniczo-Hutniczą (AGH) i Politechniką Śląską, które opracowałoby nowoczesne technologie wykorzystania węgla. PGNiG mogłoby być wówczas współwłaścicielem licencji i partycypować w zyskach z ich sprzedaży — wyjaśnia Michał Szubski.

Przedstawiciele AGH są zaskoczeni.

— AGH już uczestniczy w takim przedsięwzięciu zainicjowanym przez profesora Jerzego Buzka. Trzeba zastanowić się, jaką PGNiG mogłoby pełnić w nim rolę. Nie widzę związku między tym, co robi PGNiG teraz, a zgazowywaniem węgla. Dla mnie sprawa jest oczywista. Dzięki udziałowi w projekcie badawczym PGNiG zamierza wejść na rynek gazu syntezowego — mówi prof. Piotr Tomczyk z AGH.

Nowe taryfy tuż-tuż

Regulator w ostatniej chwili zauważył niezgodne z prawem zapisy w taryfie

PGNiG. Ale do końca rozmów jest już bardzo blisko.

Zdaniem Urzędu Regulacji Energetyki (URE), to już ostatnie godziny prac nad taryfami gazowymi dla Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa (PGNiG) oraz Gaz Systemu, operatora systemu przesyłowego. Ceny gazu mają wzrosnąć. O ile? Tego regulator nie ujawnia. W grę wchodzi kilkunastoprocentowa podwyżka. URE zapowiada jednak, że na kolejną nie zgodzi się przez cały rok. Może nie będzie takiej konieczności, bo Gazprom ogłosił, że ceny gazu dla Europy powinny spadać począwszy od 2009 r. Co prawda, monopolista musi jeszcze ponownie skorygować wniosek taryfowy, ale sam regulator zapewnia, że to tylko formalność.

— W treści taryfy zauważyliśmy coś, co wcześniej nie budziło wątpliwości urzędników URE. PGNiG zamieścił zapis, który — jego zdaniem — miał mu ułatwić relacje z klientami, ale nie jest przewidziany w prawie, więc nie może się znaleźć w decyzji taryfowej — mówi Tomasz Kowalak, dyrektor departamentu taryf URE.

Podkreśla on jednak, że współpraca z PGNiG przy ustalaniu nowej taryfy układała się dobrze.

— Jesteśmy bliscy osiągnięcia konsensusu w sprawie taryf zarówno z PGNiG, jak i z Gaz Systemem, ale może jestem nadmiernym optymistą — mówi Tomasz Kowalak.

— Rozmowy z URE ciągle trwają. Kiedy się zakończą, trudno jeszcze powiedzieć. Może w tym tygodniu — dodaje Paweł Stańczak, członek zarządu Gaz Systemu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bytniewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Gazowy gigant poluje na GPW