Gdy trwoga, to do… ubezpieczyciela

Zakłady nie sprostały oczekiwaniom mniejszych firm na wypadek RODO. Na skrzynki schodzi lawina zapytań o polisy.

Od 25 maja obowiązują przepisy związane z unijnym rozporządzeniem o ochronie danych osobowych (RODO). W ciągu miesiąca od wprowadzenia zmian w prawie, określanymi przez rynek rewolucyjnymi, posypały pierwsze pozwy. Max Schrems, austriacki aktywista, domaga się 3,9 mld EUR od Facebooka i 3,7 mld EUR od Google’a. RODO sieje również postrach wśród Polaków — do końca czerwca wpłynęło ponad 750 skarg do Urzędu Ochrony Danych Osobowych (UODO).

— UODO poinformował, że został zasypany wnioskami o ukaranie firm za nieprzestrzeganie przepisów dyrektywy RODO. Urząd przewidywał, że liczba skarg wzrośnie — szacował jednak, że będzie to ok. 30-procentowy wzrost, tymczasem jest ich dwa razy więcej niż było przed wejściem w życie nowych przepisów — mówi Agata Grygorowicz, dyrektor Działu Ubezpieczeń Finansowych oraz Odpowiedzialności Cywilnej w firmie ubezpieczeniowej Colonnade.

Zainteresowanie polisą od RODO przerosło oczekiwania ubezpieczycieli. Zakłady, jak twierdzi ekspertka Colonnade, dostrzegają problem i próbują mu sprostać.

— Na nasze skrzynki elektroniczne spływa ogrom zapytań od klientów zaniepokojonych karami administracyjnymi, jakie grożą za wyciek danych. Naszą odpowiedzią na te obawy jest polisa skrojona pod przepisy RODO dla przedsiębiorstw, których roczne przychody nie przekraczają 0,5 mld zł . Od 25 maja do zeszłego tygodnia przedstawiliśmy klientom 7,5 tys. ofert. Sprzedaliśmy już kilkaset ubezpieczeń, a ich liczba dynamicznie rośnie. Średnia kwota rocznej składki wynosi około 2 tys. zł. Produkt cieszy się dużym zainteresowaniem wśród szkół, przedszkoli, spółdzielni, firm produkcyjnych, transportowych, hoteli, sklepów i restauracji — dodaje Agata Grygorowicz.

Na rynku brakuje polis na wypadek RODO skrojonych pod mikro-, małe i średnie firmy. Ubezpieczyciele skupili się na rozbudowanych tzw. cyberubezpieczeniach, które chronią przedsiębiorstwo kompleksowo — od utraty zysku, po wyciek danych osobowych. Ich wadą jest jednak cena, której nie są w stanie udźwignąć mniejsi gracze.

— Ochrona przed ryzykiem związanym z RODO ujęta jest zwykle w polisie chroniącej od cyberryzyka. Takie ubezpieczeniejest coraz powszechniejsze na polskim rynku. Ma je swojej ofercie kilku ubezpieczycieli — mówi Jakub Płócienniczak, ekspert w zakresie cyber w Willis Towers Watson.

Jak tłumaczy Jakub Płócienniczak, większość firm jest nadal na etapie dostosowywania się do nowych, nie zawsze precyzyjnych przepisów, a odpowiedzialność dotycząca RODO może się wiązać z bolesnymi konsekwencjami finansowymi. Konsekwencje te związane są z jednej strony z roszczeniami osób, których dane zostały ujawnione, a z drugiej z wysokimi karami administracyjnymi — sięgającymi 20 mln EUR lub 4 proc. całego obrotu firmy.

— Przed wejściem w życie przepisów RODO odnotowaliśmy widoczny wzrost zainteresowania cyberubezpieczeniami, ale było to raczej rozpoznawanie możliwości ubezpieczycieli i cen. Nie zauważyliśmy idącego w ślad za tym dużego wzrostu sprzedanych polis. Być może jest to wynik dość wysokiej składki w odczuciu przedsiębiorców. Trzeba jednak pamiętać, że zakres ubezpieczenia jest szeroki a ryzyko cybernetycznych ataków wysokie. Jego ograniczenie wymaga bliskiej współpracy przedsiębiorcy z ubezpieczycielem — podkreśla Renata Orzechowska, ekspert Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karolina Wysota

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Ubezpieczenia / Gdy trwoga, to do… ubezpieczyciela