Gdy ogon zaczyna machać psem

Adam Sofuł
opublikowano: 15-01-2009, 00:00

Janusz Palikot ciężko sobie na swoją degradację zapracował. Myślą, mową (zwłaszcza mową) i uczynkiem. Po weekendowych występach nagana była pewna jak w banku i — można zaryzykować twierdzenie — oczekiwana przez Palikota z pewną dozą satysfakcji. Tym razem jednak Platforma Obywatelska postanowiła uderzyć Palikota tam, gdzie go zaboli — klub parlamentarny dostał zalecenie, by odwołać posła z funkcji przewodniczącego sejmowej komisji Przyjazne Państwo. I tu zaczyna się problem. Wiele problemów.

Grzechy Palikota nie mają związku z funkcjonowaniem komisji. Można mieć zastrzeżenia co do jej dorobku, ale o tym akurat przy okazji tej decyzji nie było mowy. Z tego punktu widzenia jest do decyzja dziwna. Drugim problemem może być znalezienie następcy. Palikot przy wszystkich swoich wadach, nadał komisji rozpęd i zaraził jej członków swoim entuzjazmem (może nawet zbyt dużym). Skupił też — czego też nie należy lekceważyć — na funkcjonowaniu komisji uwagę mediów. Problemy omawiane przez komisję były szeroko dyskutowane. Każdemu jego następcy będzie trudno. Trzecim problemem może być wreszcie to, że huczne zapowiedzi Platformy Obywatelskiej mogą okazać się nieskuteczne. Bo PSL i Lewica zadeklarowały w środę, że nie chcą odwołania Palikota z funkcji szefa komisji. Czyżby pierwszym koalicyjnym konfliktem miał być spór o Palikota, w którym PSL będzie broniło posła przed jego własną partią?

Janusz Palikot stawał się dla Platformy Obywatelskiej coraz większym problemem nie tylko ze względu na swój niewyparzony język, który kłócił się z obowiązującym wizerunkiem partii przyjaznej. Lubelski poseł niekonwencjonalnymi zachowaniami i kontrowersyjnymi wypowiedziami zyskał popularność. Wręcz sławę. Istniało zagrożenie, że twarz Janusza Palikota stanie się jedyną zauważalną twarzą Platformy. Że już nie będzie postrzegana jako partia Donalda Tuska i Grzegorza Schetyny (którzy przy tym pośle jawią się jako śmiertelni nudziarze), ale Janusza Palikota. A to już było groźne. Wykluczenie Palikota z PO mogłoby być stworzeniem sobie nowego przeciwnika, pozbawienie go przewodniczenia komisji, to danie mu mniej okazji do budowania własnej pozycji. A polityczne obyczaje? Cóż, chcemy czy nie, tak one właśnie wyglądają.

Adam Sofuł

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu