Pierwszą próbę sprywatyzowania Rafinerii Gdańskiej podjęto w 1998 r. Rozstrzygnięć nadal brak. Wszyscy czekają więc na dzisiejsze deklaracje szefa ministerstwa skarbu.
Resort skarbu prawdopodobnie zdecyduje się na unieważnienie przetargu na zakup 75 proc. akcji spółki. Wygląda więc na to, że Gdańsk nie zostanie szybko sprzedany. Dzieje prywatyzacji pomorskiej rafinerii nie są zaś budujące. Na pierwszy przetarg ogłoszony przez Naftę Polską w 1997 r. napłynęło kilkanaście ofert. Wśród chętnych były takie firmy jak Agip, BP, Conoco, Elf, Exxon, Łukoil, Neste, Shell, Statoil, Texaco czy Total. Niestety, w 1998 r. ofertę wiążącą złożyła tylko fińska Neste. Ze względu na zbyt niską cenę proponowaną przez inwestora (około 100 mln USD) na początku 1999 r. Nafta Polska odrzuciła ofertę, a przetarg unieważniła.
Potem rozważano m.in. debiut giełdowy Gdańska. Ostatecznie jednak przetarg powtórzono. Na początku 2001 r. napłynęły oferty, ale grono potencjalnych inwestorów nie było już tak imponujące. Z powodu m.in. nadprodukcji w światowym przemyśle rafineryjnym zabrakło wielkich graczy. Ostatecznie Nafta Polska wybrała ofertę mało znanej brytyjskiej firmy Rotch Energy, która obiecywała złote góry, w tym m.in. przeznaczenie na inwestycje i zakup akcji nawet 1 mld USD. Do tej pory z winy oferenta (lub, jak przekonuje inwestor, polskich władz) nie doszło do sfinalizowania transakcji. Nie pomogli Brytyjczykom potężni partnerzy — tacy jak Łukoil czy obecny partner PKN Orlen.